Reklama

Niewiarygodne, co ludzie wrzucają do toalet

W Skomlinie, od kilku miesięcy konserwatorzy urządzeń kanalizacyjnych znajdują w sieci rzeczy, których nikt nie domyśliłby się, że można je tam znaleźć. Niestety, są one przyczyną zapychania rur oraz uszkodzeń przepompowni. A to generuje dodatkowe koszty i przekłada się na cenę za odbierane ścieki.

 

A co trafia? To wręcz niesłychane, bo pampersy, podpaski, tampony, ubrania, rajstopy, chusteczki nawilżające, ale również szkło, słoiki, mopy, lekarstwa, zużyte strzykawki wraz z igłami, żywność, odpady kuchenne, oleje, farby, emulsje oraz gnojowica i gnojówka.

Reklama

- Zapewne to wszystko trafia do sieci kanalizacyjnej przez domowe toalety, bo nie sądzę, żeby ktoś wrzucał te rzeczy do jakiejś studzienki – mówi wójt Grzegorz Maras. - Mogę zrozumieć, że nieraz dziecku wpadnie jakaś zabawka do toalety, a ono ją spłucze. Ale to, co w sieci można znaleźć, to na pewno nie sprawka tylko dzieci. Zadziwia brak wyobraźni u ludzi, którzy się takich czynów dopuszczają. To wszystko powinno znaleźć się w koszach, a nie kanalizacyjnych rurach.

Wymienione rzeczy nie rozpuszczają się w ściekach. Często szmaty, pampersy zapychają rury i wówczas konieczna jest interwencja specjalistycznej ekipy.

Reklama

- Wtedy musimy ściągnąć tak zwane WUKO z Wieruszowa, z którym współpracujemy - tłumaczy Grzegorz Maras. - Przyjeżdżają z tym urządzeniem i przeczyszczają zapchane rury. Ale każdy taki przyjazd to dość spore koszty w granicach 1 500 do 2 000 złotych. A w tym roku mieliśmy już chyba ze trzy takie awarie, więc trochę nas to kosztowało.

Innym i to wcale nie mniej kosztownym problemem są uszkodzenia i awarie przepompowni tłoczących ścieki w kierunku oczyszczalni.

- W przepompowniach są pompy tnące, które część stałych zanieczyszczeń rozdrabniają i przepychają dalej – wyjaśnia wójt. -  Ale niestety, wiele tych odpadów zawiesza się na wirnikach, zatrzymuje pompy i powoduje ich awarie. Natomiast to, co popłynęło dalej, wyłapywane jest dopiero na sitach przed samą oczyszczalnią. I stamtąd jest usuwane.

Reklama

Na razie pracownicy nie mają sposobu ustalenia, kto jest winny tego typu awariom. Mogą jedynie określić, z jakiego rejonu pochodzą zanieczyszczenia zatykające rury.

- Możemy ustalić, czy są one na przykład z Wichernika, Wróblewa, Bojanowa lub z której części Skomlina – wyjaśnia wójt. - Mam nadzieję, że mieszkańcy przemyślą poruszony problem i sytuacja ulegnie znaczącej poprawie. Bo sieć kanalizacyjna, przepompownie, oczyszczalnia ścieków to nasze dobro, o które powinniśmy wspólnie dbać, żeby to dobrze funkcjonowało i służyło nam przez wiele lat.

Reklama

Tu warto przypomnieć, że zgodnie z ustawą o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków, do urządzeń kanalizacyjnych nie mogą trafić:

- odpady stałe, które powodują zmniejszenie przepustowości przewodów kanalizacyjnych, a w szczególności żwir, piasek, popiół, szkło, wytłoczyny, drożdże oraz skóry, tekstylia i włókna, nawet, gdy są rozdrobnione,

- odpady płynne niemieszające się z wodą, takie jak sztuczne żywice, lakiery, masy bitumiczne, smoły, mieszaniny cementowe,

- substancje palne i wybuchowe - benzyna, nafta, olej opałowy,

Reklama

- odpady i ścieki z hodowli zwierząt, szczególnie gnojówka, gnojowica, obornik, ścieki z kiszonki.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 24/04/2024 20:31
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości