Reklama

Dyrektor dalej nie do ruszenia

Zgodnie z prawem wójt Konopnicy, Grzegorz Turalczyk, nie może wręczyć wypowiedzenia dyrektorowi szkoły w Szynkielowie, którego zawiesił niemal dwa lata temu po oskarżeniach rodziców jednej z uczennic. Włodzimierz P. miał znęcać się nad dziewczynką cierpiącą na zespół Aspergera. Sprawę nagłośnili opiekunowie wtedy uczennicy V klasy.

Chociaż od czerwca 2019 r. Włodzimierz P. nie wykonuje pracy, to regularnie z gminy dostaje na swoje konto przelewy. Jak to jest możliwe? Otóż zatrudnianie i zwalnianie pedagogów regulują przepisy tzw. karty nauczyciela, które różnią się od tych, wynikających z kodeksu pracy, dając nauczycielom o wiele szerszy parasol ochronny i sporo dodatkowych benefitów. Jednym z nich jest możliwość skorzystania z urlopu na podratowanie zdrowia. Roczna przerwa od pracy, za którą musi zapłacić pracodawca, czyli samorząd, należy się sporej części nauczycieli, pod warunkiem oczywiście, że lekarz medycyny pracy wystawi zaświadczenie o potrzebie takiej formy odpoczynku czy leczenia. Dyrektor szynkielowskiej podstawówki tuż po wybuchu całej afery i przedstawieniu zwolnienia chorobowego, skorzystał z możliwości i przez rok ratował zdrowie. Kilka miesięcy temu jego urlop się jednak skończył. Gmina dalej mu płaci, bo formalnie, dopóki nie będzie decyzji komisji dyscyplinarnych, zwolnić go nie może. Jak zaznacza wójt Grzegorz Turalczyk, konsultował z prawnikami możliwość wręczenia wypowiedzenia, ale zgodnie z przepisami nie ma takiej możliwości.
Dlatego upatrywał końca postępowania przed komisją dyscyplinarną. Jak podaje Anna Skopińska. rzecznik Łódzkiego Kuratorium Oświaty, cały proces przeciągał się, bo sam dyrektor wpływa na jego przedłużenie
- Postępowanie toczy się od 2019 r., najpierw pan dyrektor przedkładał zwolnienia chorobowe, potem w całym kraju rozpoczęła się epidemia COVID-19. To wszystko miało wpływ na tempo procedury. Rzecznik dyscypliny nauczycieli skierował wniosek do komisji dyscyplinarnej o karę w postaci zwolnienia z pracy, jednak komisja na posiedzeniu 14 stycznia zdecydowała o niższym wymiarze kary i dała mu naganę. Z tego co wiem, pan dyrektor na posiedzeniu pojawił się w towarzystwie dwóch prawników – relacjonuje rzeczniczka.
Teoretycznie dla gminy koniec całego postępowania to dobra informacja, bo oznaczałaby zakończenie procesu dyscyplinarnego i otwierała drogę do podjęcia decyzji. Na razie jednak do tego nie dojdzie, ponieważ od postanowienia komisji dyscyplinarnej zdecydował się odwołać się kurator oświaty.
- Po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem decyzji komisji dyscyplinarnej, postanowiliśmy o odwołaniu. Komisja przyznała, że dochodziło do nieprawidłowości, nie zaprzeczyła tym faktom, więc to nadzwyczajne złagodzenie kary jest tym bardziej niezrozumiałe – zaznacza Skopińska.
Trzeba zaznaczyć, że dyrektor nie poniósł żadnych konsekwencji karnych, ponieważ ze wszystkich zarzutów został oczyszczony jeszcze na etapie postępowania przygotowawczego. Podobnie jak nauczycielka, prywatnie żona dyrektora, do której zachowania rodzice dziewczynki też mieli obiekcje.
- Postępowanie przygotowawcze dotyczące mającego mieć miejsce w okresie od marca 2013 roku do 6 marca 2019 roku na terenie Szkoły Podstawowej w Szynkielowie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych działających na szkodę interesu prywatnego małoletniej uczennicy poprzez fizyczne i psychiczne znęcanie się nad pokrzywdzoną, zostało zakończone 16 grudnia 2019 roku umorzeniem wobec braku znamion czynu zabronionego – informuje prokurator Jolanta Szkilnik, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sieradzu.
- Pełnomocnik pokrzywdzonych złożył zażalenie, które sąd rozpoznał w dniu 6 sierpnia 2020 roku. Sąd Rejonowy w Wieluniu nie uwzględnił zażalenia i utrzymał w mocy zaskarżone postanowienie.

Magdalena Lizurej
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości