Reklama

Organizator referendum jak niedojrzała panienka

W ubiegłym tygodniu „Kulisy…” miały przeprowadzić wywiad z Tomaszem Powązką, który mieni się głównym organizatorem, czy też pełnomocnikiem inicjatorów, wniosku o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania burmistrza Pajęczna i rady miejskiej. Spotkanie nie doszło do skutku. Powązka najwyraźniej obawiał się niewygodnych i zbyt dociekliwych pytań, dlatego na pożarcie dziennikarskich hien wolał rzucić ciężarną Kamilę Krzak-Sojdę.

Przewrotnie próba obalenia rządów burmistrza Pajęczna, Piotra Mielczarka, została zainicjowana przez stowarzyszenie, które go wypromowało m.in. pod hasłem „Pajęczno może być lepsze – razem możemy je zmienić”. Stowarzyszenie Rozwoju Ziemi Pajęczańskiej usadziło za sterami gminy Mielczarka, a także wprowadziło radnych: Ewelinę Sołtysiak i Stanisława Dłubaka. Teraz wielu członków towarzystwa chce odwołać swojego burmistrza i radnych.
Jako główny organizator rozpoczęcia procedury o odwołanie opinii publicznej przedstawia się Tomasz Powązka, według Krajowego Rejestru Sądowego członek zarządu stowarzyszenia.
Co się stało, że w przeciągu dwóch lat od wyborów samorządowych postanowili nie tylko wycofać swoje polityczne poparcie, ale stanowczo dążyć do odwołania do niedawna swoich ludzi? O te i inne zagadnienia „Kulisy…” chciały zapytać w rozmowie z Tomaszem Powązką, który umówił się z dziennikarką gazety i zaprosił ją do siebie, do Pajęczna. W sobotę, reporterka odstawiła wszelkie inne sprawy na bok, wsiadła w samochód i pojechała na umówione spotkanie z Powązką do odległego od redakcji o 40 km Pajęczna. Niestety pocałowała klamkę. Po kilku nieskutecznych próbach dodzwonienia się domofonem, choć w budynku przebywały osoby, dziennikarka wykonała telefon do pana Tomasza. Raczył jej jedynie oznajmić, iż za kilka minut oddzwoni. I rzeczywiście oddzwonił, wycofując się ze spotkania i udzielenia wywiadu. Szkoda, że nie znalazł czasu, odwagi i odrobiny przyzwoitości, by zadzwonić wcześniej i oszczędzić dziennikarce czasu i kosztów dojazdu do Pajęczna.
Dziwne, że osoba, która tak parła do zainicjowania procedury referendalnej, w ostatniej chwili odmawia Czytelnikom lokalnej gazety dostępu do informacji o motywach jej wszczęcia. W rozmowie telefonicznej, bo odwagi i ochoty brakło naszemu bohaterowi, by wyjść do dziennikarki i powiedzieć jej to w twarz, oświadczył, iż będzie lepiej, jeśli wywiadu udzieli Kamila (Kamila Krzak-Sojda, przyp. red.). Pani Kamili rzeczywiście trudno odmówić kompetencji, choć o naszym „organizatorze” ciężko to powiedzieć. 
Zaskakujące, że jednym z argumentów za odwołaniem Piotra Mielczarka ma być z jego strony brak dialogu ze społeczeństwem. Inicjatorzy referendum zarzucają mu, że nie rozmawia z ludźmi. Co robi zatem przedstawiciele i główny inicjator referendum – unika rozmowy, nie chce dialogu ze społecznością lokalną. To panie Powązka nazywa się hipokryzja.
Od osoby, która podejmuje się tak karkołomnego zadania, jak próba odwołania rządzących w gminie samorządowców, Czytelnicy gazety, mieszkańcy regionu, a także i my redaktorzy, oczekiwalibyśmy większej cywilnej odwagi, niż informowania o odwołaniu wywiadu, w momencie gdy już powinien trwać.
Za to trzeba zauważyć, że Kamila Krzak-Sojda, sprawnie i celnie potrafi wskazać, dlaczego burmistrz powinien odejść, chociaż jak podkreśla, nie ona zainicjowała organizację referendum. Zatem dlaczego sam organizator, woli zasłonić się kobietą w ciąży i ją wypuścić na pierwszy ogień medialnej burzy? Dlaczego on nie potrafi lub nie chce odpowiadać na pytania dziennikarzy? Tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że w poprzedniej kampanii startował do rady miejskiej bez powodzenia. Głos na niego oddało 76 osób. Czy gdyby zaufało mu więcej osób i zostałby radnym, także unikałby przez całą kadencję dziennikarzy? No i czy jako radny również domagałby się odwołania burmistrza i radnych, czyli także siebie?
W redakcji ciągle zastanawiamy, dlaczego czterdziestoparoletni facet, ojciec, chwalący się na plakacie wyborczym sprzed dwóch lat wykształceniem wyższym i współprowadzeniem firmy, zachował się jak nastoletnia, niedojrzała emocjonalnie panienka, która wstydzi się odwołać niewygodnego spotkania, więc wypycha na linię frontu koleżankę, chowając się przed dziennikarką. Trochę to wszystko niedorzeczne i ze wszech miar żenujące. Cóż, Tomasz Powązka nie tyle zignorował przedstawicielkę „Kulis…”, co wszystkich Czytelników i lokalną społeczność, która z pewnością chciałaby wiedzieć więcej.


Magdalena Lizurej
[email protected]
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości