Reklama

Powrót z ulgą i obawami

Na początku maja do szkół wróciły dzieci klas 1-3, a już od najbliższego poniedziałku (31 maja) nauczanie stacjonarne ma objąć wszystkich uczniów. Obecnie lekcje prowadzone są w systemie hybrydowym. Zarówno po stronie nauczycieli, jak i młodzieży widać pierwszy entuzjazm ze spotkania się w szkolnych ławkach. Nie brakuje też jednak obaw o wzrost zachorowań, czy pojawiły się tymczasowe problemy z transportem do i ze szkoły.

Większość roku szkolnego 2020/2021 uczniowie spędzili w swoich domach. Od 24 października wprowadzono zdalne nauczanie na wszystkich poziomach edukacji, wyłączając wstępnie klasy 1-3 szkół podstawowych. Obowiązek rozszerzono już jednak od 9 listopada. Ci najmłodsi uczniowie zgodnie z kolejnymi rozporządzeniami pojawiali się od czasu do czasu w murach szkół. Ostatnio powrócili do placówek wraz z początkiem maja i jeśli nic się nie zmieni, będą do nich uczęszczać do wakacji. 
- Powrót klas 1-3 odbył się bez problemu, codziennie monitorujemy frekwencje tych uczniów i nie ma za dużo nieobecności – przyznaje Anna Wolska, p.o. dyrektor SP nr 2 w Działoszynie.
- Wręcz czekali na to, żeby wrócić do szkoły i z wielką ochotą do niej teraz przychodzą. Cieszą się i na razie, oby tak dalej, nie mieliśmy żadnego zachorowania wśród tych uczniów. 
- Bez najmniejszego kłopotu, bardzo sprawnie, płynnie, zostali otoczeni opieką, wsparciem ze strony nauczycieli, pedagoga szkolnego, więc nie zaobserwowaliśmy z tego tytułu żadnych kłopotów – komentuje powrót najmłodszych uczniów Michał Janik, dyrektor SP w Konopnicy. 
Po długiej nieobecności w szkolnych ławkach rząd zadecydował, by też starsze roczniki wznowiły stacjonarną naukę. Od 15 maja klasy 4-8 oraz szkoły średnie przeszły na naukę w systemie hybrydowym, czyli lekcje dla połowy uczniów przeprowadzane są zdalnie, a dla drugiej połowy w szkole. 
- Dokładnie mamy 306 uczniów, jednego dnia chodzą klasy 7-8 i są to dokładnie 153 osoby, a na następny dzień 4-6 i tak do egzaminu. Z tym, że w poniedziałek wyznaczyliśmy klasy 7-8, by jeszcze ósmoklasiści przyszli dzień przed egzaminem w razie jakichś ostatnich pytań, wątpliwości – mówi Wolska. 
- Baliśmy się tego powrotu uczniów i są to na razie pierwsze dni, więc trudno coś więcej powiedzieć. Widać na pewno, że uczniowie są stęsknieni za kontaktami koleżeńskimi i cieszą się bardzo, że mogą się spotkać z kolegami, koleżankami. Ustaliliśmy, że nie będziemy atakować ich w pierwszym tygodniu dodatkowymi sprawdzianami, kartkówkami, by umożliwić im taki łagodny wstęp po tej długiej nauce zdalnej. Wychowawcy na godzinach wychowawczych mają przeprowadzić też takie pogadanki, zdiagnozować ewentualne problemy po długiej przerwy, bo kładziemy nacisk teraz na kontakty z rówieśnikami i integrację zespołu klasowego. Na razie nie ma niepokojących zachowań, wręcz przeciwnie, także oby tak dalej. 
W Konopnicy w pierwszym tygodniu nie uczęszczali ósmoklasiści, żeby ograniczyć ryzyko zachorowania i skierowania klasy na kwarantannę, co wykluczyłoby przeprowadzenie egzaminu ósmoklasisty, który ruszył 25 maja. Jednakową decyzję po konsultacji z rodzicami podjął Zespół Szkoły i Przedszkola w Mokrsku. 
- Ze strony nauczycieli widać dużą radość z częściowego na razie powrotu do tradycyjnych warunków pracy, aczkolwiek może jeżeli chodzi o starsze klasy, to wielu uczniów wypowiada się, że wolałoby już wrócić jednak od września – zdradza Piotr Piechowski, dyrektor placówki w Mokrsku.
- Mieli obawy przed powrotem, ale zostały one rozwiane. Uczniowie trochę się bali, że będą pytani na bieżąco, pojawi się nadrabianie sprawdzianów, ale nic takiego nie ma miejsca. 
Zaraz po ogłoszeniu decyzji rządu o zmianach w edukacji młodzieży rozgorzała gorąca dyskusja. Pojawiła się spora grupa przeciwników pomysłu powrotu do szkoły chwilę przed wakacjami. Wśród obaw wymieniali m.in. właśnie chęć nauczycieli do nadrobienia materiału i przeprowadzenie większej ilości sprawdzianu. Sami uczniowie mają podzielone zdania na ten temat. 
- Trudno powiedzieć, czy się cieszę, ponieważ według mnie powrót całej szkoły może znów przyczynić się wzrostu zarażeń i powtórnego zamknięcia wszystkiego na wakacje – uważa Adam Moras z ZS nr 1 w Wieluniu.
- Powrót po całym roku szkolnym na miesiąc jest też trochę trudny, ponieważ wracamy akurat na ten najtrudniejszy okres, czyli wystawienie ocen końcowo-rocznych. Z drugiej strony jednak wracamy do rzeczywistości i znów będzie można widywać się z rówieśnikami face to face, nie przez kamerki.
Fakt, że uczniowie są stęsknieni bezpośredniego kontaktu z kolegami ze szkolnej ławki może świadczyć obecna ok. 97 proc. frekwencja w I LO w Wieluniu, w którym najpierw siedem klas uczyło się stacjonarnie, osiem zdalnie, a od ostatniego poniedziałku nastąpiła zamiana. 
- Powrót jest dobry, jeśli chodzi o relacje interpersonalne, uczniowskie, bo młodzież tyle czasu była w izolacji, a wreszcie może spotkać się, porozmawiać ze sobą, spotkać się w realu ze szkołą, nauczycielami, nie tylko przez komputer, czy komórkę – podkreśla Zbigniew Wiśniewski, dyrektor I LO.
- Jeśli chodzi o realizację materiału to tutaj jest troszeczkę gorzej, ponieważ nauczanie zdalne różni się od stacjonarnego. Staramy się zrobić jak najwięcej, ale to nie znaczy, że teraz tutaj zrobimy wszystko to, co na zdalnym się nie udało. Nie możemy tak postąpić, bo młodzież nie jest do tego przygotowana. Po wakacjach we wrześniu, jak wracają uczniowie, to zawsze jakieś trzy tygodnie trwa ponowna adaptacja, więc po ośmiu miesiącach rozbratu ze szkołą uczniowie też potrzebują czasu, żeby znowu się przyzwyczaić.
Wiśniewski zwraca uwagę, że jest też problem ze sprzętem, bo nauczyciele pracują jeszcze na dwa sposoby. Wcześniej zarówno oni, jak i uczniowie wypożyczali ze szkoły sprzęt komputerowy, z którego korzystali na lekcjach zdalnych. Teraz komputery muszą być w placówce, bo są potrzebne na zajęcia informatyki. Dyrektor liczy, że kłopot w tej kwestii rozwiąże się wraz z powrotem wszystkich uczniów. 
Młodzież ma też chwilowe problemy z transportem do i ze szkoły. W ZS nr 3 w Wieluniu kłopotliwy jest np. dojazd na godz. 7:10 oraz powrót z lekcji ok. godz. 16:00. Przewoźnik PKS Wieluń wznowił jeszcze nie wszystkie kursy szkolne, ale rozkład ma się „wzbogacić” na początku czerwca. 
- Pierwszy odbiór jest pozytywny, widać uśmiech na twarzy uczniów, potrzebę bycia razem, że są ze sobą w grupkach – ocenia powrót uczniów Maria Mikoda, p.o. dyrektor ZS nr 3.
- W tym nastawieniu ucznia do nas, czy do szkoły widać duży optymizm. Zauważamy też u nich jednak lekkie wycofanie, są dużo spokojniejsi. Ten długi pobyt w domu przełożył się na sposób reagowania z otoczeniem i rzeczywiście są bardziej wyciszeni, ale w kontaktach z rówieśnikami odżywają. Zdecydowana większość nauczycieli też przyjmuje z ulgą powrót do szkoły, że będzie ten bezpośredni kontakt z uczniem i mogą pracować w warunkach do jakich byli przyzwyczajeni. 
Negatywne skutki nauki zdalnej w domu widzieli też już przede wszystkim rodzice, zwłaszcza tych młodszych dzieci, które niejednokrotnie potrzebowały wsparcia.
- Lena potrzebowała mojej pomocy, tłumaczyłam jej po lekcji jakieś zagadnienia, ale denerwowała się, bo nie zawsze rozumiała – wyznaje Anna Boniecka, mama Leny (3 klasa podstawówki) i Kajtka (7 klasa).
- Efektywność nauki zdalnej jest bardzo niska. Lenka miała już test trzecioklasisty i wyniki były słabe. Dzieci ogólnie źle znoszą te lekcje, odbija się to na ich psychice. Kajetan ma ciągle bóle głowy od siedzenia przed komputerem. Nauczyciele się starają, ale to nie to samo, co nauka stacjonarna.
Od 31 maja do szkół mają wrócić wszyscy uczniowie.

Katarzyna Cieślik 
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości