Ponad rok temu brutalnie zadźgał nożem matkę i jej partnera. Zgłosił się na policję i przyznał do winy. Teraz sąd umorzył sprawę. Sprawca głośnego zabójstwa z Kluczborka nie odpowie za podwójną zbrodnię. Został uznany za niepoczytalnego. Bliscy ofiar są wstrząśnięci decyzją sądu. Ekspert kwestionuje diagnozę biegłych.
Horror rozgrywa się 14 grudnia 2024 roku w mieszkaniu przy ulicy Norwida w Kluczborku (woj. opolskie). Między 36-letnim Miłoszem T. a jego matką Marzanną T. dochodzi do gwałtownej kłótni. Mężczyzna atakuje matkę z niesłychaną brutalnością. Zadaje jej kilkadziesiąt ciosów nożem w okolicach szyi i klatki piersiowej. Jerzy B., partner kobiety, rusza na pomoc i usiłuje jej bronić. Wówczas Miłosz T. wielokrotnie dźga nożem również jego. Obie ofiary ataku umierają.
Po makabrycznym morderstwie Miłosz T. sam zgłasza się na policję, szczegółowo opisuje przebieg zdarzeń i przyznaje się do winy. Wyniki śledztwa wskazują, że 36-latek nie pracuje, jest uzależniony od gier komputerowych i pornografii, nie stroni też od narkotyków.
Mimo przyznania się zabójcy do winy oraz ciężaru zarzutów i dowodów, w dalszym postępowaniu nadrzędną rolę odegrały ekspertyzy psychiatryczne. Na podstawie opinii biegłych Sąd Rejonowy w Kluczborku zdecydował o umorzeniu sprawy.
Biegli psychiatrzy stwierdzili, że w chwili popełniania zbrodni Miłosz T. był niepoczytalny, czyli nie był zdolny do rozpoznania znaczenia swojego czynu lub działał w stanie wyłączającym świadome kierowanie swoim postępowaniem. Słowem: nie wiedział co robi, a to znaczy, że nie może ponosić odpowiedzialności karnej. Stąd umorzenie sprawy.
Zgodnie ze wskazaniem biegłych psychiatrów, Miłosz T. nie trafił za kratki, lecz do zamkniętego ośrodka leczniczego.
Bliscy zamordowanych przeżyli kolejny szok. Kwestionują rzetelność oficjalnej ekspertyzy. Zwrócili się o sporządzenie opinii do wieloletniego biegłego psychiatry sądowego. Dr n. med. Jerzy Pobocha nie dopatrzył się w zachowaniu sprawcy klasycznych objawów schizofrenii paranoidalnej. Ponadto w swojej opinii ekspert przedstawił wnioski dotyczące sposobu zadawania ciosów, ich ilości, siły i miejsca. Konkluzja jest wstrząsająca: „(…) sprawca nie chciał zranić, a zabić.”.
Dla rodzin ofiar to jasny dowód na to, że Miłosz T. działał w pełni świadomie i intencjonalnie. Stanisław Bar, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu, wyjaśnia natomiast, że dla sądu miarodajnym dowodem jest wyłącznie opinia powołanych biegłych i na niej musi się opierać.
Bliscy zamordowanych: Marzanny i Jerzego, nie zamierzają się poddać. W ich opinii Miłosz, T. był agresywny już wcześniej, szczególnie wobec matki, i zabił z pełną świadomością, a nie pod wpływem urojeń. Skierowali sprawę do Rzecznika Praw Obywatelskich i zapowiadają dalsze kroki prawne. Oczekują ponownej analizy materiału dowodowego i zmiany decyzji sądu. Niewykluczone są działania zmierzające do podważenia opinii biegłych, wznowienia postępowania i sądzenia podwójnego mordercy w normalnym trybie karnym. Z oczekiwaniem kary dożywotniego pozbawienia wolności.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze