38-latek zjechał z drogi i uderzył w betonowe ogrodzenie. Chciał uciec, ale powstrzymali go mieszkańcy. Nic dziwnego, że zdecydował się na taki krok, bo był pijany. Na dodatek jego pasażer miał przy sobie dopalacze.
Wszystko działo się w sobotę, 26 sierpnia o godz. 17 w Wadlewie w powiecie bełchatowskim. Kierowca citroena uderzył w betonowe ogrodzenie posesji, a następnie odjechał z miejsca zdarzenia i zatrzymał się na parkingu przy cmentarzu. Dalszą jazdę uniemożliwili mu mieszkańcy.
- Badanie trzeźwości 38-latka wykazało w jego organizmie ponad 2 promile alkoholu. Z mężczyzną podróżowało dwóch kompletnie pijanych kolegów. W czasie kontroli, 47-letni pasażer próbował uniknąć konsekwencji za posiadanie dopalaczy. Wyjął z kieszeni woreczek foliowy z białym proszkiem i wyrzucił go w pobliskie zarośla - mówi nadkom. Iwona Kaszewska z Komendy Powiatowej Policji w Bełchatowie.
Reklama
Ostatecznie funkcjonariusze zatrzymali całą trójkę. W znalezionym woreczku znajdowało się ponad 6 gramów substancji psychoaktywnej. Dwie osoby usłyszały zarzuty. Kierowca, 38-letni mężczyzna stracił prawo jazdy i odpowie za kierowanie pojazdem pod wpływem alkoholu oraz za spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym. Jego kolega, 47-latek usłyszał zarzut posiadania środków odurzających, co jest zagrożone karą do trzech lat pozbawienia wolności.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze