Reklama

"Obecny burmistrz lubi konflikty"

Z Krzysztofem Dziubą, wicestarostą wieluńskim, rozmawia Sławomir Rajch

Sławomir Rajch: Panie starosto, gratuluję rekordowego wyniku wyborczego w wyborach do Rady Powiatu. Głos na pana oddało 1693 osoby.
Krzysztof Dziuba: - Dziękuję bardzo. 1693 głosy to także ogromna odpowiedzialność. Dziękuję wszystkim, którzy obdarzyli mnie zaufaniem, ale także moim współpracownikom. Ten wynik, to również docenienie ich pracy. Samemu nic się nie zrobi, trzeba mieć wokół zespół ludzi. Mam to szczęście, że otaczam się dobrymi ludźmi.

Pana osobisty wynik, ale także osiem mandatów w Radzie Powiatu dla pana kolegów i koleżanek pokazuje, że PiS w Wieluniu ma się dobrze…
- Wybory samorządowe to jednak inny wymiar niż wybory do sejmu, tutaj głosujemy bardziej na ludzi niż na komitety. Ja ten wynik odbieram jako poparcie dla naszej pracy, którą wykonywaliśmy przez ostatnie pięć lat. To dla mnie potwierdzenie, że zrobiliśmy dobrą robotę i jest ona akceptowana przez społeczeństwo. Dla mnie osobiście, to także ogromna satysfakcja, bo jako jedyny z radnych obecnej kadencji osiągnąłem lepszy wyniki wyborczy niż pięć lat temu. 

Reklama

Ale ten wynik nie oznacza, że będzie pan starostą.
- Rada powiatu liczy 19 radnych, każdy z nich, bez względu na swój wynik wyborczy, dysponuje jednym, dokładnie tyle samo wartym głosem. Na początku maja, rada spotka się na pierwszej sesji i dokona wyborów przewodniczącego, starosty oraz pozostałych członków zarządu. Wtedy się przekonamy kto będzie starostą. Do tego czasu skupiam się na codziennej pracy, bo prowadzimy liczne inwestycje, trzeba ich pilnować oraz prowadzić wiele innych tematów.

Za nami również wybory do Rady Miejskiej. Jak Pan widzi przyszłą współpracę na linii powiat – gmina?
- Współpraca między radą powiatu, a radą miejską zawsze była bardzo dobra. Uczestniczyłem kilkukrotnie w sesjach Rady Miejskiej i widziałem dobrą wole współpracy.

Reklama

Ale nie zawsze tak było…
- Problemy były przy współpracy z burmistrzem Pawłem Okrasą. Przez jego upór spotkaliśmy się na sali sądowej i mieszkańcy sporo za to zapłacili. Podkreślam, że z radnymi Rady Miejskiej współpraca była bardzo dobra, często konsultowaliśmy bezpośrednio z radnymi sprawy ważne dla mieszkańców. Wracając do nowej rady, zgodnie z moimi przewidywaniami w Radzie Miejskiej nastąpiło jeszcze większe rozdrobnienie. Jednak patrząc na skład rady widać, że jeśli burmistrzem zostanie ponownie Paweł Okrasa, to znowu nie będzie miał większości. Wówczas miasto czekają kolejne lata niekończących się sporów.

Sądzi pan, że burmistrz Okrasa, gdyby wygrał, nie będzie w stanie zbudować stabilnej większości w radzie? Będzie miał ku temu narzędzia.
- Komitet burmistrza wprowadził pięcioro radnych, to nic więcej niż w kończącej się kadencji. Jeśli przez dziewięć lat, pan Okrasa nie był wstanie zbudować stabilnej większości w radzie, to trudno spodziewać się, żeby teraz było inaczej, jeśli struktura rady wygląda bardzo podobnie.

Reklama

A może to źli radni uparli się, żeby robić na złość burmistrzowi?
- Znam tych ludzi, którzy byli radnymi. To ludzie, którzy mają w sercu nasze miasto, działają dla lokalnej społeczności i dla nich liczy się dobro mieszkańców. Zresztą większość pomysłów burmistrza radni popierali. Jednak rada ma również funkcję kontrolną nad burmistrzem i radni skrupulatnie rozliczali Okrasę z wszystkiego co zawalił. Pokazali, że na urlopie jeździł służbowym samochodem, że z karty jego pojazdu wynikało, że odległość z Wielunia do Niemiec do kilka kilometrów i wiele innych wpadek. Wyrazili również swój sprzeciw do organizacji gali MMA, firmowanej przez bosa mafii pruszkowskiej. Szczególnie pilnowali także realizacji inwestycji, jednak nie udało im się do nich zmobilizować burmistrza. Radni nie byli źli, ale poznałem już dobrze burmistrza. Paweł Okrasa najlepiej czuje się w konfliktach. Konflikt z powiatem, konflikt z radą, konflikt z okolicznymi gminami o podatek, konflikt z posłem, marszałkiem, wojewodą, można wyliczać długo. Nic dobrego, oprócz kosztów dla mieszkańców, to nie przyniosło.
Jak wyobraża pan sobie miasto jeśli jednak wygra Paweł Okrasa?
- Nie wyobrażam sobie. Nie chcę sobie wyobrażać i liczę, że nie będę musiał.
Mam rozumieć, że pana głos trafi do Elżbiety Urbańskiej-Golec?
- W wywiadzie dla państwa redakcji przed pierwszą turą, powiedziałem, że w mojej ocenie każdy z kandydatów będzie lepszym burmistrzem niż obecny. Tego będę się trzymał w niedzielę. Nie zamierzam nikogo przekonywać, ani wyrażać jakiegoś publicznego poparcia. Uważam, że jest jeszcze czas i myślę, że każdy może przeanalizować kandydatów, ich dokonania oraz program dla Wielunia. Następnie trzeba wybrać tę osobę, która według nas jest lepsza. A jeśli nie mamy faworyta, to trzeba zagłosować przeciwko temu kogo nie chcemy widzieć w fotelu burmistrza. Bez wątpienia zawsze trzeba iść na wybory. To bardzo ważne, żeby brać odpowiedzialność za naszą gminę. Burmistrz to osoba, która ma największy wpływ na warunki w jakich żyjemy na co dzień, do jakich szkół chodzą nasze dzieci, czy mamy gdzie mieszkać i spędzać wolny czas.

Pana zdanie na temat burmistrza Pawła Okrasy znamy od dawna. A co może pan powiedzieć o Elżbiecie Urbańskiej-Golec, w końcu to dyrektor powiatowej szkoły, która panu podlega?
- Mam szczęście mieć dobry zespół dyrektorów jednostek powiatowych, w tym zespole jest również pani dyrektor Zespołu Szkół nr 1. Bardzo podoba mi się takie powiedzenie „co możesz pokazać, o tym nie mów”. Zapraszam do Zespołu Szkół nr 1 na halę sportową, nowe boiska, nowoczesne warsztaty budowlane oraz na trwającą inwestycję na warsztatach gastronomicznych. Nasze szkoły to bardzo duże placówki, można powiedzieć, że są jak małe miasteczko, w którym tak jak w przypadku ZS 1, jest na co dzień ponad 1800 osób, a budżet szkoły przekracza rocznie 15 milionów złotych. Nasi dyrektorzy muszą więc wykazać się dużymi umiejętnościami w zakresie zarządzania finansami i zarządzania ludźmi. Nasi dyrektorzy dają radę, co potwierdza duża liczba chętnych kandydatów do naszych szkół.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości