Z Wojciechem Psują, radnym Rady Miejskiej w Wieluniu, o referendum w sprawie odwołania burmistrza, rozmawia Sławomir Rajch
Panie radny, zaczniemy od gorącego tematu. Grupa mieszkańców domaga się odwołania burmistrza Wielunia Pawła Okrasy, złożyła stosowny wniosek, rozpoczynając procedurę referendalną. Czy jest pan taką inicjatywą zaskoczony?
- Przede wszystkim gratuluję odwagi mieszkańcom, którzy zdecydowali się podjąć tego niełatwego zadania. To niezwykle przykra sytuacja. To najgorsze co może się zdarzyć. Burmistrz, wybrany dużą większością głosów, doczekał się od mieszkańców inicjatywy referendalnej w sprawie odwołania go ze stanowiska. Musi to być niezwykle smutna informacja dla Pawła Okrasy, ale także dla wszystkich mieszkańców Wielunia. Każdy z mieszkańców, w jakimś zakresie, identyfikuje się ze swoim burmistrzem. Przykre jest to, że Paweł Okrasa aż tak naraził się swoim mieszkańcom, że złożyli wniosek o jego odwołanie.
Sądzi pan, że burmistrz naraził się mieszkańcom, wyłącznie ostatnimi wydarzeniami, m.in. skompromitowaniem siebie i miasta w całej Polsce?
- Rzadko kiedy, na swoim profilu w mediach społecznościowych, zamieszczam wpisy dotyczące polityki. Ale to co się wydarzyło w ostatnim czasie, nie mogło zostać pozostawione bez komentarza. Zresztą, ostatnie wydarzenia po prostu przelały czarę goryczy. Nie możemy jednak zapominać, że burmistrz Paweł Okrasa na złą ocenę jego rządów pracuje od dawna. Składa obietnice bez pokrycia. Miały być budowane dwie hale sportowe, jedna przy szkole nr 5, druga przy szkole nr 2. Jeśli chodzi o nową salę gimnastyczną przy szkole nr 5, proponowaną przez burmistrza, to jej szacunkowa wartość została określona na 16 milionów złotych. Tylko, że są to wyliczenia z kwietnia ubiegłego roku. Obserwując szalejącą inflację, można spodziewać się, to będzie jeszcze więcej.
Osobiście jestem zwolennikiem budowy hali na miarę potrzeb. Budujmy taką halę, na jaką nas stać. Już pięć lat temu, na komisji oświaty, jeszcze w ubiegłej kadencji, mówiłem, żeby gmina zbudowała dokładnie taką salę jak powiat. Powiat zbudował halę przy Zespole Szkół nr 1 w granicach 7,5 miliona złotych. My mogliśmy zrobić tak samo i dzisiaj z tej hali mogłyby już korzystać dzieci. Myślę, że mielibyśmy już dwie hale i przy szkole nr 5 i przy szkole nr 2.
Nie ma też boiska na osiedlu Stare Sady w Wieluniu. To osiedle jest sportową pustynią miasta. Dzieci nie mają tam gdzie pograć w jakąkolwiek piłkę. Dalej w budżecie gminy nie znalazła się taka inwestycja.
Za to burmistrz chce budować nowoczesny basen.
Już dawno burmistrz zapowiadał budowę basenu. Tymczasem, nie mamy nawet projektu basenu. Nie mamy też koncepcji finansowania takiej inwestycji. Mówienie ludziom przez ponad siedem lat, że będzie robił wiele rzeczy, a tak naprawdę nic konkretnego nie robiąc, budzi mój niepokój. Mam nadzieję, że ludzie spojrzą na nasze miasto inaczej. Rozwój naszego miasta jest hamowany. A najważniejsze zadania nie są realizowane. Konieczny jest rozwój składowiska odpadów, tak żeby mieszkańcy płacili mniejsze rachunki. Geotermia stoi w miejscu, choć w tym temacie wiele zrobiła komisja do tego powołana. Została wykonana ogromna praca, żeby zmobilizować burmistrza, aby podjął starania, by powstał otwór geotermalny. Komisja doprowadziła do tego, że miał powstać w Wieluniu otwór badawczy na 4,5 kilometra w głąb ziemi. Wszystko było w rękach burmistrza.
Rozumiem, że zgadza się pan z wnioskiem referendalnym i uważa pan, że burmistrz zasłużył sobie na tego typu inicjatywę?
- Nie ukrywam tego, że zgadzam się z tą inicjatywą. Cieszę się, że zwykli mieszkańcy, nie związani z samorządem, wzięli sprawy w swoje ręce. To dobrze, że zwykli mieszkańcy, podobnie jak my radni, widzą te same problemy. Miasto jest hamowane i nie rozwija się.
I pan uważa, że hamulcowym tego miasta jest sam burmistrz, tak?
- Myślę, że wielokrotnie przyczynił się do spowolnienia rozwoju miasta. Wielokrotnie, jako mieszkańcy, byliśmy wprowadzani w błąd. Słyszeliśmy różne zapewnienia burmistrza, które potem okazywały się fikcją.
Nie uważa pan, że gdyby nie sytuacja z galą, sygnowaną przez byłego szefa mafii pruszkowskiej i kompromitujące wypowiedzi burmistrza, to nie rozmawialibyśmy dziś o referendum?
- Pewnie byśmy o tym nie rozmawiali. Rzeczywiście ostatnie wydarzenia przelały czarę goryczy i spowodowały podjęcie takiej inicjatywy. Doszło do zrujnowania dobrego wizerunku Wielunia, budowanego przez lata. I to jest bardzo przykre. Ostatnio wybrałem się na mecz do Wrocławia, gdy tamtejsi kibice zauważyli, że jesteśmy z Wielunia, zaczęli się śmiać, mówiąc że to u nas miała być ta kompromitująca gala ze „Słowikiem”. Przez bezmyślne wypowiedzi burmistrza jesteśmy utożsamiani nie z miastem pokoju i pojednania, ani nawet z miastem gdzie wybuchła II wojna światowa, a z miastem związanym z mafią pruszkowską i Najmanem. Wolałbym, by Wieluń był utożsamiany np. z firmami, które tu prężnie działają, np. z Wieltonem czy Centrum Elektrycznym Ania.
Pan, osobiście, także podpisał się pod wnioskiem o zorganizowanie referendum?
- Tak, podpisałem się pod tym wnioskiem. Nie ukrywam, że popieram tę inicjatywę. Cieszy mnie, że komitet referendalny podchodzi do sprawy bardzo profesjonalnie. Listy z podpisami są zabezpieczane i nikt postronny nie ma do nich dostępu, nie zobaczy ich także burmistrz. Zatem nie ma czego się bać.
Dlaczego pana zdaniem burmistrz powinien zostać odsunięty od władzy?
- Wieluń zasługuje na spokój. Patrząc na to, co się dzieje przez ostatnie ponad siedem lat, uważam, że pan Paweł Okrasa nie jest burmistrzem, który łączy Wieluń, tylko wręcz przeciwnie – dzieli. Podczas sesji słyszeliśmy od niego, że uważa się za człowieka, który buduje mosty, a nie mury. Uważam inaczej. Jest skonfliktowany z wieloma osobami i instytucjami. Przykładów nie trzeba daleko szukać. Jest w konflikcie z powiatem, a nawet z wojewodą… Z kim jeszcze rozpocznie wojnę?
Mówi pan, że jest skonfliktowany z wieloma osobami. A potrafi pan wymienić kogoś jeszcze prócz starosty czy wojewody?
- Ostatnio przeciw Okrasie wystąpili burmistrzowie i wójtowie trzech powiatów. Nazywanie wójtów trenerami drugiej klasy nie przysparza burmistrzowi zwolenników wśród innych samorządowców. Potem się okazuje, że wszyscy wójtowie i burmistrzowie pozyskują środki zewnętrzne, tylko burmistrzowi Okrasie wciąż się to nie udaje. Gmina Wieluń jest pomijana w rozdaniach tych pieniędzy. A kto na tym traci? Wszyscy mieszkańcy. To, że z burmistrzem mało kto chce współpracować o czymś świadczy. Jest to burmistrz, który nie zasługuje na zaufanie. Do niedawna cieszył się dużym zaufaniem wśród mieszkańców. Ale w ostatnim czasie zostało ono nadszarpnięte.
Czy nie jest czasem tak, jak przedstawia to burmistrz, że wiele zrobiłyby w trakcie tych dwóch kadencji, ale wy – radni – mu to utrudniacie?
- Prócz blokowania budowy elektrociepłowni czy spalarni słomy Tergo Power, nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek blokował działania burmistrza. Wręcz zabiegam o to, by pan burmistrz budował basen, hale sportowe, nowe drogi. Tylko niech to będzie w granicach rozsądku. Wszystko musi mieć pokrycie w budżecie gminy. Cały czas żyjemy na kredyt.
W ważnych sprawach dla Wielunia, burmistrz ma od nas „zielone światło”. Chciał budować basen. Budujmy. Chciał budować geotermię. Także się zgodziliśmy. Tyle tylko, że sama nasza zgoda nie wystarcza. Jeśli dopuszcza się do tego, że gmina składa wnioski, które nie spełniają wymogów formalnych, to nie można oczekiwać, że ktoś nam da pieniądze zewnętrzne… Nie oszukujmy się.
Stanisław Kokot, który stanął na czele komitetu referendalnego podkreśla, że burmistrz nie liczy się ze zdaniem mieszkańców Wielunia, a nawet ze zdaniem radnych rady miejskiej. Zgadza się pan z tą tezą?
- Trudno się z tym nie zgodzić. Burmistrz wielokrotnie pokazał nam radnym, jak bardzo liczy się z naszym zdaniem. Zresztą nawet, gdy przeciwko jego uporowi zagłosowali wszyscy radni, w tym przedstawiciele jego klubu, czyli jego sympatycy, to miał nasze zdanie w głębokim poważaniu. Dopiero ochrona prywatnych interesów spowodowała zmianę decyzji w sprawie kontrowersyjnej imprezy, która miała odbyć się w Wieluniu. Jak sam przyznał, wycofał się z wynajęcia hali pod organizację gali, dopiero gdy mogła ucierpieć na tym jego rodzina, narażona na hejt. Ja rozumiem, że rodzina to ważna wartość, ale gdy jest się burmistrzem, to trzeba się liczyć nie tylko z rodziną, ale także z pozostałymi mieszkańcami gminy Wieluń.
Co dla pana, było najbardziej uderzające, w tych słynnych w całej Polsce „występach” burmistrza?
- Nie lubię być okłamywany. Staram się być uczciwym i szczerym człowiekiem. Nieustannie jesteśmy okłamywani przez burmistrza. Choćby w sprawach wniosków i poprawności ich złożenia. Ale także w wielu innych kwestiach. Zresztą wystarczy obejrzeć wywiad pana burmistrz, którego udzielił redaktorowi Krzysztofowi Stanowskiemu, żeby zauważyć, że ma problemy ze szczerością. Nie zdziwię się, jeśli za jakiś czas burmistrz powie, że w ogóle to on był przeciwny organizacji imprezy MMA w Wieluniu.
Już mówi, że nie on organizował, a poza tym przecież nie lubi MMA.
- No właśnie. A w wywiadzie dla Radia Łódź, już w 2020 roku, mówił, że fajną sprawą byłoby zorganizowanie gali MMA w Wieluniu. To świadczy tylko o tym, że pan burmistrz czasami mija się z prawdą. W wielu innych przypadkach, można powiedzieć wprost, że kłamie. Burmistrz oszukuje mieszkańców, wprowadza w błąd. W tym całym zamieszaniu, jest tylko jedna rzecz, która mnie cieszy. Mimo tego, że burmistrz robi wszystko, by skłócić radnych, to my wciąż potrafimy ze sobą merytorycznie rozmawiać. Potrafimy ze sobą współpracować. Myślę, że doskonale widać to podczas obrad sesji. W momencie, w którym obrady opuszcza pan burmistrz, atmosfera staje się ludzka. Nie są fałszywe, sterowane przez burmistrza i jego telefon. Stają się normalne. Każdy radny może spokojnie się wypowiedzieć.
W Radiu Ziemi Wieluńskiej burmistrz Paweł Okrasa wyjaśnia dlaczego nie zgadza się z inicjatorami referendum. Czy do pana trafiają jego argumenty? Kupuje pan to co mówi w lokalnej rozgłośni szef wieluńskiego ratusza?
- Powiem szczerze, że słuchałem tylko początku wywiadu z udziałem pana Pawła Okrasy. I nie ukrywam, że słuchanie audycji w Radiu Ziemi Wieluńskiej wzbudza we mnie ogromne emocje. Ponieważ nie ma tam riposty i odniesienia się do stanu faktycznego. Jest mi z tego powodu bardzo przykro. Wielokrotnie przez radio byliśmy wprowadzani w błąd. Ja nie jestem tego typu człowiekiem, żeby prostować wypowiedzi burmistrza. Choć nie raz kontaktowaliśmy się z radiem, informując, że informacje przekazywane przez burmistrza są wielokrotnie nieprawdziwe lub przejaskrawione. Ja odniosę się do jednej kwestii, która padła podczas tego wywiadu. Chodzi o zadłużenie gminy Wieluń. Perspektywa jest taka, że gdy pan Paweł Okrasa, obejmował fotel burmistrza, gmina miała zadłużenie w granicach 22 milionów. Dziś perspektywa jest taka, że zadłużenie będzie w granicach 55 milionów, jeżeli powstaną hale. I to przy bardzo skromnym projekcie hali, bez parkingów i obejścia. Samo to, że zadłużamy gminą na 55 milionów, a na dodatek jeśli dojdzie do tego budowa basenu, to może dojść do tego, że żadnych innych inwestycji, po prostu nie będzie.
Może zamiast organizować referendum, lepiej poczekać do końca kadencji i niech wtedy mieszkańcy rozliczą burmistrza…
- Jeśli mieszkańcy chcą czekać, to niech czekają. Natomiast jeśli komitetowi referendalnemu uda się zebrać wymaganą liczbę podpisów (ponad 2,5 tys. – przyp. redakcja), to trzeba takie referendum przeprowadzić i zgodzić się z jego wynikiem. Sama inicjatywa jest jasnym sygnałem dla burmistrza, że chyba coś w jego zachowaniu jest nie tak.
Gdyby było tak, że to pan występowałby jako adwokat burmistrza w jego obronie, to jakich argumentów użyłby pan, by zaniechać referendum?
- Nie wiem. Bo nawet w pierwszej kadencji, trudno byłoby znaleźć coś na jego obronę.
Jako radny ma pan dobry kontakt z mieszkańcami Wielunia. Jakie odbiera pan od nich sygnały, na temat bieżącej sytuacji w ratuszu?
- Mieszkańcy są zaniepokojeni. Porównują Wieluń do Sieradza, Zduńskiej Woli, Praszki czy Olesna. Kiedyś Wieluń był miastem prężnie rozwijającym się. Teraz chyba zostajemy w tyle. To jest bardzo niepokojące zjawisko. Ludzie, z którymi rozmawiam są zażenowani poziomem naszego włodarza. W jednej kwestii jesteśmy lepsi od innych miast. Jeśli chodzi o czystość i wizerunek miasta, usłany kwiatami. Ale przypomnę, że porządek w mieście i nasadzenia tysięcy kwiatów to pomysł pana Janusza Antczaka, poprzedniego burmistrza. O tym nie wolno zapominać.
Będzie dobrze w Wieluniu?
- Musi być dobrze. Wieluń to jest miasto piękne, które potrafi się odrodzić z najcięższych sytuacji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze