Relacje gminy Wieluń z powiatem wieluńskim są coraz gorsze. Napiętą atmosferę można również niemal namacalnie wyczuć pomiędzy burmistrzem, a opozycyjną większością w radzie. O współpracy z innymi samorządowcami oraz planach inwestycyjnych z Pawłem Okrasą, burmistrzem Wielunia, rozmawia Magdalena Lizurej.
Magdalena Lizurej: Jest pan przeciwnikiem noszenia maseczek? Nawiązuję do sytuacji na jednej z sesji, gdzie maseczki pan nie miał. Jeden z mieszkańców poinformował o tym policję.
Paweł Okrasa, burmistrz Wielunia: - Nie. Jestem za tym, aby każdy w dowolny sposób stosował środki ochrony osobistej, które uzna za bezpieczne. W sklepie, gdzie zagęszczenie jest duże, noszę maseczkę. Chodzi też o krótki moment. Ale uważam za nieporozumienie, aby w masce siedzieć 11 godzin, a tyle trwała sesja na której maseczki nie miałem. Wtedy nie ma z maski żadnego pożytku, bo zgodnie z tym, co twierdzą naukowcy, powinna być najdalej co godzinę wymieniana na nową. Oprócz radnej Zarębskiej wszyscy inni byli w tej samej maseczce. Ja nie chcę sobie szkodzić i wdychać dwutlenku węgla. A poza tym ważny jest aspekt prawny, czyli nakaz noszenia maseczki był wprowadzony w drodze rozporządzenia, a nie w drodze ustawy. A z taką sytuacją mieliśmy do czynienia na wspomnianej sesji Rady Miejskiej.
Jest pan spokojny, co do wyniku procesu, jaki czeka pana i kilku radnych?
- Czekam na orzeczenie sądu w tej sprawie. Czytałem wiele o wyrokach, które zapadały w podobnych przypadkach i póki co, wszystkie były korzystne wobec osób, które zostały oskarżone o to, że sieją niebezpieczeństwo w społeczeństwie.
Mam problem, jeśli chodzi o wskazanie pana zaplecza politycznego, oczywiście poza ugrupowaniem „Łączy nas Wieluń”. Jest pan zwolennikiem PiS-u? Bo to ich kandydata poparł pan w wyborach prezydenckich.
- Pan prezydent Duda, z tego co wiem, odkąd został prezydentem nie jest członkiem PiS-u, złożył legitymację. Był tylko przez PiS popierany. To musimy rozdzielić. Ja popierałem prezydenta Dudę dlatego, że uważam, iż dla naszego miasta, w trakcie swojej kadencji zrobił bardzo dużo. Wieluń został wyeksponowany. Dzięki jego wizytom, a szczególnie tej w 2019 roku wraz z prezydentem Niemiec, Frankiem-Walterem Steinmeierem, Wieluń stał się rozpoznawalny na arenie międzynarodowej. Tragedia mieszkańców z 1939 roku został bardzo mocno zaznaczona i to jest zasługa prezydenta Dudy.
Stąd pomysł na honorowe obywatelstwo dla prezydentów?
- Moje lokalne zaplecze samorządowe, złożyło wniosek, aby nadać honorowe obywatelstwo Wielunia obu prezydentom. Kandydatura prezydenta Steinmeiera nie uzyskała akceptacji kapituły. Teraz był procedowany kolejny raz taki wniosek. 1 lutego spotkali się członkowie kapituły. Próbowałem przekonać jej członków, aby nadać to obywatelstwo. Niestety, ale radni zagłosowali przeciw, choć nie mieli po temu żadnych argumentów. Nie ukrywam, że nad tym ubolewam. Teraz z perspektywy czasu widać, jak wielkie słowa wypowiedział pan prezydent Steinmaier. Nikt wcześniej w historii powojennej za czyny Niemców, narodu niemieckiego, nie przepraszał. To wybrzmiało bardzo mocno i widać było, że prezydent Niemiec był bardzo wzruszony, gdy wypowiadał po polsku słowa przeprosin.
Myśli pan, że zapamiętał wizytę w Wieluniu?
- Jestem przekonany. Osobiście spotkało mnie zresztą coś miłego. Tak się składa, że prezydent Niemiec ma urodziny w tym samym dniu, co ja tj. 5 stycznia. Wysłałem z tej okazji na adres kancelarii, życzenia urodzinowe dla prezydenta Niemiec. Wspomniałem, że urodziłem się tego samego dnia i podziękowałem za wizytę z 2019 roku Napisałem, że te słowa, które wypowiedział, znaczą dla nas wiele. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po trzech dniach dostałem przesyłkę z Niemiec. Prezydent Steinmeier osobiście napisał dla mnie życzenia urodzinowe. To potwierdza, że to nie była wizyta jakich wiele, ale w jego pamięci została. Gdybyśmy nadali mu honorowe obywatelstwo, to ten wymiar miasta pokoju i pojednania byłby pełny. Pokazalibyśmy, że nie jesteśmy miastem zaściankowym, tylko wykonujemy gest na miarę orędzia biskupów polskich do biskupów niemieckich z 1965 roku. Tu były jasne przeprosiny ze strony prezydenta Niemiec. I takim gestem pokazalibyśmy, że jako chrześcijanie te przeprosiny przyjmujemy.
Spore grono osób nie chciało honorowego obywatelstwa nawet dla Andrzeja Dudy.
- Rozmawiałem z tymi przeciwnikami i w momencie, kiedy wyjaśniłem, że ideą było, aby nadać obu prezydentom to honorowe obywatelstwo, to przyznali, że to rozumieją. Niestety przez niektórych radnych, członków kapituły, to zostało skrzywione. I to honorowe obywatelstwo dla prezydenta Dudy stało się trochę aktem zbyt politycznym.
Tym bardziej, że zostało nadane w trakcie trwania kampanii.
- Cała uroczystość miała się odbyć wcześniej, ale przez pandemię, która się pojawiła, została odłożona.
Prezydent podarował miastu dzwon. Co z miejscem jego ekspozycji?
- To świadek, który w najważniejszych momentach miasta będzie zabierał głos i namacalna pamiątka po wizycie prezydenta. Chcielibyśmy, aby wszystkie plany projektowe i pozwolenia zamknąć w tym roku. Mam na myśli odbudowę wieży przy dawnej farze i części kościoła. Wszystkie kwestie samej koncepcji musimy uzgadniać z kurią, co wydłuża proces. Mamy powołany zespół roboczy, który tę koncepcję ma opracować i dopiero wtedy będziemy mogli ruszyć z pozwoleniem na budowę. Jeśli wszystko przebiegłoby w odpowiednim tempie, to mamy nadzieję 1 września 2022 roku obiekt otworzyć.
Radni oczekują, że pieniądze na odbudowę fary będą pochodziły z odszkodowań wojennych od Niemców. Został pan nawet zobowiązany do poczynienia starań w celu uzyskania reparacji. Jak się pan wywiązuje z tych oczekiwań?
- Kwestie odszkodowań wojennych pomiędzy krajami to nie jest sprawa burmistrza Wielunia. Ja nie odpowiadam za polską politykę zagraniczną. Odpowiada za nią rząd i prezydent. Jeśli zostanie podpisana umowa o reparacjach i Niemcy będą nam przelewać odszkodowanie, to możemy w tym wziąć udział. Nie jesteśmy samoistnym księstwem, który działa na swój rachunek. Jeżeli radni nie wiedzą, że polityka zagraniczna to kwestia rządu i prezydenta, to ja nad tym ubolewam. Za chwilę radni mogą podjąć uchwałę, żeby burmistrz wypowiedział wojnę Niemcom. I co mam tę uchwałę wykonać? To jest absurdalne.
A jest szansa, aby pozyskać środki zewnętrzne na odbudowę tej wieży?
- Byłem niedawno w kancelarii prezydenta, rozmawiałem z ministrami. Jest bardzo dobry klimat, aby na odbudowę tej wieży i części kościoła farnego, jako części muzealnej, wygenerować środki z Ministerstwa Kultury i pan prezydent osobiście będzie zabiegał, aby wspierać finansowanie z tego źródła. Oczywiście zwrócimy się również do fundacji niemieckich i niewykluczone, że takie wsparcie dostaniemy, ale to będzie prośba, a nie pozew sądowy. Tutaj radni się za bardzo zagalopowali w swoich fantazjach.
Jak się układa współpraca z radą? Ludzie, którzy pana popierają są w mniejszości.
- To prawda. Mogę powiedzieć tylko tyle, że nie jestem w stanie zmusić wszystkich radnych, aby ze mną współpracowali. Każdy jest osobą samodzielną w myśleniu i zakładam, że robi to, co uważa za słuszne. Tym radnym którzy próbują od samego początku stawać w kontrze do moich poczynań troszkę się dziwię, dlatego, że nie wyciągają wniosków z tego, co było w kadencji poprzedniej. Z tych radnych, którzy byli ortodoksyjnymi przeciwnikami moich poczynań, zostało siedmiu. 14 radnych jest nowych w tej kadencji. Czyli mieszkańcy Wielunia radnym, którzy byli w totalnej opozycji do mnie, po prostu podziękowali. Jeżeli chcą iść tą samą drogą i nie dostrzegają, że mój mandat jako burmistrza jest dużo, dużo większy niż mandat radnego to trudno. Dostałem prawie 9 tysięcy głosów. Żaden kandydat w żadnych wyborach nie uzyskał mandatu poparcia. Mieszkańcy mój program zaakceptowali. Ja go zamierzam realizować, ale niektórzy radni próbują te plany blokować.
Radni nie pozwalają panu realizować obietnic wyborczych?
- Przykładem może być zablokowanie powstania elektrociepłowni na biomasę. Czas mija bardzo szybko i za chwilę mieszkańcy przekonają się jakie będziemy mieć ceny ciepła. I wtedy docenią, czy to była zła, czy dobra decyzja, ze strony radnych. Bo musimy podejmować decyzje biorąc pod uwagę długofalowe skutki. Na tym polega polityka. Na przewidywaniu skutków. Uważałem, że w interesie mieszkańców jest, aby mieli niskie opłaty za ciepło. Radni uznali, że za cenę bronienia możliwości spalania węgla w ciepłowni, nie dopuszczamy innych możliwości, które by miały zdywersyfikować to źródło.
Jesienią został pan oskarżony o torpedowanie planów ciepłowni, nie pojawiał się pan na zebraniach. Dlaczego?
- Można tak mówić, ale ja nie chcę autoryzować swoją obecnością tego, co dzieje się aktualnie w naszej ciepłowni. Uważam, że idzie w złym kierunku. Nie mam możliwości wyrazić swojego niepokoju w inny sposób, bo jestem przegłosowywany przez innych udziałowców. Opłaty będą w Wieluniu rosły. Sam zarząd chce montować dwa kotły na biomasę. Kiedy ja chciałem takiego źródła, to radni mówili, że to duży błąd, bo miasto będzie zawalone słomą, która tu będzie jeździła. Minął rok, od kiedy radni utrącili zmiany miejscowego plany zagospodarowania przestrzennego, a sama ciepłownia już proponuje budowę kotłów na biomasę. Póki co przetarg na realizację tej inwestycji został unieważniony. Czekam co się będzie działo dalej.
Po przebiegu sesji budżetowej widać, że jednak jeśli chodzi o współpracę z radą, w porównaniu do ubiegłego roku, nastąpił progres. Nie było już poprawek w ostatniej chwili. Dogadaliście się na komisjach?
- Przez to, że radni w ubiegłym roku tyle inwestycji wrzucili, teraz te możliwości finansowe są mniejsze. Kilku radnych z tzw. większości podeszło rozsądnie i konstruktywnie, bo składali wnioski na komisjach. Między innymi pan radny Radowski, któremu publicznie podziękowałem, złożył sensowne wnioski, które uznałem, że warto włączyć do budżetu, jak np. przebudowa ul. Kamiennej. Szczególnie, że pojawiły się oszczędności po już rozstrzygniętych przetargach. To nie jest istotne kto jest wnioskodawcą, ważne aby tę robotę dla mieszkańców wykonać. Mam wrażenie, że niektórzy radni mają wysoki przerost ambicji i muszą zaistnieć jako ci, którzy pomysł „rzucili”. Dla mnie ważne jest, aby realizować potrzeby mieszkańców, a kto zgłosił to jest wtórne. Kompletnie niezrozumiałe było dla mnie postępowanie przewodniczącego Akulicza, któremu powiedziałem na komisjach, że nie wprowadzę do budżetu budowy schroniska dla zwierząt i parku linowego, mimo wszystko kolanem to dopchnął. Ostatnia sesja była bardzo merytoryczna, dużo wypracowaliśmy na komisjach, tam radni zadawali dużo pytań, była dyskusja.
Czyli wszystko idzie ku dobremu?
- Mam taką nadzieję, wierzę, że tak będzie. Spodziewam się dużo dobrego po współpracy z radą, bo walka się nikomu nie opłaca. Na każdej wojnie straty są po obu stronach.
A nie ma pan wrażenia, że ta duża polityka coraz mocniej wchodzi też do samorządów i ma wpływ na decyzje poszczególnych radnych?
- Mam takie wrażenie. Niestety. Tego wcześniej nie było. Od 1998 roku mam doświadczenie samorządowe i obserwuję, że z każdymi kolejnymi wyborami wpływ polityki centralnej na lokalne sytuacje jest większy, co jest ze szkodą dla samorządu. Nie trzeba być specjalnym geniuszem, aby poznać najważniejsze potrzeby mieszkańców poszczególnych sołectw czy osiedli. Tylko trzeba odpowiedzialnie podejść, aby je zaspokoić. Zastanowić się co zrobić szybciej, a no co mieszkańcy mogą poczekać dłużej. Dlatego kiedy zostałem burmistrzem wysłałam do radnych takie porozumienie dla Wielunia. Tam było kilka punktów. Chciałem, żeby się określili. Niestety nie było odzewu.
Wspomniał pan, że polityka centralna wchodzi do struktur samorządowych. Ma to wpływ na rozdania środków? Wielu samorządowców wprost mówi o niejasnych kryteriach przy poszczególnych podziałach pieniędzy.
- Uważam, że są nietransparentne. Pisałem to w liście otwartym. Będę o tym mówił publicznie. Padł zarzut, podczas wywiadu z ministrem Budą, na waszych łamach, że nie zrozumiałem idei tego programu. A ja się oparłem na wytycznych ministerstwa, gdzie było podane siedem kryteriów. I uważam, że był jak mało który kompleksowy.
Mówi pan o sytuacji, gdzie Wieluń nie uzyskał dofinansowania na budowę basenów z Funduszu Inwestycji Lokalnych. Wierzył pan, że uda się uzyskać środki w wysokości ponad 30 miliona złotych na jedno zadanie?
- Tak, oczywiście. Może nie takie wielkie, bo byliśmy skłonni do negocjacji. Uważaliśmy, że jeżeli otrzymamy połowę, to też bylibyśmy zadowoleni. Byliśmy też skłonni do dyskusji, żeby to etapować. Czyli np. zrobić teraz bez targowiska i basenu otwartego. Nie było kryteriów. W ministerstwie rozwoju jak pytaliśmy, to nam mówiono, że chodzi o kompleksowość, o model prorozwojowy.
Składaliście wniosek do trzeciego naboru?
- Złożyliśmy dwa wnioski. Jeden na przedłużenie ul. Popiełuszki od ul. Warszawskiej do Sieradzkiej. Wartość około 18 milionów złotych, ale wnioskowaliśmy o 9 milionów złotych. Drugi na basen, ale tylko do części krytej, nie o 30 milionów złotych, a o 15 milionów złotych. Jestem realistą i wiem, że niekoniecznie może się udać. Cały czas próbuję się umówić z ministrem Budą. Na łamach waszej gazety powiedział, że burmistrz się z nim nie kontaktuje. Próbuję z uporem. Nie dostaję żadnego sygnału, a raz w tygodniu do asystenta pana ministra wysyłamy maila, że chcemy takie spotkanie odbyć i omówić zamiary. Z wywiadu dowiedziałem się, że mam telefon do ministra. To nie prawda, nie mam. A chętnie bym zadzwonił.
Co z budową basenów jak się nie uda zdobyć tych środków?
- To zaproponuję dwie ścieżki finansowania i chciałbym, abyśmy w tym roku tę decyzję podjęli. Ta potrzeba u nas jest pilna.
Wieluń będzie stać na to, aby utrzymać taki obiekt?
- W tej chwili utrzymanie dwóch basenów kosztuje nas około 700 tysięcy złotych. Tyle trzeba dołożyć. Ten nowy nie będzie nam takich kosztów generować, bo powstanie w oparciu o nowe technologie. Poza tym będzie miał większą przepustowość ludzi.
A jak się układa współpraca z wieluńskim posłem, Pawłem Rychlikiem?
- Ja nieustannie do pana posła wyciągam rękę. Odbyłem z panem posłem kilka rozmów i osobistych, i organizowanych przez osoby trzecie. Ciągle wykazuję wolę współpracy z panem posłem, ale chciałbym aby przebiegała nie na zasadzie, że ktoś komuś powie ciepłe słowo, ale na podstawie konkretnych działań. Wszyscy się ucieszyliśmy, że mamy posła z Wielunia. W 2015 roku to pan poseł ze mną widniał na plakatach i bilbordach „na mieście” i w każdym sołectwie. Namawiałem mieszkańców, aby na niego zagłosowali. Potem te drogi się nam rozeszły, ale uważam i ciągle deklaruję wolę współpracy, dobrej współpracy. W interesie moim jest, aby mieszkańcy skorzystali z faktu, że pan poseł jest mieszkańcem Wielunia. A skorzystają, jeśli trafią do nas środki podnoszące komfort życia mieszkańcom. Dlatego uważałem że mogę oczekiwać, nie żądać, aby w sprawach dla nas istotnych pan poseł wspomógł nasze działania. Być może pewne rzeczy są mówione zbyt bezpośrednio, ale taki właśnie jestem. Nie chowam się za parawanem poprawności.
A co się stało, że w 2015 roku poparł pan Rychlika, a w 2019 roku kilku innych?
- Doszło do szorstkiej przyjaźni, jak mówił prezydent Kwaśniewski o premierze Millerze. Po wyborach z 2018 roku, gdzie moim rywalem był obecny poseł Paweł Rychlik, apelowałem o zawarcie koalicji, ale ignorował moje sygnały, a wysłałem dużo smsów, żeby się spotkać. Zaproponowaliśmy, aby to Paweł Rychlik został przewodniczącym Rady Miejskiej. Niestety, pan Paweł wolał współpracować z kimś innym w Radzie Miejskiej i ja to szanuję. Natomiast byłoby dziwne, gdybym w tej sytuacji udzielił publicznego poparcia panu Pawłowi w wyborach parlamentarnych. Zresztą nawet nie zwrócił się o takie poparcie. Poparłem innych kandydatów z jego ugrupowania.
I Andrzeja Stępnia.
- Tak, ale z nim mi się bardzo dobrze zawsze współpracowało, kiedy pełnił funkcję starosty. Czego nie mogę powiedzieć o obecnych władzach powiatu.
Teraz na linii gmina-powiat aż zgrzyta. Z czego to wynika?
- Ta współpraca jest najsłabsza w historii. Chociaż starostę Marka Kielera znam od dawna, graliśmy w jednej drużynie w piłkę nożną. To ja go zachęciłem do startu w wyborach samorządowych i uważam, że w sensie ludzkim, to my się bardzo dobrze lubimy i znamy od wielu lat. Jednak w zakresie współpracy między naszymi samorządami w tej kadencji jest źle. Przypomnę w 2019 roku podjęliśmy uzgodnienia w zakresie uregulowania spraw majątkowych. Gmina przekazała w formie darowizny budynek po Szkole Podstawowej nr 4 na rzecz II Liceum Ogólnokształcącego im. Janusza Korczaka. Przejęliśmy także kilka dróg powiatowych przebiegających przez Wieluń, między innymi ul. Krakowskie Przedmieście, POW, Szpitalna, Graniczna, Młodzieżowa, Kolejowa i inne. Ponosimy koszty ich utrzymania czyli odśnieżanie, naprawy i ty podobne. Do trzech inwestycji, czyli przebudowy POW, Krakowskiego Przedmieścia i Szpitalnej, powiat Wieluński miał w zamian za to dołożyć z własnego budżetu 50% wartości inwestycji. A teraz otrzymujemy pismo od zarządu powiatu, że powiat nam nie zapłaci tych pieniędzy. Wie pani, pan wicestarosta Krzysztof Dziuba podpisał się pod protokołami uzgodnień, a teraz jako członek zarządu powiatu mówi, że nie dotrzyma swojego podpisu. Nie znam podobnego postępowania w samorządzie, by nie dotrzymać podjętych zobowiązań. Zachodzi pytanie, czy przypadkiem powiat w momencie negocjacji wiedział już, że nie ma zamiaru ponieść kosztów wspólnych inwestycji z gminą i nie wyłudził od gminy budynku po Szkole Podstawowej nr 4?
Powiat twierdzi, że nie ma pieniędzy.
- To nie jest prawda. Wystarczy spojrzeć na uchwalony budżet powiatu wieluńskiego na 2021 roku oraz opinię Regionalnej Izby Obrachunkowej dotyczącej poziomu zadłużenia. Powiat ma jeszcze możliwości, by zaciągnąć kredyt i zapłacić swoje zobowiązania. Chodzi o kwotę 2,7 mln na te trzy inwestycje. Przypomnę, powiat wieluński ma uchwalony budżet na kwotę prawie 100 milionów złotych. Na inwestycje przeznaczy kwotę ok 16 milionów złotych. Czyli ma pieniądze na inwestycje, tylko inwestuje na innych drogach w innych gminach. My zaproponowaliśmy w rozmowach, że jesteśmy skłonni rozłożyć tę kwotę na trzy lata. Postępowanie powiatu jest moim zdaniem nieuczciwe, dlatego będę domagał się tych środków na drodze sądowej. Mieszkańcy gminy Wieluń płacą mi wynagrodzenie i ja mam obowiązek o te pieniądze się bić. Z mojej strony wszystkie punkty protokołu spełniłem i tego samego oczekuję od władz powiatu wieluńskiego. Ponadto chcę zwrócić uwagę, że większość dochodów, które uzyskuje powiat pochodzi od mieszkańców gminy Wieluń. Dla przypomnienia ostatnią inwestycją, którą wspólnie z powiatem zrealizowaliśmy to była ścieżka pieszo-rowerowa wzdłuż ulicy Joanny Żubr.
Gmina za to inwestuje sporo. Z czego jesteście dumni, jeśli chodzi o poprzedni rok?
- Ze żłobka. To inwestycja, która była potrzebna społecznie. Mimo, że wiele głosów wątpiących było, między innymi radny Kaja, który miał wątpliwości, czy decyzja nie była nazbyt pochopna? Czy znajdziemy chętnych do płatnego żłobka? Okazało się, że mamy komplet dzieci w żłobku, rodzice są zadowoleni. Czego chcieć więcej? W tym momencie analizujemy dokładnie koszty eksploatacji w jednostce, ale na pełną wiedzę w tym zakresie musimy poczekać do końca 2021 roku.
Dopłacacie nie tylko do żłobka. Utrzymujecie przedszkola, ale współfinansujecie również oświatę. To są duże kwoty?
- Podam liczby na rok 2021. Subwencji oświatowej otrzymamy z budżetu Państwa w wysokości 23,9 miliona złotych. A na utrzymanie szkół, przedszkoli i oddziałów przedszkolnych wydamy w 2021 roku kwotę 38 milionów złotych. To są tylko wydatki bieżące; bez inwestycji! Nie jestem zwolennikiem, aby szkoły przekazywać bezpośrednio pod ministerstwo, ale miałbym jedną propozycję. Aby ministerstwo przejęło finansowanie wynagrodzeń dla nauczycieli. My więcej nic nie chcemy. Wszystkie pozostałe koszty pokryjemy z własnego budżetu. Jestem realistą, stąd nie wierzę, że takie rozwiązanie jest możliwe.
Czym jeszcze jako włodarz chętnie się pan pochwali?
- Na pewno cieszę się również z tego, że skończyliśmy przebudowę ul. Popiełuszki. To była bardzo duża inwestycja, która poprawiła standard poruszania się w tym sektorze miasta. Upłynniła ruch i poprawiła znacznie bezpieczeństwo.
Ten rok jest rekordowy pod względem inwestycji, które są priorytetowe?
- Tych zadań jest naprawdę wiele. Ciężko wskazać najważniejszą. Z punktu widzenia mieszkańca Sieńca istotna będzie budowa kanalizacji sanitarnej. Dla uczniów SP nr 5 i środowiska sportowego takim priorytetem będzie budowa hali sportowej. Z punktu widzenia całej gminy ważna będzie inwestycja w Rudzie, czyli PSZOK i wszystko co wokół tego powstanie. Dla mieszkańców, którzy korzystają z ulicy POW, ważna będzie przebudowa tej ulicy oraz budowa drogi przez Widoradz Dolny. Powstaną dwa ronda przy ulicy Krakowskie Przedmieście, co upłynni ruch i poprawi bezpieczeństwo w tej części miasta. Kwota 56 mln, które planujemy wydać na inwestycje w 2021 roku to największy pakiet inwestycyjny w historii samorządu Gminy Wieluń po roku 1990. Chcemy także, aby w tym roku ruszyła budowa mieszkań przez TBS. Na marcową sesję przygotuję projekt uchwały wnoszącej grunty do spółki TBS w celu budowy nowych mieszkań.
Już wiadomo, że ze strony niektórych radnych napotka pan na opór.
- Zauważyłem to. Jeżeli tak się stanie, to będzie policzek wymierzony w kierunku pana Posła Rychlika. Wierzę jednak, że mimo wszystko uda nam się w tym roku wbić łopatę pod tę budowę.
Jest szansa, aby tanie bloki powstały szybko?
- Jestem optymistą. Uważam, że na przełomie lat 2022/2023 pierwsi mieszkańcy powinni się wprowadzić do nowych mieszkań. Planujemy tam 51 lokali dla osób, których nie stać na zakup swego mieszkania. Czyli tych, które są za bogate, aby otrzymać mieszkanie komunalne, a nie mają jeszcze zdolności kredytowej, by zaciągnąć kredyt i kupić mieszkanie na rynku komercyjnym. Bardzo potrzeba takich mieszkań w Wieluniu.
Ceny za wywóz odpadów dla mieszkańców idą w górę, tak jak wszędzie?
- Nie planujemy podwyżki opłat za odbiór odpadów od mieszkańców. W ubiegłym roku gmina dołożyła do odbioru śmieci. Teraz plan jest taki, że Przedsiębiorstwo Komunalne to co zarobi na kompostowni, wpłaci na konto gminy w formie dywidendy i z tego gmina będzie dopłacać do wywozu odpadów dla mieszkańców. Jak to zapowiadałem o dawna, dążę do tego, aby w Wieluniu mieszkańcy płacili jedną z najniższych stawek w Polsce. Teraz skupimy się na budowie PSZOK-u i innych towarzyszących temu inwestycjach na składowisku w Rudzie, co pozwoli na utrzymanie niskich opłat dla mieszkańców.
A co z kompostownią?
- W lutym powinniśmy mieć pozwolenie zintegrowane. Spółka wpłaciła kaucję na zabezpieczenie dobrego wykonywania usług na rachunek urzędu marszałkowskiego. Po tej wpłacie liczymy, że w ciągu najbliższych tygodni będziemy mieć pozwolenie zintegrowane. Od razu ruszamy z rozruchem. W ciągu roku chcemy też zdobyć certyfikat, aby kompost mógł być sprzedawany na rynku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze