29 września, kiedy wieluńscy radni omawiali sprawozdanie finansowe Przedsiębiorstwa Komunalnego, prezez spółki, Tomasz Kulicki oraz przewodniczący rady nadzorczej, Radosława Urbaniak, zaprzeczali, aby istniały faktury na zakup garnituru dla szefa zarządu. Okazuje się jednak, że za ubranie PK płaciło. A faktur nie ma, bo Kulicki pobrał ekwiwalent.
We wrześniu radni dopytywali szczególnie o kilka pozycji ze sprawozdznia finnsowego PK. Chcieli wiedzieć m.in. czy kwota nie co ponad 5 tys. zł. "świadczenia na rzecz pracowników i ubezpieczenia" nie powędrowała w całości do kieszeni prezesa w formie dodatków. Na tę kwestię zwrocił uwagę radny Sławomir Kaftan. Ponadto zarówno Kaftan, jak i radna Anna Dziuba-Marzec zostali poproszeni przez mieszkańców, aby dopytać, czy na rachunek Przedsiębiorstwa Komunalnego jego prezes nie kupił sobie garnituru za ponad 4 tys. zł.
Tomasz Kulicki nie pamiętał, na co zostało wydane 5 tys. zł, obiecał odpowiedzieć szczegółowo na piśmie. Jeśli chodzi o dodatki, podpierał się umową menedżerską.
- Jestem zatrudniony na pewnych warunkach, które są opisane w moim kontrakcie – dowodził.
- Składowe wszystkie, które mnie dotyczą, zawierają świadczenia BHP, którym podlegam, czyli strój służbowy, pranie, odzież. To są pewne rzeczy, które mam w kontrakcie. Nie było czegoś takiego, że faktura jakakolwiek powstała, że firma mi kupiła garnitur – stwierdził.
O sprawę radni postanowili zapytać przewodniczącego rady nadzorczej PK, Radosława Urbaniaka, który jednocześnie w wieluńskim ratuszu kieruje biurem burmistrza, a na sesji był akurat obecny.
- W kontrakcie menedżerskim prezesa są zapisy, odnośnie stroju służbowego wyposażenia BHP, nie znam dokumentu na pamięć, czy zasad przyznawania dodatków – powtarzała niemal słowo w słowo za Kulickim Urbaniak
- Nie podpisywałem faktury na zakup garnituru za 4 tys. zł, natomiast w kontrakcie są zapisy szczegółowe, a ja ich nie znam.
Przewodniczący rady nadzorczej Urbaniak zaznaczał, że nie jest w stanie od razu powiedzieć, czy prezesowi zgodnie z umową należy się garnitur za 500 zł, 1500 zł, czy za 5000 zł.
Piotr Radowski, przewodniczący rady miejskiej stwierdził, że widocznie nie chce się dzielić informacjami, bowiem rada nadzorcza PK nie spotykała się zbyt często. Jego zdaniem trudno byłoby przeoczyć zgodę na zakup kosztownego ubrania.
Okazuje się, że tak jak zaznaczali Kulicki z Urbaniakiem, faktur za garnitur nie ma. Nie znaczy to jednak, że PK za ubrania nie zapłaciło. Choć trzeba przyznaczać, że strój nie był aż tak kosztowny. Radni zostali poinformowani, że 5 tys. 114 zł to ekwiwalent pieniężny wraz z narzutami za strój służbowy Prezesa Zarządu. Kulickiemu należy się 400 zł za płaszcz raz na dwa lata, oraz raz na rok po 200 zł za dwie koszule, 900 zł za garnitur, 300 zl za buty zimowe i 300 zl za buty letnie oraz 420 zł za elemnty wyposażenia BHP (kurtkę, czapkę ocieploną, zimowe buty robocze, półbuty robocze i rękawice ocieplane) a także ekwiwalent za pranie, nieco ponad 100 zł.
"A oto ciekawostka - płacąc za wodę mamy okazję (chcemy czy niechcemy) dorzucić się do stroju prezesa PK" - komentuje w swoich mediach społecznościowych Dziuba-Marzec.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze