Od kilku lat toczy się w Dąbrowie (gm. Wieluń) wojna, a właściwie wojenka o zarządzanie pomieszczeniami remizy OSP. Klucze dzierżą strażacy, ale jak zapewniają, pomieszczenia są udostępniane na prośbę wszystkich miejscowych organizacji. Tylko że Koło Gospodyń Wiejskich już nie chciało prosić, a jednym lokalem zarządzać samodzielnie. Paniom przytaknęli wieluńscy radni.
Wzajemne animozje pomiędzy zarządem straży w Dąbrowie a sołtysem to nie kwestia ostatnich miesięcy, a naleciałości lat. W tygiel niechęci wmieszały się jeszcze członkinie Koła Gospodyń Wiejskich, którym zależało, aby wynajmować jedno pomieszczenie bezpośrednio od gminy, a nie korzystać z uprzejmości strażaków. Ich dążenia poparł sołtys. Tymczasem strażacy bronili swojego status quo. W sprawę musieli zaangażować się samorządowcy. Odbyły się spotkania ze strażakami oraz przedstawicielkami Koła. Nie zostało jednak zorganizowane wspólne spotkanie, podczas którego strony mogłyby osiągnąć nić porozumienia.
Członkinie KGW skierowały do wieluńskiego ratusza pismo z prośbą o wynajęcie pomieszczenia o powierzchni nieco ponad 20 m2. Tym samym o tyle zmniejszyłaby się powierzchnia użyczona strażakom. Druhowie bowiem nie są właścicielami obiektu. Ten należy do gminy. W 2018 r., po remoncie, remizę oddano w zarząd strażakom, tak jak podobne tego typu obiekty w gminie. Już wówczas nie brakło głosów, że to rada sołecka powinna budynkiem operować. Burmistrz Wielunia, Paweł Okrasa, zapewniał, że umowa dzierżawy obiektu jest tak skonstruowana, aby dbać o interesy wszystkich mieszkańców i instytucji.
Po czasie strażacy mają żałować, że budynek w ogóle stał się własnością gminy. W tej kwestii wypowiedział się były prezes strażaków, Czesław Stępień.
- Ciężko żałuję, że przekazałem remizę do gminy – stwierdził, gdyż to za jego kadencji regulowano sytuację prawną obiektu.
- Była stodoła, mogła stać i byśmy nie mieli problemów i nikt by się do na nie doczepiał. Coś tam byśmy sobie powoli robili. Jak jest remiza zrobiona, to się do nas doczepiają, bo chcą korzystać. Niech korzystają, po to jest. (…). Mogą korzystać, nie ponoszą żadnych opłat, Bronek za wszystko płaci (Bronisław Mituła, honorowy prezes OSP, wieluński radny, przyp. red.).
Reklama
Druh Stępień podkreśla, że jego dziadek jeździł po cegły na remizę do Chotowa, a on sam, kiedy ojciec na budowie nie mógł się stawić, robił za pomagiera. Ludzie budowali obiekt z myślą o potrzebach straży.
Tymczasem w pomieszczeniu, które upatrzyły sobie gospodynie, druhowie urządzili szatnie. Radny Tomasz Akulicz zaproponował, aby przychylić się do prośby członkiń KGW.
– W wielu pismach panie wnosiły, aby mogły mieć pomieszczenie jakiekolwiek na terenie remizy po to, aby w tym adresie zarejestrować swoją siedzibę – tłumaczył radny podczas obrad rady miejskiej.
Reklama- Myślę, że to jest uczciwe, że również to Stowarzyszenie będzie miało dostęp do budynku. Nie będzie musiało się prosić o kluczyki rozmawiać z panem Bronisławem. Czasami jest pan przecież niedostępny, a tak po prostu będą miały swój klucz i możliwość funkcjonowania – stwierdził Akulicz, proponując, aby powierzchnię 220 m2, którą strażacy do tej pory wynajmowali, zmniejszyć o 21 m2. Oczekiwał też, że burmistrz przygotuje umowę najmu dla KGW.
- Mieszkańcy 100 lat temu budowali dla straży, a teraz problem się stworzył niesamowity – nie krył irytacji radny Mituła.
Reklama- Nie mamy takich pomieszczeń, jest to naprawdę mała sala. Jeśli chodzi o pomieszczenia, do góry jest jedno zajęte przez strażaków, mają tam ubrania koszarowe – tłumaczył.
- A w tym pomieszczeniu, o którym mowa, funkcjonuje szatnia. Tam jak są imprezy na 100 ludzi cała ta szatnia jest pełniutka w płaszczach. Panie przychodzą, poprawiają fryzury, zmieniają buty. Ja sobie nie wyobrażam, żeby nie było szatni.
Honorowy prezes podkreśla, że nigdy nie doszło do sytuacji, aby strażacy nie udostępnili obiektu, jeśli nie planowano tam akurat imprez
- Jedyna jednostka w gminie Wieluń, która nie ma remizy – stwierdził.
Mituła opowiedział też o konflikcie z sołtysem. Samorządowiec miał nadużyć gościnności strażaków.
- Jeżeli ktoś w chodzi przed kamerę i dobiera nam się do kluczy, to jest to naprawdę bardzo nie w porządku i jeszcze udaje że nic się nie stało i potem tę kamerę jeszcze zakrywa – stwierdził, dodając, że zarząd OSP w Dąbrowie podjął decyzję, że sołtys ma podatku na sali nie zbierać, ale ostatecznie obiekt i tak jest udostępniany.
Jak twierdzi Mituła strażacy mieli też zrezygnować z turnieju tenisa stołowego, ponieważ sołtys w tym czasie chciał prowadzić turniej szachowy, na który zdobył grant.
- Zrobiłem zebranie zarządu straży i zrezygnowaliśmy z tego turnieju tenisa stołowego, bo pan sołtys dostał grant, mówię strażacy zrezygnujmy, bo pierwszy grant przez sołtysa załatwiony – opowiadał.
- Ja nie wiem kiedy panie nie trzymał od nas sali? Zawsze, jeżeli tyko sala jest wolna i termin wolny, nie było takiej sytuacji, abyśmy komuś nie udostępnili sali – powtarza, zaznaczając, że strażacy oczekują tylko zwrotu kosztów za media, chyba że jest organizowana impreza komercyjna.
- Jeżeli mają zebranie, po co mają siedzieć w szatni, wystarczy przyjść po klucz. Nie do mnie, jest dwóch gospodarzy jeszcze, jak ze mną nie chcą rozmawiać. Ja nigdy nie stworzyłem problemu, przychodzę, otwieram, zamykam, kiedy trzeba to ogrzewanie włączam. To samo z gotowaniem – twierdzi Mituła.
Reklama
Radny zaznacza, że w szatni stoją też piłkarzyki i stół do tenisa. W trakcie imprez to musi być wystawione i wtedy korzystają z uprzejmości biblioteki,
- Nie było problemów z udostępnieniem sali - potwierdza Agnieszka Gładysz, wiceprezes Stowarzyszenia KGW w Dąbrowie. Zaznacza jednak, że obecnie Stowarzyszenie jest zarejestrowane pod prywatnym adresem przewodniczącej. Za cztery lata kończy się jej kadencja i nie musi sią zgadzać na użyczenie adresu. Panie nie chcą zostać „na lodzie”
- To jest kwestia dobrej woli nam udostępnić – uważa.
Reklama
Prezes OSP w Dąbrowie, Marcin Kołaczek sądzi, że sprawa powinna była zostać załatwiona w społeczności a nie być rozdmuchiwana na forum rady.
- Ja jestem otwarty cały czas, a dziewczyny robią pod górkę – uważa.
- Nie musimy tego robić tutaj, możemy na sali porozmawiać. Spotykamy się przecież w różnych sytuacjach, np. w kościele i robimy różne rzeczy razem, wychodzi nam super. Dlaczego się uparłyście na nas? – pytał oskarżycielsko.
W sprawie nadzoru nad remizą na niejasności zwrócili uwagę radna Anna Dziuba-Marzec oraz radny Akulicz.
- W jakim charakterze pan wystąpił? Panie się zwracają o to kiedy można salę i pan ustala kiedy można, a kiedy nie – pytał Mitułę Akulicz.
- Pan jako radny nie ma prawa zarządzać, bo to majątek gminy, ja wiem, że pan powie, że jest pan prezesem ale tylko i wyłącznie honorowym, ale biorąc pod uwagę to, co pan powiedział i treść pism, to wygląda tak, jakby pan zza fotela kierował strażą pożarna i zarządzał remizą – nie gryzł się w język radny.
Wtórowała mu Dziuba-Marzec.
- Dlaczego dzwonią do radnego a nie do prezesa OSP i kto podejmuje decyzję o wynajęciu sali, radny czy prezes OSP? Bo nawet pan powiedział „ja zrobiłem zebranie zarządu straży”. Pan mówił w emocjach i wiele rzeczy pan powiedział, których pan nie chciał powiedzieć, ale mam pytanie kto tam rządzi? – chciała wiedzieć radna.
Reklama
Z kolei radny Robert Kaja za całą sytuację obwinia burmistrza Okrasę, który powinien był dążyć do rozwiązania sporu.
- Najlepiej napuścić kogoś, a potem ręce umyć, będą się kłócić, będzie wesoło – skwitował.
Ostatecznie radni zdecydowali, aby remizę na kolejne 10 lat dzierżawili strażacy, jednak wyłączyli powierzchnię szatni. Ratusz ma przygotować umowę, zgodnie z którą tą powierzchnią będą zarządzać członkinie KGW. Druhowie szatnie muszą zorganizować w innym miejscu.
Strażacy z Dąbrowy na czele z honorowym prezesem organizują wiele imprez i wydarzeń w remizie. Nie wszystkie mają charakter komercyjny. W styczniu odbył się bal karnawałowy dla dzieci, który od kilku lat cieszy się popularnością. Prężnie działa też MDP.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze