Reklama

Powoli zabija nas smog

To kolejna zima, podczas której oddychanie powietrzem na zewnątrz ma dla płuc gorsze konsekwencje, niż palenie papierosów. Dni, kiedy atmosfera jest przyjazna, to wyjątki. Na coraz większy problem zwracają uwagę zarówno wieluńscy, jak i pajęczańscy radni. Okazuje się np., że samorządowcy zamiast zapraszać pajęczan na kiermasz bożonarodzniowy, powinni byli namawiać ich do pozostania w domu.

W regionie pojawia się coraz więcej instalacji fotowoltaicznych, mieszkańcy zamieniają tzw. „kopciuchy” na nowocześniejsze piece, a i tak co roku, zimą, wracają problemy z jakością powietrza. W dodatku okresy występowania smogu są coraz dłuższe, a przekroczenia norm zanieczyszczeń coraz wyższe. Dla mieszkańców oznacza to poważne konsekwencje w postaci problemów zdrowotnych, takich jak choroby dróg oddechowych, serca, astma, a nawet nowotwory. 
Podczas jednego z posiedzeń rady gminy o coraz gorszej sytuacji, jak to określił wręcz katastrofalnej, mówił radny miejski z Pajęczna, Wojciech Beśka. Jak zaznaczał 6 grudnia poziom norm został przekroczony 4 tys.  razy, 13 grudnia 3,8 tys. razy.
- Cały jarmark bożonarodzeniowy  według standardów krakowskiego alarmu smogowego po prostu nie powinien się odbyć – podnosił Beśka (impreza miała miejsce w dn. 9- 12 grudnia).  
- Czegoś takiego nie było chyba w historii naszej gminy. Cieszę się, że jest taka gęstość czujników w mieści i z nich właśnie wynika, że od trzech lat ta tendencja jest pogarszająca się. Mamy w tej chwili najgorszy do trzech lat współczynnik, jeśli chodzi o tą jakość powietrza. Te dane są obiektywne, bo to są raporty miesięczne, są raporty tygodniowe – mówi.
- Takich stężeń nie widziałem w historii tego miasta.
Na terenie gminy problem smogu dotyczy nie tylko Pajęczna, ale również Niwisk.
- Podobną tendencję można zaobserwować w Niwiskach.  Tam nie mam czujników, natomiast przy dłuższym pobycie, aż zawroty głowy – twierdzi radny Beśka.
Zgadza się z nim przewodniczący rady miejskiej, Leszek Janeczek, mieszkaniec Niwisk. Wytyka brak systemowych działań instytucji odpowiedzialnych  za środowisko.
- (…) na naszym terenie nie ma monitoringu państwowego, powinien być prowadzony monitoring właśnie przez te służby, jak wojewódzki inspektor ochrony środowiska – stwierdził Janeczek.
- Tutaj urząd się powinien zwrócić o taki monitoring, przynajmniej na terenie Pajęczna czy Niwisk.  Uważam, że już powinny być prowadzone jakieś działania przez instytucje. No niestety żadnych działań się tu nie podejmuje, ani się nie informuje nawet mieszkańców o przekroczeniach. I to jest bardzo smutne – podkreślał przewodniczący. 
Burmistrz Piotr Milczarek zaznacza, że również urzędnicy obserwują sytuację i widzą skalę przekroczeń norm. 
- To jest po to, żebyśmy mieli świadomość tego, że tak naprawdę to my sami sobie szkodzimy – powiedział, wskazując, że jeśli ludzie nie zaczną sami zwracać uwagi na to, co ląduje w piecach, sankcje administracyjne na niewiele się zdadzą.  Przez własne okno widział nieraz park spowity w dymie. Uważa, że kilka lat temu wcale mogło nie być lepiej, ale po prostu nie było jeszcze czujników.
- Nie dysponowaliśmy danymi na ten temat, a z pewnością było gorzej, bo o prostu tych kopciuchów było znacznie więcej – podaje, przypominając, że zarówno instalowanie odnawialnych źródeł energii, jak programy pozwalające uzyskać dopłaty do wymiany pieców, musiały poprawić sytuację. 
- Liczbowo wygląda to dobrze, ale wystarczy jeden komin jeden kopciuch, który atmosferę popsuje  na powierzchni kilkuset metrów, jeśli nie większej. Jesteśmy tu w centrum świadomi tego, moglibyśmy palcami pokazywać te kominy, które te problemy sprawiają. Nie mamy też straży miejskiej, służb miejskich, które by mogły czasami mandaty nakładać od ręki, choć karanie nie zawsze jest dobrą metodą.
Tymczasem w Wieluniu, gdzie powietrze bywa gorsze niż w Pajęcznie, a straż miejska funkcjonuje, poszczególne okolice bywają spowite gęstymi tumanami dymu. W poprzednim sezonie grzewczym straż miejska interweniowała w sprawie podejrzanego dymu z komina 22 razy. 21 działań było spowodowanych zgłoszeniami osób postronnych, a tylko jedno inicjatywą własną strażników. 
„W jednym przypadku stwierdzono zapalenie się sadzy w kominie (…) w pozostałych nie potwierdzono spalania odpadów, a z naszych obserwacji wynika, że nie każde zadymienie jest spowodowane ich spalaniem. Najczęstszą przyczyną zadymienia było rozpalanie w piecach  przy wykorzystaniu dmuchawy oraz spalaniu miału i węgla bardzo słabej jakości” – napisał Jarosław Surma, Komendant Straży Miejskiej w Wieluniu  informacji dla wieluńskich radnych.  We wcześniejszych latach ilość kontroli również nie była spektakularna, a mandaty za palenie śmieciami zdarzały się sporadyczne. 
Burmistrz Pajęczna sądzi, że w ostatnim czasie mieszkańcy cierpią z powodu podwyżek cen węgla i gazu, stąd tendencja do podpalania niedozwolonych substancji.
 - (…) To pięknie brzmi nowoczesne piece, niska emisja, normy  itd., natomiast okoliczności zewnętrzne nie pomagają w tym – sądzi Piotr Mielczarek.
- Pocieszający jest fakt, że mieszkańcy coraz chętniej korzystają z usług naszego punktu informacyjnego i takiego pomocowego w ramach czystego powietrza, gdzie można wnioski składać,  można zbadać swoje możliwości dofinansowania.
Szef pajęczańskiego ratusza podnosi, że w budżecie gminnym nie ma dodatkowych środków, aby podjąć działania w kierunku polepszenia jakości powietrza.
- Wiem, że w innych gminach to funkcjonuje i to pod rozwagę daję państwu radnym, żeby zamiast funduszu sołeckiego wydzielić taki fundusz ekologiczny i w ramach tego wychodzić do mieszkańców z możliwością lepszego dofinansowania – zaproponował radnym. Pomysł, póki co, nie zyskał jednak aplauzu.
Wojciech Beśka uważa, że jeśli gmina nie podejmie żadnych kroków, a takimi mogły by być większe dopłaty do wymiany „kopciuchów”, za chwilę może mieć poważniejszy problem.
- Boję się, że wzorem innych gmin mieszkańcy zaczną skarżyć gminę,  w wielu miejscach z sukcesem to robią, gminy płacą potężne odszkodowania. To jest poważny problem – akcentuje.
Radny uważa, że nie można iść wzorem Krakowa, który zabronił paleniem w piecach  węglem, bo to by po prostu skutkowało wykluczeniem energetycznym części mieszkańców, zaznacza jednak, że jeśli gmina nie zainterweniuje i nie wdroży działań, sytuacja może się pogarszać. 
W ostatnich tygodniach jakość powietrza nad naszym regionem jest na granicy normy. Są miejsca, w których czujniki pokazują „lepiej zostań w domu” niemal non stop. 
- Bywają momenty, że jeśli chodzi o jakość powietrza, doganiamy Pekin, ale raczej nie o taki światowy poziom nam powinno chodzić – kwituje Wojciech Beśka. 

 

Reklama


Magdalena Lizurej
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości