Reklama

Porody rodzinne już możliwe

Ze względu na epidemię koronawirusa w wieluńskim SPZOZ-ie na kilka miesięcy została zawieszona możliwość porodów rodzinnych. Jak tłumaczył kierownik oddziału ginekologicznego, równocześnie dyrektor do spraw medycznych szpitala, Wojciech Ordon, w placówce brak jest odpowiednich warunków, czyli całkowicie odrębnej sali, niedostępnej dla innych pacjentek. Od 19 stycznia, pod pewnymi warunkami, rodzącej może ktoś towarzyszyć.

Już kilka rodzin skorzystało z możliwości rodzenia w towarzystwie bliskiej osoby.
- To wcale nie musi być mąż czy partner. Pacjentki rodzą również z innymi członkami rodziny, mamą czy siostrą - mówi Wojciech Ordon.
- Z mojego doświadczenia wynika, że nie zawsze obecność kogoś trzeciego rodzącej pomaga, czasami jest wręcz przeciwnie, ale na każdą taką sytuację jesteśmy gotowi. Personel jest też przygotowany i potrafi np. wskazać miejsce czy mężowi, czy innej osobie, aby nie utrudniała nam pracy.
Lekarz przyznaje, regularnie zdarzają się zasłabnięcia tatusiów.
- Nie ma to nic wspólnego z widowiskowymi filmowymi upadkami, ale wcale nie tak rzadko, może dwa razy w miesiącu towarzysz sygnalizuje nam zbliżające się omdlenie. Musi wtedy sobie na chwilę usiąść – podaje.
Jak wynika z dotychczasowego doświadczenia medyka na porody rodzinne decyduje się około połowa ciężarnych.
Co sprawiło, że kierownictwo szpitala zmieniło zdanie w kwestii porodów rodzinnych?
- Same matki o taką możliwość dopytywały. Doszliśmy do wniosku, że w tym momencie możemy już pozwolić. Złożyło się na to kilka przyczyn. Po pierwsze spada ilość zachorowań, po drugie personel jest zaszczepiony, więc ryzyko transmisji wirusa jest mniejsze. Mamy też dostęp do testów, więc jesteśmy w stanie zbadać, czy osoba chcąca wspierać ciężarną nie jest zakażona koronawirusem – rozwiewa wątpliwości Ordon.
Rodzinne porody wracają, ale modyfikacji ulegają zasady, na jakich można w nich uczestniczyć. Osoba towarzysząca musi mieć negatywny wynik testu. Cały czas też pozostaje w odzieży ochronnej i maseczce. Ponad to zostaje wpuszczona na ostatni etap porodu, kiedy rozwarcie wynosi co najmniej 6 cm. Na sali porodowej może przebywać maksymalnie przez dwie godziny od zakończenia porodu. Przez ten czas dostaje możliwość zajęcia się noworodkiem, jeśli matka z różnych względów nie może.
Na oddziale ginekologicznym trwa remont łazienki na bloku porodowym. Lada dzień powinien się zakończyć. Powstaje również sala do zabiegów histeroskopowych, które do tej pory odbywały się na sali operacyjnej. Dzięki temu skróci się czas przebywania pacjentek na oddziale i zwiększy jego przepustowość.
Być może jeszcze w tym roku cały oddział położniczy doczeka się gruntownej modernizacji. 2 mln zł uzyskał na ten cel powiat w ramach Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych.

Magdalena Lizurej
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości