Burmistrz Wielunia Paweł Okrasa jest już znany z wywoływania skandali i kontrowersji. Tym razem przykrość zrobił władzom nowo powstałego miasta Osjaków. I chociaż nikt nie chce komentować tego co zrobił burmistrz Paweł Okrasa, to nie da się ukryć, że sprowokowany przez posła Pawła Rychlika, skutecznie zepsuł podniosłą chwilę.
Ale burmistrz Wielunia nie ”odpalił się” bez przyczyny. Skutecznie sprowokował go poseł Paweł Rychlik, który działa na szefa wieluńskiego ratusza jak „płachta na byka”. Zresztą to samo można powiedzieć ustawiając panów w odwrotnej konfiguracji. Krótko mówiąc – „o miłości mowy ni ma”!
Tak oto panowie kolejny raz uskuteczniali swoje popisy, przy okazji psując nastrój i wyjątkowość chwili, jaką była uroczysta sesja Rady Miejskiej w Osjakowie, pierwsza po otrzymaniu praw miejskich przez tę miejscowość.
- Cieszę się bardzo, że Osjaków staje się miastem – zaakcentował poseł Paweł Rychlik.
- Jako mieszkaniec Ziemi Wieluńskiej, Wielunia, spoglądałem na okoliczne powiaty. I tak, w wieruszowskim: Wieruszów, Lututów, Bolesławiec. W pajęczańskim: Pajęczno, Działoszyn. W sieradzkim: Sieradz, Złoczew, Warta, Błaszki. W zduńsko-wolskim: Zduńska Wola, Szadek. A ten burmistrz Wielunia taki samotny – mówił dalej parlamentarzysta.
- Gratuluję i cieszę się bardzo, że będzie miał w końcu do kogo zadzwonić i porozmawiać jak burmistrz z burmistrzem. A drodzy państwo, ma się od kogo uczyć – zażartował Paweł Rychlik, oczywiście sugerując, że burmistrz Wielunia może teraz pobierać nauki od burmistrza Osjakowa Jarosława Trojana.Reklama
Słowa Rychlika wręcz oburzyły szefa wieluńskiego ratusza, który najwyraźniej na nauki do Osjakowa się nie wybiera.
- Sama zmiana szyldu nie powoduje, że zawartość tego co jest za tym szyldem od razu się zmienia – mówił w trakcie uroczystej sesji burmistrz Wielunia Paweł Okrasa.
- To jest proces i to jest pierwszy krok, który miasto Osjaków wykonało na drodze takiego rebrandingu. Ale oczywiście to powoduje, to implikuje kilka kwestii. Pierwsze to takie, że mieszkańcy mogą oczekiwać innego standardu obsługi niż to jest na wsi, prawda? I tutaj, i tutaj, i tutaj, pod tym względem trzeba się też liczyć, że wymagania mieszkańców miasta są wyższe niż wymagania mieszkańców wsi – ciągnął dalej Okrasa.
- Cieszę się bardzo, że będę miał kolegę burmistrza na terenie naszego powiatu. I panie pośle Rychlik… O, jest pan poseł jeszcze. Bardzo chętnie skorzystam z rad pana burmistrza w zakresie komunikacji miejskiej, w zakresie funkcjonowania kino-teatru, w zakresie funkcjonowania gospodarki mieszkaniowej i jeszcze w kilku chętnie skorzystam – podsumował Paweł Okrasa, a publiczność właściwie powstrzymała się od oklasków…Reklama
komentarz od autora
Ta wymowna cisza, po wystąpieniu burmistrza Okrasy mogła oznaczać dwie rzeczy – albo przemówienie było doskonałe, albo zupełnie nie na miejscu… Przecież wiadomo, że w Osjakowie nie ma komunikacji miejskiej, kino-teatru, czy wielkomiejskiej gospodarki mieszkaniowej. Pytanie tylko, czy z tego tytułu burmistrz małego miasta Osjaków, powinien czuć się gorszy od burmistrza większego Wielunia?
Nigdy nie byłem orędownikiem tego, by Osjaków czy podobnej wielkości miejscowości otrzymywały prawa miejskie. Ale nie przyszłoby mi do głowy, by skoro już takie prawa Osjaków otrzymał, próbować deprecjonować ich znaczenie, punktując czego w tym małym miasteczku nie mają… W ten sam sposób mógłby ktoś powiedzieć, że przecież w Wieluniu nie ma tramwajów, metra. Zresztą, co ja piszę – nie mamy przecież nawet porządnej pływalni czy placu targowego, o paru innych zaniedbanych obszarach nie wspominając.
Jako honorowy gość uroczystej sesji Rady Miejskiej w Osjakowie, burmistrz Wielunia Paweł Okrasa, skutecznie popsuł nastroje tamtejszym samorządowcom i całej lokalnej społeczności. Chyba przez pryzmat swoich doświadczeń, sam wszakże pochodzi z małej wioski, chciał zaakcentować, że wymagania mieszkańców miasta są większe niż tych ze wsi. Ale to zdaje się stare dzieje, bo dziś wsie zamieszkują tak samo, albo i bardziej wymagający ludzie, jak ci z miasta. Przykre, że burmistrz Okrasa ma w tej materii inne zdanie. Jest takie niegrzeczne powiedzenie, które akurat do tej sytuacji pasuje jak ulał – chłop ze wsi wyjdzie, ale wieś z chłopa nigdy!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze