Reklama

Nie ma dobrego momentu na podwyżki

Na ostatniej sesji rady gminy Kiełczygłów podjęto uchwały w sprawie nowych stawek diet dla radnych i sołtysów oraz wynagrodzenia dla wójta. Włodarzowi podwyższono pensję do poziomu uposażenia ustępującego wójta poprzedniej kadencji. Radni będą otrzymywać miesięczny ryczałt, a sołtysom dodano 50 zł więcej do kwartalnej diety.

Dotychczasowe wynagrodzenie wójta gminy Kiełczygłów, Mariusza Mielczarka zostało ustalone na pierwszym posiedzeniu obecnej kadencji rady gminy Kiełczygłów w 2018 r. Na łączną kwotę 8 tys. 200 zł składało się wynagrodzenie zasadnicze – 4 tys. 400 zł, dodatek funkcyjny – 1 tys. 700 zł, za wieloletnią pracę (20% wynagrodzenia zasadniczego) – 880 zł oraz specjalny (20% wyn. zasadniczego i  dod. funkcyjnego) – 1 tys. 220 zł.  Podczas ostatniej sesji, 14 maja, rada podwyższyła płacę do poziomu uposażenia ustępującego wójta poprzedniej kadencji. 
- Chcieliśmy zobaczyć, jak się wójt sprawdzi, dlatego na początku daliśmy tą mniejszą stawkę, a teraz wyrównaliśmy do poziomu wójta Jędrzejskiego – wyjaśnia Zenon Swędrak, przewodniczący rady gminy Kiełczygłów. 
Zgodnie z podjętą uchwałą teraz wynagrodzenie wójta wyniesie 9 tys. 520 zł, na co złoży się wynagrodzenie zasadnicze w wysokości 4 tys. 700 zł, dodatek funkcyjny – 1 tys. 900 zł, za wieloletnią pracę (20% wyn. zasadniczego) – 940 zł i specjalny (30% wyn. zasadniczego i dod. funkcyjnego) – 1 tys. 980 zł.
- Jestem zadowolony z nowej stawki, ale to jest decyzja rady i uważam, iż pewnie jakieś czynniki merytoryczne zadecydowały o podwyższeniu tego uposażenia – przyznaje Mariusz Mielczarek, wójt gminy Kiełczygłów.
Przy okazji podwyżki pensji dla włodarza, zostały zmienione także zasady przyznawania diet dla radnych. Ich stawki od wielu lat utrzymywały się na stałym poziomie. Do tej pory przewodniczący rady gminy Kiełczygłów i jego zastępca otrzymywali zryczałtowaną dietę miesięczną w kwotach odpowiednio 1 tys. 320 zł i 690 zł. Pozostali radni natomiast byli wynagradzani za udział w posiedzeniach komisji stałej rady oraz w sesjach. Za obecność na komisji jej przewodniczący uzyskiwał 300 zł, zastępca – 270 zł, a pozostali członkowie – 240 zł. Za uczestnictwo w sesji przysługiwało 240 zł. Uchwałą podjęto 14 maja, która wchodzi w życie 1 czerwca, rada zdecydowała o ustaleniu miesięcznej zryczałtowanej diety dla wszystkich radnych. 
- Ma to swoje plusy i minusy, zadecydowali tak jednak radni, bo oni mają taką moc. Teraz jeśli chodzi o komisje, spotkania czy sesje nadzwyczajne być może więcej razy będę próbował je zorganizować – zdradza Mielczarek.
- Czasami należy podjąć decyzję, szczególnie te finansowe, przesunięcia środków, czy uchwalenia jakichś środków w danych sprawach i ograniczaliśmy się dotychczas w organizowaniu dodatkowej sesji, komisji, bo wiązało się to z kosztami.  Teraz możemy zaplanować budżet w 100 proc., jeśli chodzi o obsługę rady i to jest ten plus. Większość samorządów ma w ten sposób ustanowione diety radnych. Być może te kwoty ryczałtowe są trochę ciut niższe, ale niektóre są w podobnych stawkach przyznane. Dla samorządu to jest swoboda działania poprzez możliwość organizowania różnych spotkań z radnymi. 
Przewodniczący rady gminy bez zmian będzie otrzymywać miesięcznie 1 tys. 320 zł, ale już jego zastępca o 210 zł więcej, czyli 900 zł. Przewodniczący komisji stałych będą pobierać 800 zł, a pozostali radni 700 zł. Wysokość powyższych diet ulega obniżeniu o 20 proc. za każdą nieobecność radnego na sesji lub komisji, której jest członkiem.
- Mój ryczałt się nie zmienił, bo ja już można powiedzieć miałem wyższy z tytułu funkcji przewodniczącego, dlatego chciałem, żeby pozostał na poziomie lat poprzednich – mówi Swędrak.
- Z tego, co pamiętam to ponad 10 lat temu były takie małe podwyżki, ale związane z dietami pracowniczymi, bo nasze diety były oparte na stawkach diet pracowniczych i od tej pory praktycznie stały w miejscu. Przy okazji podwyżki dla wójta, który też miał jedną z najniższych płac, nawet w trzech powiatach, pajęczańskim, wieluńskim i wieruszowskim,  jako radni przeszliśmy na ryczałt. 
Podwyżki nie ominęły także sołtysów, którzy dotychczas otrzymywali kwartalny ryczałt w wysokości 300 zł. Dieta ta zwiększy się o 50 zł. Oprócz tego, bez zmian, gospodarz wsi pobiera 7 proc. od zainkasowanych podatków oraz 80 zł za obecność na sesji. W dobie pandemii sołtysi nie są jednak zapraszani na obrady, a dochody z podatków są coraz niższe, bo społeczeństwo przestawia się na płatności online. 
- Nie mam wiedzy na temat podwyżek, gdyż nagrania z sesji jeszcze nie ma i ostatnimi czasy udostępniane są dość późno w stosunku do innych gmin – komentuje Ewelina Przydacz, sołtys Kiełczygłowa.  
- Zaniechano również od stycznia zeszłego roku papierowych skrótów, które były do pobrania w sklepach po każdej sesji, a które cieszyły się bardzo dużą popularnością, uchwały też brak. Jeśli jednak podwyżki są, to bardzo się z nich cieszę. W kółko słyszałam, że nie ma pieniędzy a skoro środki na podwyżki w czasie pandemii są to znaczy, że kasa jest. Ta informacja mnie zmobilizuje do jeszcze prężniejszego działania, bo potrzeb w naszym sołectwie jest bardzo dużo. 
- Dla mnie funkcja sołtysa to przede wszystkim praca społeczna, na którą byłam przygotowana. Pieniądze, o ile jakiekolwiek dostanę, przeznaczę na zwrot kosztów wdrożenia aplikacji e-kurenda i jej utrzymanie w naszym sołectwie, gdyż po konsultacjach z mieszkańcami uważam, że jest to dobre rozwiązanie na obecne czasy, jak i odpowiadające założeniom rządu związanym z cyberrozwojem – dodaje. 
Z 50 zł podwyżki nie jest usatysfakcjonowana Małgorzata Konieczko, sołtyska Dryganku Dużego. Przypomina, że kiedyś wynagrodzenia sołtysów były bardziej zbliżone do diet radnych, a obecnie są znaczące różnice. Jednocześnie zwraca uwagę, że mimo pandemii, gospodarze wiosek wykonują swoje obowiązki, a nawet poza nie wykraczają. Uważa, że roznoszenie mieszkańcom nowych umów (w 2020 r. i 2021 r.) dotyczących podwyższenia opłat za wywóz śmieci leży bardziej w gestii pracowników urzędu gminy niż sołtysów. 
- Jeśli gmina podpisała umowę z Eko-Regionem, to powinien to urząd robić, bo jaki mamy obowiązek załatwiania spraw gminnych, skoro nie pełnimy aż tak odpowiedzialnej funkcji – zastanawia się Konieczko.
- Nie dostaliśmy za to żadnego wynagrodzenia, nie byliśmy przez pandemię na żadnych sesjach i nie otrzymujemy żadnych biuletynów, których np. domagają się mieszkańcy z mojego sołectwa. Niestety niektóre sprawy są zamiatane pod dywan, a mieszkańcy nic nie wiedzą, bo brakuje tych informacji. Za poprzedniej władzy nigdy nie zdarzyło mi się załatwiać takich spraw związanych z Eko-Regionem. Obowiązków nam więcej dochodzi,  a jesteśmy spychani na tą ostatnią linię – podkreśla. 
Konieczko jest sołtyską trzecią kadencję, wie co, to czyn społeczny i praca dla ludzi. Stara się interweniować w każdej sprawie i liczy na większe zaangażowanie ze strony gminy. 
Uchwalone podwyżki są niejako ukłonem w stronę działających na rzecz społeczeństwa, ale czy to odpowiedni czas na ich przyznawanie. 
- Jeśli to jest podwyżka, to nigdy to nie będzie dobry moment, bo to zawsze uszczuplenie budżetu, tym bardziej dość małego jak u nas. Decyzja rady była jednak jednogłośna, a kiedyś i tak by to nastąpiło. Wiele lat stawki utrzymywały się na stałym poziomie, a radni też zauważają zmiany związane z różnymi, najprostszymi kosztami funkcjonowania w aspekcie swojej pracy – podsumowuje włodarz. 
- W tej chwili nie mamy takich poważnych inwestycji, gdzie musielibyśmy nawet nasz budżet zadłużać. Zawsze kiedyś trzeba podjąć taki krok, a moment nigdy nie będzie odpowiedni, bo potrzeb jest zawsze więcej niż dochodów – kończy Swędrak.


Katarzyna Cieślik
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości