Są takie popołudnia, kiedy osiedle przestaje być tylko adresem. Staje się miejscem spotkań, rozmów, śmiechu i zwykłej ludzkiej bliskości. Tak właśnie było 23 maja podczas II Majówki Sąsiedzkiej mieszkańców Osiedla nr 4 w Wieluniu.
Słoneczne popołudnie, zieleń dookoła, dzieciaki w ruchu, dorośli przy rozmowach, a w tle sportowa rywalizacja, planszówki, domowe ciasto i lemoniada. Niby nic wielkiego. A jednak właśnie z takich chwil robi się lokalna wspólnota.
II Majówka sąsiedzka mieszkańców Osiedla nr 4 w Wieluniu to świetny przykład na to, że czasem nie trzeba sceny, wielkich nazwisk i długiego programu, żeby ludzie dobrze spędzili razem czas. Wystarczy kawałek zieleni, kilka piłek, planszówki, coś słodkiego na stole i chęć, żeby wyjść z domu nie tylko „na chwilę”, ale do ludzi.
Majówka miała miejsce w niedzielę, 23 maja. Było słonecznie, gwarno i rodzinnie. Były oklaski, sąsiedzkie rozmowy i dziecięcy śmiech, który najlepiej mówił, że pomysł z takim spotkaniem naprawdę się udał.
- W minionym roku zapoczątkowaliśmy nowy cykl spotkań, których celem jest integracja mieszkańców osiedla, ruch, zabawa oraz nawiązywanie relacji sąsiedzkich – mówi Paulina Borkowska Przewodnicząca Zarządu Osiedla nr 4.
I rzeczywiście, o tę integrację właśnie tu chodziło. Nie o oficjalne przemówienia, nie o odhaczanie punktów programu, ale o to, żeby mieszkańcy Osiedla nr 4 mogli pobyć razem. Zobaczyć się nie tylko na klatce schodowej, przy sklepie albo między jednym obowiązkiem a drugim.
Maj wybrano nieprzypadkowo. To miesiąc, który sam wyciąga ludzi na zewnątrz.
- Wybraliśmy maj jako miesiąc rozpoczynający czas odpoczynku na świeżym powietrzu i najbardziej sprzyjający aktywności fizycznej – dodaje.
Sportowa część majówki miała swój rytm. Były mecze w piłkę nożną i siatkówkę, były bule i krykiet. Do dyspozycji uczestników było też boisko do badmintona. Najmłodsi mogli korzystać z przygotowanych zabaw ogrodowych.
I nie chodziło przecież wyłącznie o wynik. Choć oczywiście, jak jest piłka, siatka czy rywalizacja, to ambicja zawsze gdzieś się pojawi. Ale tu ważniejsze było coś innego: wspólne bieganie, kibicowanie, śmiech po nieudanym zagraniu i radość po tym udanym.
Na stołach pojawiły się także planszówki. Starsi zawodnicy udowadniali przy nich, że dobra zabawa nie zawsze musi oznaczać sprint przez boisko. Czasem wystarczy spokojna rozgrywka, trochę skupienia i sprytne posunięcie, po którym można z satysfakcją spojrzeć na rywala.
Wszyscy uczestnicy otrzymali upominki. Były też nagrody dla najlepszych w grach zespołowych oraz kupony na lody. Dzieciaki były zachwycone, a to w takich wydarzeniach chyba najuczciwsza recenzja.
Organizatorzy zadbali też o tę część majówki, bez której żadne sąsiedzkie spotkanie nie ma pełnego smaku. Było domowe ciasto i pyszna lemoniada. Kto chciał czegoś prostszego i zdrowszego, mógł sięgnąć po wodę i jabłko.
W tle sportowej rywalizacji toczyły się rozmowy. Takie zwyczajne, sąsiedzkie, ale bardzo potrzebne. O tym, co ważne dla lokalnej społeczności. O tym, jak dobrze widzieć dzieci aktywne, uśmiechnięte i zajęte czymś więcej niż ekranem telefonu.
Bo taka majówka ma jeszcze jeden sens. Przypomina, że osiedle to nie tylko budynki, chodniki i miejsca parkingowe. To ludzie. Ci, których mija się codziennie, czasem bez słowa, a czasem z krótkim „dzień dobry”. Podczas takiego spotkania można wreszcie porozmawiać dłużej.
Na koniec nie zabrakło podziękowań dla tych, którzy pomogli przygotować wydarzenie. Paulina Borkowska, przewodnicząca Osiedla nr 4 w Wieluniu, podkreśliła zaangażowanie osób, na których wsparcie mogła liczyć przy organizacji majówki.
- Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do organizacji majówki, na których pomoc zawsze mogę liczyć, przede wszystkim członkom zarządu osiedla nr 4: Wojciechowi Pawełczykowi, Pawłowi Jeglińskiemu i Filipowi Dudzińskiemu, którzy zadbali, by piknik odbył się w uporządkowanej przestrzeni, a teren służył nam wszystkim cały sezon letni. Korzystajmy z tego typu okazji do poznawania się i spędzania wolnego czasu wśród soczystej zieleni naszego osiedla – podsumowała Paulina Borkowska.
Majówka zakończyła się zaproszeniem na kolejne takie spotkanie za rok. I chyba nikt nie miał wątpliwości, że warto ten pomysł kontynuować. Bo jeśli po jednym popołudniu zostają dobre wspomnienia, rozmowy, uśmiechy dzieci i przekonanie, że sąsiedzi naprawdę mogą być bliżej siebie, to znaczy, że taka majówka zrobiła dokładnie to, po co została wymyślona.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze