Reklama

Powiat pajęczański wydał decyzję o przedłużenie koncesji dla kopalni - bo chcieli dobrze dla przedsiębiorcy

Z decyzji o przedłużeniu koncesji dla kopalni w Niwiskach Dolnych gęsto tłumaczyli się przed pajęczańskimi radnymi starostowie Zbigniew Gajęcki oraz jego zastępca Paweł Sikora. Zarówno mieszkańcy wsi, jak i samorządowcy z gminy, na czele w burmistrzem Piotrem Mielczarkiem, mają pretensje, że powiat pominął zdanie suwerena. A ludzie zdecydowanie nie chcą, aby kamień był tu dalej wydobywany.

W bardzo emocjonalnej atmosferze przebiegła wizyta pajęczańskich starostów na obradach rady miejskiej Pajęczna. Oprócz nich pojawili się mieszkańcy Niwisk Dolnych oraz przedsiębiorcy, którzy prowadzą na terenie tamtejszej kopalni roboty. A rozchodzi się o przedłużenie koncesji na wydobycie kamienia.

Jeszcze na początku roku mieszkańcy podczas sołeckiego zebrania jasno wyrazili swoje niezadowolenie z powodu działalności kopalni na końcu wsi. Wskazywali na szereg niedogodności, jak hałas, nadmierny ruch pojazdów ciężarowych czy obawy o zniszczenie nowej drogi. Argumenty podzielili miejscy radni, obiecując, że nie zmienią planu zagospodarowania przestrzennego w sposób, który umożliwiłby powiększenie terenu wydobycia. Przedsiębiorcy działali na podstawie koncesji obowiązującej do 11 wrześnie. Tutejsi liczyli, że po tym terminie pozyskiwania urobku zaprzestaną. Nic bardziej mylnego, bowiem w marcu Starostwo Powiatowe w Pajęcznie wydało zgodę na przedłużenie im koncesji  o kolejne pięć lat. Decyzja jednak aż do wrześnie owiana była swoistą tajemnicą. Dopiero wtedy bowiem ta informacja trafiła do Urzędu Miejskiego oraz do mieszkańców, wywołując konsternację. Wszak budynki w których mieszczą się siedziby burmistrza oraz starosty dzieli wręcz symboliczna odległość. O decyzji miał nie wiedzieć nawet radny powiatowy Jacek Lewera, przewodniczący Komisji Rolnictwa, Leśnictwa, Geodezji i Gospodarki Nieruchomościami

Reklama

- Pan nie poinformował gminy, uznał pan że nie trzeba w takim razie informować, jak decyzja była w marcu, to rozumiem, że do września nie trzeba było podejmować działań,  może nawet takie są przepisy, ale moim zdaniem grzeczność i współpraca by tego wymagała – zwrócił się burmistrz Pajęczna do starosty Zbigniewa Gajęckiego.

Piotr Mielczarek wskazywał, że koncesja na wydobycie była wydana 22 lata temu, radni nie chcieli w trakcie jej trwania zmieniać planu zagospodarowania przestrzennego i blokować działania kopalni, czekając aż wygaśnie pozwolenie na wydobycie.  

Reklama

- Czy starostowie brali pod uwagę naszą inwestycję? Nigdy nie pytaliście, jaka to droga czy będzie zwykły standard. Inwestując 1,5 mln w tę drogę zakładaliśmy, że posłuży nam kilkadziesiąt lat. (…)teraz z premedytacją zostaje narażona na bardzo duże ryzyko i uszkodzenia. Kto weźmie odpowiedzialność, czy tym podpisem pan starosta przedłużył gwarancję? Nie wiem, czy wykonawca nam takiej gwarancji udzieli – nie krył irytacji burmistrz Pajęczna wskazując, na niedawną inwestycję w szosę, po której teraz wywożony jest urobek.

Starosta Gajęcki tłumaczył motywy takiej a nie innej decyzji.

Reklama

- Nie było przesłanek, aby wydać inną – uważa.

- Wszystkie czynniki były brane pod uwagę – zapewnia.

- To nie może być tak (…) że wybudowaliście drogę i nie jeździmy po niej bo się zniszczy, droga służy temu, żeby jeździć. Przedsiębiorca zatrudnia ludzi, płaci podatki (…)  - wymieniał starosta, tłumacząc, że powiat chciał dać szansę przedsiębiorcy, aby wydobył taką ilość kamienia, na jaką miał pozwolenie. Zdaniem Gajęckiego uniemożliwiło mu to kilka czynników zewnętrznych jak pandemia COVID czy budowa drogi dojazdowej, przez co była zablokowana możliwość wywozu urobku.

Reklama

Tyle tylko, że budowa trwała wiosną, a wtedy wydobycie z tego złoża, jak twierdzą przedsiębiorcy, i tak nie jest możliwe, z powodu zbyt dużej nasiąkliwości materiału.

Paweł Sikora, wicestarosta argumentował, że przedsiębiorca groził pozwem, jeśli koncesja przedłużona nie będzie. Sugerował też, że to gmina zbyt mało się starała, aby zablokować cały proces. Jego zdaniem jeśli przedsiębiorca nie wybierze całego złoża, nie będzie mógł zrekultywować terenu.

Zdaniem Mielczarka utrzymywanie w tajemnicy decyzji, która w powiecie zapadła, buduje wokół sprawy wrażenie szemranego charakteru całej sytuacji oraz poczucie, że coś się wydarzyło za plecami radnych miejskich, a nawet powiatowych, skoro również oni nie byli świadomi etapu na jakim procedura się znajduje.

Reklama

Burmistrz zdał relację z przypadkowego spotkania w sklepie z przedsiębiorcą, który miał dopytywać „a co w naszej sprawie”.

- Odpowiedziałem „no nic, plany nie uległy zmianie, słyszał pan opinię rady”, pan się nie pochwalił, że już ma koncesję, a szkoda – skwitował Mielczarek.

Burmistrz Pajęczna dał też wykład Gajęckiemu.

- Obecni na spotkaniu w Niwiskach powiedzieli, że nie chcą, nie życzą sobie, tej działalności – przypomniał.

- Wydaje mi się, panie starosto, że to my jesteśmy od tego, żeby słuchać ludzi i dla ludzi pracować nie tylko dla przedsiębiorców (…)

Reklama

Sołtys Niwisk Dolnych, Katarzyna Jurczyńska nie kryła oburzenia, ponieważ jej zdaniem w powiecie nikt z mieszkańcami się nie liczy.

- Starostwo nie wziął pod uwagę naszego zdania, tylko to co było 10 lat temu, a przez 10 lat sporo się naprawdę potrafi zmienić – podkreśla Jurczyńska.

- My mieliśmy nadzieję, że państwo wydobędą, to co mają wydobyć i skończą działalność – nie kryje sołtyska.

Kobiet twierdzi, że na jednym skrzyżowaniu już widoczne są ślady uszkodzeń asfaltu, spowodowane ciężkim transportem.

Reklama

Swoje rozgoryczenia stanowczością mieszkańców Niwisk Dolnych i samorządowców nie kryje Piotr Wąs, jeden z przedsiębiorców.

- Według mnie wizerunkowo dla gminy i dla powiatu będzie to wyglądało słabo, że mniejszym przedsiębiorcom nie pozwala się działać, a działają większe, to jest wielka hipokryzja, bo w tych dużych kopalniach wielu ludzi pracuje i nie ma problemu – odniósł się do działania innych podmiotów na tym terenie.

- Proszę zrozumieć moje zdenerwowanie, ale zabieracie mi państwo chleb i tyle – skwitował.

Reklama

Radny Wojciech Beśka sądzi, że nawet jeśli powiat czuł się w obowiązku podjąć taką a nie inną decyzję, mógł przedłużyć koncesję o rok lub dwa.

Zbigniew Gajęcki obiecał, że będzie rozmawiał z przedsiębiorcami i badał możliwości skrócenia czasu koncesji.

– Mieszkańcy nie widzą pozytywnych aspektów wydobywani z tej kopalni. Przypomina panu staroście, że tu mandatem suwerenem są mieszkańcy i trzeba brać pod uwagę wszystkie strony w procesach decyzyjnych, zwłaszcza w postępowaniu administracyjnym bo trzyma się tu prawa – podsumował dyskusję przewodniczący rady miejskiej, Leszek Janeczek, dopuszczając możliwość wnioskowania do starostwa o zmniejszenie tonażu samochodów, które będą mogły poruszać się po nowej drodze.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości