W Pajęcznie nie obyło się bez długiej i gorącej dyskusji nad decyzją o przekazaniu gminnej działki do spółki SIM. To twór, który ma wybudować blok z 60-oma tanimi mieszkaniami. Części radnym nie dość, że nie podoba się wyzbywanie gminnego majątku, to jeszcze uważają, że blok nie powinien stawać w rejonie ul. Przemysłowej.
Budowlana działka, która (jeszcze) do gminy należy trafi aportem do SIM-u, spółki w skład której wchodzi kilka samorządów, w tym m.in. Działoszyn. Sama idea tworzenia SIM-ów ro rządowa propozycja, która ma pomóc w rozwoju budownictwa wielorodzinnego. Gmina po wejściu do spółki dostał 3 mln zł bezzwrotnej dotacji. Środki sfinansowały udziały w spółce. Ponad to SIM może liczyć na kredyt w Banku Gospodarstwa Krajowego. Lokatorzy, zainteresowani mieszkaniami, będą musieli wpłacić pewien relatywnie niewielki procent wartości lokalu, a następnie w czynszu spłacać kredyt zaciągnięty przez spółkę na budowę bloku. Po kilkunastu latach będą mieli prawo do wykupu mieszkania. Można powiedzieć, że SIM-y powstały z połączenia założeń spółdzielni i TBS-u. Chodzi o to, aby na rynku pojawiły się tanie lokale pod wynajem, ale z możliwością dojścia do własności.
Podczas posiedzeń poszczególnych gminnych komisji oraz obrad rady miejskiej, za każdym razem, kiedy na tapecie pojawia się temat SIM-u dochodzi o długich debat. Z jednej i drugiej strony pojawiają się zawsze te same lub podobne argumenty. Ani sceptycznie nastawieni do spółki radni nie są w stanie przekonać reszty na czele z burmistrzem, Piotrem Mielczarkiem, ani on nie umie uciszyć wątpliwości niektórych członków rady.
We wtorek, 29 listopada, głosowanie nad przekazaniem działki pod budowę bloku również poprzedziła burzliwa debata.
Marcin Krzak po raz kolejny podnosił, że działka do SIM-u trafić nie powinna. Wytknął, że kiedyś inna gminna działka trafiła do Eko-regionu, a dziś samorząd nie ma wpływu na poczynania śmieciowego giganta i żadnej korzyści z kłopotliwego sąsiedztwa składowiska. Krzak przypomniał również, że SIM, który miał budować m.in. w Bełchatowie, nie ruszył do przodu. Przez rok poprzedni prezes nie podjął oczekiwanych działań, a jego następca zarządził audyt wewnętrzny i zewnętrzny. Radny nie kryje, że boi się o podobny scenariusz w Pajęcznie.
- W Bełchatowie kończy się pozwolenie na budowę, żeby nie tracić go, muszą do końca roku lub na początku następnego poczynić jakieś działania - stwierdził
- Ale tam działka leży pomiędzy wyjazdówką na Pabianice a drogą na Piotrków, na obrzeżach. Była właściwie kulą u nogi i SIM ją zaakceptował – podał, dowodząc, że Pajęczno chce oddać nieruchomość o wiele bardziej atrakcyjną.
Radny nie krył, że nie czułby się komfortowo, głosując za „oddawaniem za darmo plus podatek” i w lokalizacji, gdzie dotychczasowi mieszkańcy nowego bloku nie chcą.
- Ja nie uważam, że ją oddajemy spółce, ale mieszkańcom, bo kiedy dojdą do własności wykupią część działki pod blokiem – kontrargumentował burmistrz Pajęczna, Piotr Mielczarek.
- Kiedy wydajemy na szkoły kilka milionów, traktujmy to jako wkład w młodzież. To też potraktujmy jak wkład w życie 60-ciu rodzin. Żeby tu zamieszkały, żeby dzieci tu chodziły do szkoły, żeby ci ludzie robili tu zakupy i żeby się to Pajęczno rozwijało.
Prawniczka, która reprezentuje gminę w spółce prostowała niektóre stwierdzenia.
- Nie wprowadzajmy w błąd opinii publicznej, nie oddajemy tego za darmo, tylko wnosimy aportem, w zamian za wkład w spółce, to nie jest darowizna – podkreślała.
- Znam sytuację SIM łódzkiego (należy do niego m.in. Bełchatów, przyp. red.), podobnie jak moi koledzy, nauczeni tymi błędami staramy się zwracać na to uwagę i prowadzić działania, ażeby nie dochodziło do nieprawidłowości.
Zbigniew Cybulski zaznaczył, że rozmawia z wieloma mieszkańcami gminy.
- Pytają ludzie, kiedy budowa się zacznie, a druga połowa przeciwnie, mówią, że dobry pomysł ale nie tutaj. Sądzę, że grupa radnych z Pajęczn powinna podjąć decyzję czy chce czy nie chce, bo są związani z Pajęcznem – powiedział Cybulski.
Ostro zareagował na to burmistrz.
- Stanowczo sprzeciwiam się dzieleniu na mieszkańców wsi, sołectw, miasta i osiedli, wszystko dotyczy naszej gminy – podkreślił.
Robert Sikora po raz kolejny wytknął Mielczarkowi, że nie starał się szukać innego programu mieszkaniowego, jak chociażby wejść do projektu budowy mieszkań komunalnych, gdzie środki mogłyby pokryć 80, może nawet 90 proc. wartości inwestycji.
Burmistrz z kolei jeszcze raz tłumaczył, że wytypowana działka jest odpowiednia również ze względu na potrzeby przyszłych lokatorów.
- Moglibyśmy szukać alternatywnych miejsc, to by oznaczało dłuższe procedury i koszty. Trzeba się zastanowić, czy wolelibyśmy mieszkać na obrzeżach Pajęczna, czy na pierwszej wolnej działce w Siedlcu. Atrakcyjność tej akurat działki jest niewątpliwa, a położenie jej wielki atutem. Kilka minut piechotą ośrodek, zdrowia, szkoła, sklepy czy kościół.
Ostatecznie Marcin Krzak, Robert Sikora, Leszek Janeczek, Wojciech Beśka i Elżbieta Kupiec zagłosowali przeciw wniesieniu aportu do spółki, a pozostali radni głosowali za przekazaniem działki.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze