Kiedy dwa lata temu przedstawiciele wieluńskiego szpitala finalizowali umowę o kredyt konsolidacyjny, mieli nadzieję na szeroko pojętą stabilizację finansową placówki. Po krótkim oddechu nadszedł czas pandemii, potem wojny w Ukrainie, a za nimi inflacja. Te czynniki zwiększyły wysokość kosztów zadłużenia. Teraz placówkę mogą dobić podwyżki dla personelu. SP ZOZ powinien je zapewnić, jednak wysokość kontraktów z NFZ i wyceny procedur nie są na poziomie, który umożliwiłby wypłatę wyższych pensji.
Przez wiele miesięcy obecna dyrektorka wieluńskie lecznicy Anna Freus, jeszcze jako główna księgowa oraz ówczesny dyrektor szpiatala, Janusz Atłachowicz, podejmowali wysiłki, aby ustabilizować sytuację finansową SP ZOZ-u. Mimo tego, że szpital ze swoich bieżących zobowiązań regularnie się wywiązywał, ciągnęły się za nim długi z lat poprzednich, na czele w wysokooprocentowanymi pożyczkami w parabankach. Zobowiązania finansowe udało się zrestrukturyzować. We wrześniu 2020 r. podpisano umowę, dotyczącą kredytu konsolidacyjnego.
- Uważam, że te dziewięć miesięcy to jak ciąża i rzeczywiście teraz mamy poród - żartobliwie podsumował wielomiesięczne starania Janusz Atłachowicz, podkreślając, że finalizacja umowy to efekt działań i suma pracy wielu osób. Zaznaczał, że skoro szpital uporał się z kwestią generowania wysokich kosztów, realnie zwiększą się jego dochody.
- Zadłużenia nigdy nie jest rzeczą dobra, nie cieszymy się z zadłużenia szpitala, ale jeśli już się pojawia, to ważne żeby było przy jak najniższym koszcie obsługi, tutaj milowym krokiem jest współpraca z Bankiem Gospodarstwa Krajowego – dodawała Freus.
- Mimo, że otrzymaliśmy wyższą kwotę, otrzymaliśmy niższe koszty obsługi o 450 tys. zł – podkreślała, przypominając o rocznej karencji, która oznacza realny przypływ gotówki.
Finansowa stabilizacja okazała się jednak wyjątkowo krucha.
- Na pewno nie tylko przez kredyt osiągnęliśmy tą stabilność – podaje obecna dyrektorka szpitala.
- Inflacja pokazała nam, że nie jest ona dana na zawsze. Ten poziom zadłużenie z lat ubiegłych ma wpływ na naszą sytuację obecnie.
Wysokość odsetek jest zależna od stawki WIBOR.
- Dzięki konsolidacji udało nam się znacząco, bo o 70 proc. obniżyć marżę banku, poziom wskaźnika WIBOR ma na nas taki sam wpływ, jak na wszystkich, próbujemy podjąć działania, rozmowy z bankiem – podaje Freus.
Dyrekcja chce wykorzystać możliwość negocjacji z bankiem, który może zgodzić się na odraczanie spłat kapitału lub zmniejszanie wysokości spłacanego kapitału.
Obecnie szpitala nie stać na podwyżki, które zgodnie z przepisami powinni od 1 lipca dostać medycy. Zgodnie z nimi najniższe wynagrodzenie lekarza specjalisty I i II stopnia wzrasta do 8210 zł, najniższe wynagrodzenie zasadnicze ratowników medycznych i pielęgniarek ze średnim wykształceniem ma wzrosnąć do poziomu 5323 zł (z 3772 zł), a magistrów pielęgniarstwa, fizjoterapii, farmaceutów i diagnostów laboratoryjnych ze specjalizacją do 7304 zł (wzrost z 5478 zł).
Teoretycznie wzrosła wycena kontraktów, jednak nawet dodatkowe środki to za mało, aby należne środki wypłacić.
- Nie jesteśmy w stanie zwiększeniem kontraktów pokryć wzrostu wynagrodzeń pracowników medycznych, do których zostaliśmy zobligowani – przyznaje dyr. Freus.
Wieluński szpital nie jest jedynym, który ma tego typu problemy. Podobne kłopoty zgłaszają placówki z całego kraju. Dlatego dyrektorzy szpitali chcą aneksowania umów z Narodowym Funduszem Zdrowia. Kontrakty dla takich oddziałów jak SOR, interna czy chirurgia ich zdaniem powinny zostać zweryfikowane.
- Przeliczniki, które zostały zastosowane, dla znacznej liczby szpitali, w tym naszego, są nietrafione i nie gwarantują środków na podwyżki – zaznacza Freus.
- Wiem, że rozmowy trwają. Mam nadzieję, że NFZ i Ministerstwo Zdrowia zrozumie nasze argumenty – liczy dyrektorka.
Szefowa wieluńskiego szpitala zaznacza, że sytuacja nie wpływa znacząco na inwestycję, jaką jest budowa SOR-u.
- Zadanie jest prowadzone nieprzerwanie, większość środków na jego realizację pochodzi z zewnątrz, w sytuacji inflacji prowadzenie każdej inwestycji wymaga podjęcia szeregu działań, jednak sytuacja w niewielkim stopniu odbija się na tej inwestycji – twierdzi Freus.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze