Burmistrz Wielunia Paweł Okrasa liczy, że uda mu się porozumieć ze Starostwem Powiatowym w Wieluniu i polubownie zakończyć spór o współfinansowanie remontu trzech powiatowych dróg, które gmina przejęła w 2019 r. Włodarz wielokrotnie, przy różnych okazjach, przypominał, że przedstawiciele samorządów uzgodnili warunki przekazania kilkunastu ulic. Powiat dostał w zamian budynek po Szkole Podstawowej nr 4. Zobowiązał się też do pokrycia połowy kosztów remontu trzech z przekazywanych ulic: P.O.W, Szpitalnej i Krakowskiego Przedmieścia. Teraz jednak wycofuje się z obietnic. Okrasa chce dochodzić racji gminy nawet jeśli oznaczałoby to proces cywilny ze starostwem.
Paweł Okrasa chciał namówić radnych, aby odpowiednią uchwałą, zobowiązali go do podjęcia czynności, nie wyłączając drogi powództwa cywilnego, zmierzających do wyegzekwowania od starostwa powiatowego należnych kwot. Chodzi o kwotę około 2,7 mln zł. Rada jeszcze nie głosowała nad tym projektem, chociaż już odbyła się nad nim debata, przy próbie wprowadzenia odpowiedniego punktu do porządku obrad. Większość radnych się na to nie zgodziła. Podkreślali jednak, że burmistrz ma kompetencje, aby reprezentować gminę. Okrasa podawał, że chodzi mu o wymiar psychologiczny całej sprawy i wydźwięk ewentualnej uchwały. Chce mieć pewność, że radni popierają jego działania, a dodatkowo pokazać, że zarówno rada, jak i burmistrz, mówią w tym wypadku jednym głosem. Ci przekonywali, że przed ostatecznymi decyzjami Okrasa powinien wykorzystać wszystkie ścieżki pokojowego rozwiązania sporu. Ponad to chcą się zapoznać z dokumentacją wymienioną pomiędzy starostwem, a gminą.
Póki co burmistrz Okrasa z ostatecznymi decyzjami się wstrzymuje. Przyznaje, że w ostatnim czasie spotkał się wraz ze swoją zastępczynią, Joanną Skotnicką-Fiuk ze starostą Markiem Kielerem i wicestarostą Krzysztofem Dziubą. Ma nadzieję na wypracowanie porozumienia. Skłonny jest zgodzić się, aby starostwo swoją cześć zobowiązania pokryło w kolejnych latach.
- Czekamy aż starostwo przedstawi pisemne stanowisko w tej sprawie, mieli dyskutować nad tym na zarządzie powiatu – informuje Paweł Okrasa.
- Dalej wykazuję dobrą wolę, żeby sprawę rozwiązać bez sądu. Póki co jednak, takiego stanowiska nie dostałem. Dla nas nie ma znaczenia czy to rozliczenie nastąpi teraz, czy w ciągu kilku następnych lat. Jesteśmy otwarci na to, aby należność została uregulowana w ratach, zależy nam jednak, aby nastąpiło to do końca kadencji – podkreśla.
- Teraz wszystkie karty są po stronie starostwa, czekamy na jakieś sensowne propozycje. Pieniądze od powiatu należą się mieszkańcom naszej gminy. Na te trzy drogi przetargi już zostały rozstrzygnięte, prace się rozpoczęły, więc za te roboty zapłacimy. Ale jeśli będziemy zmuszeni pokryć całość wartości tych inwestycji, to będzie to oczywiście kosztem innych zadań na terenie gminy. Liczę, że ten spór uda się rozwiązać pokojowo – kończy.
Do sprawy odnosi się starosta Marek Kieler. Jak zaznacza, według niego, zobowiązania powiatu wobec gminy nie są takie oczywiste.
- Analizujemy jeszcze to wszystko, ale na ten moment nie mamy środków finansowych, bo jakbyśmy je mieli, na pewno byśmy dołożyli – podkreśla, jednocześnie przypominając, że urząd miasta też był żywo zainteresowany przejęciem dróg, ponieważ na części z nich umiejscowiona jest strefa płatnego parkowania. Miasto, konkretnie Wieluński Ośrodek Sportu i Rekreacji, osiągał z tego tytułu dochody. Sprawę inaczej widzi Okrasa i twierdzi, że miasto drogi w centrum utrzymywało, nie prosząc o dopłaty czy przysługujące na nie subwencję. Te koszty znacznie przekraczały dochody z biletów za parkowanie. Kieler akcentuje również, że miasto nie ma podstawy prawnej do żądania pieniędzy.
- Podpisywany był tylko protokół uzgodnień, przez jedną osobę, a ustawa o finansach publicznych mówi, że w imieniu powiatu występują reprezentanci, skarbnik i dwóch członków zarządu. To było tylko uzgodnienie, ale nie rzutuje na skutki prawne. Każdy, kto się z kimś nie zgadza może iść do sadu, ale jestem w 100 proc. przekonany, że burmistrz nie wygra ewentualnego procesu. Inaczej byłoby, gdyby było podpisane porozumienie – opowiada. Akcentuje również, że to zła sytuacja finansowa nie pozwala na zaspokojenie roszczeń gminy Wieluń.
- Niestety, ale koszty oświaty nas po prostu pogrążają – relacjonuje.
- W budżecie nie zaplanowaliśmy przesadnych inwestycji. Musimy deficyt w oświacie pokryć kredytem, kolejny rok z rzędu. Dość, że subwencja jest za niska, źle wyszacowana, to została jeszcze zmniejszona o ponad 500 tys. zł – wylicza.
Starosta nie zamyka się jednak całkowicie na porozumienie z samorządem gminnym.
- Powinniśmy się w jakiś sposób dogadać, analizujemy wszystko. Trudno mi teraz składać deklaracje, ale ja nie jestem osobą, która chciałaby podsycać spory. Na każdej wojnie ofiary są po obu stronach, więc wychodzę z założenia, że lepiej jej unikać – kończy.
Magdalena Lizurej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze