Znaczna część mieszkańców Dzietrznik, zaniepokojona jest planami władz lokalnych. We wsi miałaby stanąć oczyszczalnia ścieków, na dodatek zlokalizowana na działce parafialnej, nieopodal kościoła. Na takie rozwiązanie zgody mieszkańców nie ma, choć proboszcz, wstępnie, zgodził się już na sprzedaż gruntów pod inwestycję…
Nie ma układu z wójtem i kapłanem
Sołtys Dzietrznik Dorota Pęcherczyk liczy się z głosem ludu. Chce, aby w tak trudnych sprawach mieszkańcy miejscowości wspólnie decydowali. Właśnie dlatego, w środę, 9 czerwca, zwołała wiejskie zebranie w sprawie planowanej budowy oczyszczalni ścieków.
- Według mnie jest to dobre miejsce na oczyszczalnię. Ale po to robiliśmy spotkanie, żeby dowiedzieć się co na to pozostali mieszkańcy. Zawsze trzeba rozmawiać – mówi.
- Jeśli jest zgoda, to można robić. Ale jak pan widzi, zgody na taką inwestycję w tym miejscu nie ma – dorzuca Dorota Pęcherczyk.
Sołtyska zauważa, że niezależnie od lokalizacji, budowa oczyszczalni zawsze w jakimś stopniu będzie komuś przeszkadzać.
- Ja tak blisko tu nie mieszkam, więc odpowiada mi zaproponowana lokalizacja. Ale rozumiem te osoby, które mieszkają bliżej i obawiają się tej inwestycji – zauważa sołtyska i dodaje, że na kanalizacji się nie zna, bo nie jest w tej dziedzinie specjalistą.
Szefowa wsi nie chce komentować wieści, które rozeszły się po Dzietrznikach, jakoby miała układ z wójtem i proboszczem.
- Były takie plotki. Żadnych interesów z księdzem i wójtem nie mam i nie szukam konfliktów. Takie oczernianie, jakie ludzie robią, to się w głowie nie mieści. Miejscowość Dzietrzniki żyje pierdołami – kwituje.
Kto pojedzie obwąchiwać oczyszczalnię
Na zebranie wiejskie, pierwsze w plenerze – na łące przy kościele, wraz ze swoimi urzędnikami przyjechał wójt gminy Jacek Olczyk. Długo opowiadał zebranym o potrzebie budowy oczyszczalni i zaletach jej lokalizacji właśnie na działce parafialnej w Dzietrznikach.
- Lokalizacji oczyszczalni dla Dzietrznik szukaliśmy od wielu miesięcy. A właściwie zajmujemy się tym tematem trzy lata – podkreślał włodarz.
Projektant po analizie rzeźby terenu, wskazał, że najlepszą lokalizacją oczyszczalni dla Dzietrznik, centralnym, a jednocześnie w miarę ustronnym miejscem, będzie działka należąca do miejscowej parafii. Gminne władze zapytały proboszcza czy byłby chętny i zainteresowany odsprzedażą 23 arów pod tę inwestycje. Sama oczyszczalnia potrzebuje ok. 15 arów, ale trzeba uwzględnić także drogę dojazdową. Mogłaby ona zostać poprowadzona wzdłuż nasypu kolejowego. Ale kwestia dojazdu jest jeszcze do ustalenia.
- Ksiądz proboszcz wstępnie wyraził zgodę na sprzedaż – mówił Jacek Olczyk.
Ale potrzebna była jeszcze zgoda kurii. Choć do budowy oczyszczalni jest jeszcze daleko, to miejsce na jej posadowienie trzeba wyznaczyć już teraz. Wójt przekonywał, że oczyszczalnia obsługiwałaby ona tylko i wyłącznie Dzietrzniki.
Wójt próbował przekonać zebranych, że nieprzyjemne zapachy będą neutralizowane w zamkniętej przestrzeni, więc śmierdzieć nie powinno. Ale największym wyzwaniem przy oczyszczalni jest polityka związana z usuwaniem osadu.
- Osad, żeby nie zagnił, musi być co drugi dzień wypompowany – tłumaczył Jacek Olczyk.
- Gmina Pątnów zamierza pozyskać środki, aby zakupić duży samochód asenizacyjny, taką beczkę na kołach. To jest wydatek ok. miliona złotych. Będzie pracownik, może dwóch, którzy będą ten osad wypompowywać i będzie on wywożony do oczyszczalni ścieków w Krzeczowie, Wieluniu, to jest kwestia do ustalenia – uspokajał włodarz.
Tego typu oczyszczalnie kontenerowe, ze względu na bardzo złożoną rzeźbę terenu, gmina planuje wybudować docelowo dla czterech miejscowości; Dzietrznik, Bieńca, Załęcza Małego i Załęcza Wielkiego. W tym ostatnim przypadku, lokalizacja oczyszczalni nie wzbudza kontrowersji, jest już na etapie uzgodnień z Generalną Dyrekcją Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi oraz Wodami Polskimi.
- Jestem bardzo zaskoczony reakcją mieszkańców Dzietrznik. W piątek była sesja rady, a w sobotę już wielkie poruszenie – dziwił się Olczyk.
Zaznaczył, że działania radnego spowodowały, że informacja o budowie oczyszczalni w Dzietrznikach, szybko trafiła do mieszkańców.
- Mam nadzieję, że nie poszła do nich dezinformacja, bo usłyszałem takie zarzuty, że będzie śmierdzieć, będzie odór, będzie jakaś czapa smrodu – mówił włodarz.
Olczyk podkreślał, że tematyką kanalizacji zajmuje się od czterech lat, odwiedzając wszystkie oczyszczalnie w powiecie.
- Takie rozwiązanie jakie chcemy tutaj zastosować funkcjonuje w Krzeczowie, w gminie Wierzchlas. Niedaleko od nas – mówił do zebranych.
- Bardzo byłbym rad, gdyby udało się zebrać delegację, która chciałaby pojechać, zobaczyć, powąchać otoczenie tej oczyszczalni. Bo jeśli tego nie zrobią ci, którzy mi nie wierzą, to ja ich nie przekonam. Tam po prostu trzeba jechać i że tak powiem mocno wyciągać nos, w górę i w boki. Ja wchodziłem tam do środka, do tych instalacji wszystkich, obchodziłem cały ten obszar i naprawdę tam nie ma żadnych zapachów – przekonywał szef pątnowskiego urzędu.
Jeszcze przed zebraniem w Dzietrznikach, Olczyk rozmawiał z wójtem Wierzchlasa Leszkiem Gierczykiem, pytając czy może przyjechać z wycieczką, zwiedzić oczyszczalnię w Krzeczowie. Gierczyk zgodził się i zapowiedział, że jeśli dojdzie do wizyty mieszkańców z sąsiedniej gminy, to oddeleguje pracownika, który zaprezentuje oczyszczalnię i opowie o jej funkcjonowaniu.
-W przypadku Krzeczowa, oczyszczalnia znajduje się blisko domków rekreacyjnych, tuż przy rzece i nikt nie protestuje – zauważył wójt Pątnowa.
Stwierdził nawet, że ludzie chętnie budują się na sąsiadujących działkach. Nieprzekonanym wskazał jeszcze jeden przykład podobnej oczyszczalni kontenerowej, w Osjakowie.
- Z tego co ja wiem, to najbliższa oczyszczalnia kontenerowa jest w Kleszczowie. I odchodzą od takich oczyszczalni, bo one nie spełniają oczekiwań – wtrącił się jeden z mieszkańców.
- My się tu zebraliśmy po to, żeby powiedzieć, że się na tę lokalizację nie zgadzamy – stanowczo stwierdziła jedna z kobiet, przerywając wystąpienie wójta.
W tym miejscu radny Krzysztof Konieczny przekazał gminnym władzom pisemny protest z zebranymi podpisami.
- W Wieluniu jak było otwarcie, to po oczyszczeniu brali wodę w szklankę i mówili, że się nawet napić można. A teraz w tej wodzie nawet rąk się nie umyje – zaznaczył jeden z uczestników zebrania.
- Tak zawsze jest… - przytaknęli mu zebrani.
Przecież proboszcz chciał dobrze…
Część mieszkańców źle odebrała decyzję księdza Tomasza Schabowicza, który bez konsultacji z parafianami, wstępnie zgodził się na sprzedaż działki pod budowę oczyszczalni. Ludzie wzięli proboszcza na języki… W obronie duchownego stanął wójt.
- Ksiądz jest bogu ducha winien, a słyszałem, że nieźle oberwał rykoszetem – mówił Jacek Olczyk.
Sam ks. Tomasz Schabowicz przyznał, że wstępnie się zgodził, ale zaznaczając wyraźnie, że ziemi parafialnej nie może sprzedać bez zgody władzy diecezjalnej.
- Do mnie były pretensje, że ja się zgodziłem na oczyszczalnię ścieków tutaj. To jest ewidentną bzdurą – mówił kapłan.
- Poza tym poszła też druga plotka, że ja to już sprzedałem, a gmina mnie przekupiła dotacjami na kościół. Ktoś to puścił… - rzucił wyraźnie zdenerwowany.
Nagle z tłumu wybrzmiał, zdawać by się mogło głos rozsądku.
- Ta dyskusja zmierza w złym kierunku. Powiedzmy sobie szczerze, my wszyscy chcemy kanalizacji, tylko nie w tej lokalizacji – przemówiła do zgromadzonych jedna z pań.
- Szukajmy innej lokalizacji. Ksiądz proboszcz cały czas nam mówi, że kościół jest miejscem godnym, prosi, żebyśmy przychodzili do kościoła godnie ubrani, a my tu mamy oczyszczalnię ścieków budować? – pytała retorycznie.
Inna z mieszkanek zauważyła, że nikt nie każe chodzić do kościoła przez oczyszczalnię. I dyskusja rozgorzała jakby od nowa…
- Moja obecność tutaj jest tylko po to, by dowiedzieć się czy większość parafian wyraża zgodę na to, żeby część ziemi parafialnej sprzedać czy nie. Z tego co słyszę nie. Jeżeli parafianie nie wyrażają zgoda, to i kuria się nie zgodzi.
- Głównie odzywają się ci, którzy nie chcą. Ci, którzy chcą albo nie przybyli, albo nic nie mówią – próbował ratować sytuację wójt.
Włodarz przyznał jednak, że biorąc pod uwagę liczbę podpisów, trzeba przyznać, że jest duży sprzeciw wobec tej lokalizacji.
- 140 osób na 700 czy 800 mieszkańców Dzietrznik, to jest zdecydowana mniejszość - akcentował ksiądz proboszcz.
- 160 podpisów – natychmiast sprostowali mieszkańcy.
- Kwestia budowy oczyszczalni, to nie jest moja kwestia. Ja, jako mieszkaniec Dzietrznik, powiedziałem jeśli jest taka wola to proszę bardzo. Ale jeśli jej nie ma, to nie ma – zaznaczył duchowny.
Gmina będzie szukała innej lokalizacji, ale nie ma żadnej gwarancji, że takowa się znajdzie. Tym bardziej, że gmina nie ma zbyt wiele własnych działek. Mimo to, w trakcie zebrania padły propozycje innych lokalizacji. Znalazł się nawet chętny na sprzedaż swojej działki pod budowę inwestycji. Wprawdzie sporo oddalonej od centrum wsi, ale jednak.
- Gaz ciągną od Uralu, a my tutaj trzy kilometry nie pociągniemy? - pytał niby retorycznie.
Wójt rozłożył mapę i zaczęło się szukanie alternatywnych lokalizacji…
Przy kościele nie wypada
Podpisy pod sprzeciwem wobec budowy oczyszczalni na parafialnej działce zbierał jeden z gminnych rajców.
- Naszym zdaniem umiejscowienie tej oczyszczalni nie pasuje przy budynkach sakralnych – mówi Krzysztof Konieczny, radny gminy Pątnów i dodaje, że zebrał niemal 160 podpisów przeciwko tej inwestycji.
- To nie wypada, żeby ciężarówki z fekaliami jeździły obok kościoła – komentuje Dorota, mieszkanka Dzietrznik.
Dorota ma pretensje do proboszcza, bo za szybko zgodził się na sprzedaż działki, nie pytając o zdanie mieszkańców. Osobiście nie potrzebna jej ani oczyszczalnia, ani kanalizacja…
- Nie jestem zwolennikiem budowy tej oczyszczalni. Są przydomowe i wystarczy. Buduję dom i będę włąśnie taką zakładała.
Oficjalnie, do prasy, mieszkańcy wolą się nie wypowiadać.
- Jak bym powiedział co myślę, to proboszcz by mnie powiesił – żartuje przedstawiciel wioskowej starszyzny.
- A że śmierdzieć będzie, to jest pewne. Nie ma takiej opcji, żeby pachniało, oczyszczalnia nie perfumeria – dorzuca inny z seniorów.
***
Takim oto sposobem, gospodarka ściekowa w Dzietrznikach, będzie działać tak jak dotychczas, a perspektyw zmiany sytuacji na horyzoncie nie widać…
Sławomir Rajch
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze