Atmosfera podczas ostatniej sesji rady gminy w Białej była, delikatnie rzecz ujmując, momentami napięta. Aleksander Owczarek, który jest dumny z prowadzenia ogromnej inwestycji czyli kanalizacji i oczyszczalni ścieków, na każdym kroku powtarza, że próbuje nadgonić wieloletnie niedociągnięcia w tym zakresie. Tymczasem podczas obrad jednej z komisji, miał zostać oskarżony o spowodowanie tychże niedociągnięć, kiedy piastował mandat radnego. Postanowił odnieść się do tych zarzutów publicznie, przywołuj słynne powiedzenie o „winie Tuska”. Tymczasem sama budowa napotkała na nieprzewidziane problemy.
Nie chcą rur na swoim terenie
Budowa kanalizacji wraz z oczyszczalnią ścieków to największe zadanie inwestycyjne w historii gminy. Oprócz tego będą realizować inne kosztowne zadanie, czyli termomodernizację budynków użyteczności publicznej, urzędu gminy i remizy. Na wszystkie te projekty samorządowcy zdobyli ogromne dofinansowania.
W toku jest budowa biologiczno-mechanicznej oczyszczalnia ścieków. Instalacja ma mieć przepustowość 500 m3 na dobę. Równocześnie trwają prace nad położeniem kanalizacji. W 2022 roku 126 gospodarstw z terenu Białej Kopiec, Białej Rządowej, Białej Drugiej i Białej Parceli będzie mogło swoje ścieki odprowadzać do sieci, gdzie zostaną zneutralizowane. Oczyszczalnia ma też przyjmować płynne odpady z terenu gminy zwożone w beczkowozach. Nitkę w Białej Kopiec położono już w 2019 roku, przy okazji remontu drogi powiatowej.
Po tym, jak jesienią ubiegłego roku okazało się, że zamiast prawie 13 mln zł, kanalizacja będzie kosztowała niespełna 6 mln, samorządowcy odetchnęli z ulgą. Jak się okazuje nie na długo. Inwestycja napotkała nieoczekiwane problemy. Kilku tutejszych nie chce, aby urządzenia były umieszczone na ich posesjach. Jak wskazał wójt, Aleksander Owczarek, w kurendzie puszczonej do mieszkańców, w najgorszym przypadku, gdyby trzeba było przeprojektować szkice i starać się o pozwolenie na budowę, posypią się terminy. Jeśli zaś gmina się z nich nie wywiąże, może nawet stracić ogromną dotację. Biała własnym sumptem inwestycji na pewno nie będzie w stanie przeprowadzić.
- Finał ma być około 30 czerwca, gdzie muszą pierwsze ścieki popłynąć, to jest najważniejszym zadaniem gminy teraz, żeby skutecznie to zrobić – relacjonował sytuację wójt, zwracając się do radnych podczas sesji, 4 lutego.
- I mam nadzieję, że mimo tych wszystkich oporów uda nam się z wszystkimi tymi, którzy tak niejasno do tego podchodzą, wynegocjować ostatecznie możliwość ciągu i kontynuacji robót. No niestety musi tak być, że te ciągi kanalizacyjne muszą zostać położone też na działkach prywatnych. Mamy drogę krajową, to nie jest taka budowa jak np. w gminie Wierzchlas, gdzie droga jest wojewódzka, chociaż też nie widziałem, żeby w drodze kładli, czy na drogach powiatowych, gdzie jest ta zgoda. W krajówce niestety nie da się tego położyć. I stąd to założenie od ręki, że robimy to po działkach prywatnych. Idziemy z jednej strony północnej i z drugiej strony południowej tej drogi. Mieszkańcy muszą to w końcu chcieć uznać, że innej możliwości nie było – wskazał i przypomniał, że na działkach już przecież są umieszczone elementy infrastruktury jak wodociągi czy linie energetyczne.
- Wyrażam nadzieję, że może nam się to uda wreszcie jakoś pokonać wspólnie – zaznaczył.
Wójt odpowiada radnej
Owczarek, na każdym kroku podkreślający, że budowa kanalizacji jest prowadzona teraz z wielkim trudem i po wielu latach zaniedbań, zdecydował się publicznie odnieść do słów radnej Stanisławy Bakoty, która na jednej z komisji miała mu zarzucić brak skutecznych działań w tym temacie, kiedy piastował stanowisko radnego. To nowa odsłona otwartego konfliktu między radną a włodarzem. Ta pierwsza nie szczędzi mu krytyki na każdym kroku i nie kryje z opinią, że źle ocenia pracę wójta. Ma pretensje o brak wsparcia strażaków w zakupie Tatry.
- Przykro mi było wczoraj się dowiedzieć (3 lutego, przyp. red.), że winnym tego, że tak mało się zrobiło, jeżeli chodzi o kanalizację, to jest obecnie urzędujący wójt. Przyczyna taka, padło to z usta pani radnej Bakotowej, że w ‘98 roku byłem tu radnym i mogłem to wszystko przewidzieć, zorganizować a nic nie zrobiłem – zabrał głos pod koniec sesji Owczarek.
- No proszę państwa z takim poglądem to można gdzieś istnieć. No nie wiem, na rynku którymś w pobliżu, można. Ale przykro jest tego słuchać i z tą mentalnością, i z taką obłudą, bezmyślnością wypowiedzi, bo ona dotyczy wielu innych momentów też, musimy żyć. Czasami nie ma rady na osoby, które takie rzeczy mówią. Ale ja bym prosił, żeby się mimo wszystko opamiętać, opanować po prostu, bo przeszłość nie należała do mnie w tej gminie. To że się stało w ‘14 roku, to co się stało, to jest tylko szczęcie, że jest nowy układ rządzący i dzisiaj mamy w perspektywie trzydziestomilionowe inwestycje. A jak spojrzymy do tyłu to jakie były? Jak spojrzymy na sąsiadów, którym nie wypominam oczywiście niczego, ale jak się porówna Białą do Wierzchlasa, do gminy Czarna na Podkarpaciu, tam też byli wójtowie po dwadzieścia parę lat, to nie ma się z czym porównać, jeżeli chodzi o osiągniecia tamtych samorządów i naszego. Ja na pewno nie jestem sprawcą ani zakładnikiem tego, co tutaj wymyślono, pani radna, i proszę, nie życzę sobie po prostu takich bezmyślnych, głupich komentarzy - zwrócił się bezpośrednio do Stanisławy Bakoty.
- Panie wójcie, niech mi pan nie ubliża, takich głupich komentarzy, bo tak było. Był pan radnym, prawdopodobnie był pan przewodniczącym komisji i dlaczego pan wtedy nie wpłynął, tylko takie pytanie panu zadałam –odpowiadała podniesionym głosem radna.
- A po drugie miesiąc temu, a w zasadzie dalej, złożyłam na sesji wniosek wyraźnie powiedziałam, ile jest straży gminnych a ile jest własnością strażaków prywatną (chodzi o majątek, przyp. red.). Ja już w końcu nie wiem. I to było proste, co ja tu jeszcze mam uzupełnić pytam się , bo ja nie rozumiem (wójt poprosił o uzupełnienie jednego z wniosków, przyp. red.). Robi pan zawsze ze mnie takiego głupka? Dosyć tego, naprawdę dosyć. Jaj jestem po ciężkiej chorobie, a pan mnie tak niszczy – zakończyła z płaczem.
Owczarek postanowił skomentować to wystąpienie.
- W przestrzeni publicznej cały czas krąży jeszcze takie powiedzenie „wina Tuska”. Pan Tusk był kiedyś premierem, jeżeli mu dzisiaj ktoś zarzuca że czegoś nie zrobił, albo nie zdążył zrobić, no to pewnie trzeba to oceniać. Ale jak tu nigdy nie byłem organem wykonawczym ani rządzącym. Jak pani takie rzeczy mówi, to pani Pichlak, radna, była tutaj 12 lat w radzie przed tą kadencją, zanim zmienił się układ rządzący i też była przewodniczącą komisji rewizyjnej, więc się można zapytać czemu samochód skomliński nie został rozwiązany? – pytał retorycznie
- O tu jest dopiero przekręt – krzyczała Bakota, która w międzyczasie przestała płakać.
- Czemu ogrzewanie w straży nie było uporządkowane i o wiele innych rzeczy. Czemu nadzór właścicielski nad spółką Eko-Biała nie był wyegzekwowany przez komisję rewizyjną np. Wiele pytań można zadać. Ja byłem tylko cztery lata i chciałem przypomnieć, że w tym czasie pan Marian też był w radzie, to myśmy zdążyli wybudować w tej jednej kadencji tę salę gimnastyczną która jest. To były takie nasze osiągniecia, a potem niestety nie było już możliwości aktywności i to są fakty niezbite - zakończył.
Magdalena Lizurej
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze