Reklama

Niech zrobią coś, żeby przestało śmierdzieć

Wzmożony ruch ciężarówek (śmieciary), smród, gubione odpady, to uciążliwości, z którymi na co dzień muszą sobie radzić sąsiedzi wysypiska w podpajęczańskim Dylowie A. Cuchnące wyziewy są za pan brat z tutejszymi z Dylowa Szlacheckiego i Tuszyna. Nie raz i nie dwa były przedmiotem monitów do właściciela składowiska odpadów, Eko-Regionu. Ten rozpoczął na obiekcie inwestycje, które dolegliwości społeczne mają zminimalizować, ale najwyraźniej do realizacji daleko.

Mimo, że pierwotnie składowisko odpadów w Dylowie A miało z założenia być gminnym, a tereny pod nie zostały przekazane aportem przez pajęczański samorząd, dziś Pajęczno nie ma nad nim żadnego nadzoru, a na poczynania władz spółki nawet minimalnego wpływu. Żaden ich przedstawiciel nie zasiada w radzie nadzorczej. W ciągu kilkunastu lat, krok po kroku, zmieniał się obszar, który składowisko obsługuje. Tutejsi podają, że do Dylowa trafiają być może odpady z terenu całego województwa. W ciągu ostatnich kilku lat liczba systematycznie dowożonych ton śmieci gwałtownie wzrosła, a składowisko zaczęło zapełniać się w zastraszającym tempie. Miało działać do 2032 roku, tymczasem miejsca starczy na najbliższe kilkanaście miesięcy, jeśli odpady dalej będą zjeżdżać w takim tempie. Dlatego właściciel chce podwyższyć rzędne i poszerzyć składowisko. Przeciwko tym zamiarom gwałtownie protestują tutejsi mieszkańcy. Zdaje się, że mają poparcie miejscowego samorządu. Eko-region na tyle manifestuje niezadowolony z postawy sąsiadów, że nie złożył oferty na wywóz odpadów z terenu gminy. Firma zdaje się nie próbować wyjść z impasu i wykonać nawet drobnych kroków naprzeciw oczekiwaniom tutejszych. Bardzo często porównywana jest do Cementowni „Warta”, która choć dla miejscowych uciążliwa, stara się uczestniczyć w życiu społecznym. Sponsoruje imprezy kulturalne i sportowe, czy inwestuje w zabezpieczenia, które dolegliwości zmniejszają. Tymczasem w ocenie miejscowych, przedstawiciele Eko-regionu traktują ich z góry. Sołtyska Dykowa Szlacheckiego, Kamila Krzak-Sojda, na jednej z sesji rady miasta wytknęła, że nie ma żadnych plusów posiadania tak uciążliwego sąsiedztwa. Przypomniała, że raz podarowali stowarzyszeniu działającemu w Dylowie 1 tys. zł i już zdążyli im to wypomnieć. Zadeklarowała nawet, że pieniądze Stowarzyszenie może zwrócić. Po tym, jak przedstawiciele spółki pofatygowali się we wrześniu na zebranie sołeckie, nastawienie mieszkańców wobec nich jest jeszcze bardziej negatywne.
„Jednak to co wydarzyło się na końcu, zrywa wszelkie kontakty z firmą, która ustami Prezesa spółki, w której jesteśmy udziałowcami jako gmina, drwi i śmieje się z mieszkańców – pisała sołtyska w mediach społecznościowych na stronie wsi.
- Emocje sięgnęły zenitu, gdyż nigdy nie pozwolę, aby ktoś w tak pogardliwy sposób odezwał się do mieszkanki terenu najbardziej dotkniętego obecnością instalacji. Nie ma mojej zgody na zarzucanie nam kłamstw, podczas gdy mamy dowody na uciążliwości z działalności firmy. Zawsze stanę w obronie swojej społeczności, bo działam właśnie dla niej. Jeśli Pan Prezes ma ochotę się pośmiać, to niech robi to na terenie gminy w której mieszka. U nas nie ma na to zgody. To firma przyszła do gminy, nie gmina na wysypisko.
Pogardliwe pytanie Prezesa o liczbę mieszkańców naszej wsi, a potem stwierdzenie, że taka garstka nie będzie decydowała za innych, pokazuje co to za firma. A ja jako mieszkanka gminy, nie chcę, aby mnie z taką firmą kojarzono, bo to delikatnie mówiąc wstyd. 
Swoim brakiem szacunku do nas jako rozmówców, Prezes przekonał mnie, że działam w słusznej sprawie”.
Eko-Region ostatecznie wyszedł z propozycją powołania społecznej komisji. Ta jednak z powodu epidemii nie obradowała ani raz.
Temat oczekiwań, jakie tutejsi mają wobec śmieciowej spółki, podjął radny Jan Lewandowski, podczas obrad ostatniej sesji rady miejskiej. Wpadł na pomysł, aby skierować pismo do uciążliwego sąsiada i wypunktować społeczne roszczenia. Chce namówić Eko-region do zakończenia inwestycji technologicznych w prowadzeniu gospodarki odpadami. Niektóre są już rozpoczęte.
- Bo przecież „Cementownia” tak zrobiła i mamy w Cementowni przez 20 prawie już lat spokój, jeśli chodzi o zapylenie, o zanieczyszczenia różnego typu - podawał przykład.
-A co było dawniej to starsi mieszkańcy już wiedzą. To samo jest i tu. Miał Eko-Region 20 lat na zagospodarowanie się na składowisku. Teraz musimy od niego zacząć wymagać jako mieszkańcy – podkreślał.
Lewandowski uważa, że w pierwszej kolejności właściciel powinien zabudować zbiornik na odcieki, który teraz funkcjonuje jako wolnostojący i przy każdym poruszeniu lustra powoduje rozprzestrzenianie się fetoru.
- On musi być zakryty – akcentował.
- Tam już jest pobudowany duży filtr, który te rzeczy powinien ściągnąć i w powietrze przez różne frakcje wodne i zabezpieczające przed wyziewami wypuszczać, bo taka o jest konstrukcja tego filtru, bo na razie to nic nie jest używane – zaznaczał.
Lewandowski mówi, że sytuację poprawiłoby sortowanie odpadów na hali, a nie, jak do tej pory, na świeżym powietrzu. Teraz wiatr nie dość, że roznosi odpady po okolicy, to jeszcze nieprzyjemne zapachy 
- Mają już wybudowaną halę – akcentuje.
- Jak najszybciej ich zmobilizować, żeby w tej hali prowadzili gospodarkę odpadami według nowej technologii, gdzie, jak ja to widzę, tak jak jest w innych zakładach prowadzących gospodarkę odpadami, nie ma prawa nic wychodzić na zewnątrz. Ani śmieć, ani zapach, bo to wszystko jest wyłapywane ciągami i przenoszone pod ten duży filtr, gdzie on odbiera i nie ma złego oddziaływani, lub bardzo minimalne, na środowisko.
Radny uważa, że płytę kompostową właściciel też powinien zakryć.
- Płyta kompostowa jest również na powierzchni wolnostojącej – zaznaczał.
- Przy dotykaniu, przy przemieszczaniu różnych towarów na tej płycie, jest również duży fetor idący w powietrze. To też powinna być ona zadaszona lub prowadzona w pomieszczeniu zamkniętym, gdzie odciągi są, tak jak od różnych prac spawalniczych i innych w przemyśle. Poradziły sobie przedsiębiorstwa. Eko-region jak będzie zmobilizowany przez radę takim pismem, popartym przez pana burmistrza, to i środowisko nasze będzie troszeczkę inaczej myślało, ze coś działamy i chcemy, bo się powinno dowiedzieć. A poza tym Eko –region musi szybciej działać, chcąc prowadzić dalej tą gospodarkę
Jan Lewandowski wytknął śmieciowemu gigantowi, że zbytnio nastawia się na zyski, a powinien bardziej inwestować w zmniejszenie skutków swoich oddziaływań na otoczenie. 
- Musimy z nimi rozmawiać, musimy powiedzieć w pewnym stopniu, o co nam też chodzi jako mieszkańcom – uważa radny.
-Nie tylko, że zamknąć składowisko, nie dać wjeżdżać, itp. itd. Trzeba rozmawiać i powiedzieć, co nas boli. Myślę, że powinniśmy jednym głosem mówić i taką rzecz wystosować w terminie jak najszybszym, żeby oni również wiedzieli, że nam na tym zależy i na współpracy w miarę. Bo to jest też zakład przynoszący nam wpływy do gminy, ale i że mamy realne zastrzeżeni co do prowadzonej działalności. Co do ilości śmieci to tam nie możemy na razie ingerować, bo to są inne historie, ale jeśli chodzi o skutki oddziaływani prowadzonej działalności na tym składowisku, mamy prawo i z tego prawa musimy skorzystać. 
Przewodniczący rady, Leszek Janeczek, stwierdził, że te pomysły powinny zostać omówione z przedstawicielami firmy na komisjach, dlatego zwrócił się do burmistrza o zaproszenie wysłanników Eko-regionu.
- Myślę, ze na jedną i drugą komisję, gdyby przedstawiciel z Eko-regionu tutaj przybył, myślę że takie rozmowy i te problemy powinny być omówione na komisjach z przedstawicielem Eko-regionu – skomentował.
- Te wszystkie inwestycje, które mogłyby te uciążliwości znieść rzeczywiście są przez nas pożądane – akcentował Piotr Mielczarek, burmistrz Pajęczna.
- Oczywiście temat śmierdzący, czyli tych odcieków i zadaszenia jest poważny. Takie prace i takie przymiarki projektowe trwają, żeby zadaszyć te zbiorniki, które jak stoją nieruszone, to pewnie niczego nie powodują, problem pojawia wtedy, jak tam zaczyna być pompowane. To jest odór faktycznie duży i cały czas te nasze sugestie, żeby uciążliwości, szczególnie właśnie związane z odorem zmniejszyć – zaznacza włodarz.
-Wiem, że już takie przymiarki są, co do szczegółów to już sami zainteresowani będą nam mogli więcej powiedzieć. Pan przewodniczący sugeruje zaproszenie. To oczywiście jest możliwe. Wystosujemy takie zaproszenie do przedstawicieli i chętnie posłuchamy o tym, co się dzieje i jak to powinno wyglądać. Tak jak pan Jan zauważył, segregacja w hali też mogłaby znacząco zmniejszyć te uciążliwości , bo samochód który przyjeżdża nazwijmy to ze świeżymi śmieciami, czyli takimi, które niestety śmierdzą, zdecydowanie będzie lepiej, jak będzie opróżniany w hali. Wtedy i te latające śmieci i smród na zewnątrz też powinien być zmniejszony. Wiem, że na ten moment trwa zamaszynowianie tej hali. Kiedy jest planowane uruchomieni tego nie wiem, ale myślę, że będzie okazja, aby takich rzeczy się dowiedzieć.


Magdalena Lizurej 
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości