Reklama

Przepedałowali 36 kilometrów

Ponad stu uczestników wyruszyło w niedzielę, 4 września, na trasę tradycyjnego już w tej gminie rajdu nazywanego Rodzinnym Piknikiem Rowerowym. W tym roku odbył się on po raz ósmy. Jego głównym organizatorem, jak zawsze, było Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Skomlińskiej.

Trasa biegła ze Skomlina do Bolesławca, który był głównym celem wycieczki. By uniknąć ruchliwych dróg powiatowych, organizatorzy poprowadzili ją drogami bocznymi, głównie o nawierzchni asfaltowej, chociaż były też odcinki szutrowe. Rowerzyści jechali więc przez Klasak Mały, Kolonię Dzietrzkowice, Jeziorko, Ludwinów i Wójcin, a stąd boczną drogą do Bolesławca. W ten sposób przejechali 18 km.
- Za cel wycieczki wybraliśmy Bolesławiec, ponieważ chcemy poznawać okolice, a w tej miejscowości jeszcze nie byliśmy – mówi Roman Furman, prezes wspomnianego Stowarzyszenia.
- Zadecydowały o tym też względy organizacyjne, bo okazało się, że można tam całkiem fajnie dojechać bocznymi drogami. Przygotowania do wyprawy trwały około trzech tygodni. W następnym roku być może pojedziemy do Byczyny. 
Po drodze były dwa krótkie postoje, które organizatorzy wykorzystali do przekazania cyklistom różnych ciekawych informacji o tych miejscach. Na pierwszym, w Klasaku Małym, historyk Krzysztof Domagała mówił o przebiegającym tu niegdyś trakcie prowadzącym z Bolesławca do Wielunia i niemieckich próbach zatrzymania w tym miejscu, w 1945 roku, nacierających oddziałów Armii Czerwonej. Na postoju drugim, w Wójcinie, w pobliżu parafialnego cmentarza, Damian Orłowski, również historyk, opowiadał m. in. o pochowanym na tym cmentarzu proboszczu parafii Skomlin księdzu Zygmuncie Jędrzyckim, który zmarł na krótko przed wybuchem II wojny światowej.  
W Bolesławcu uczestnicy rajdu zwiedzili kościół parafialny oraz pozostałości dawnego zamku zbudowanego w XIV wieku przez Kazimierza Wielkiego. Tutaj przed basztą zrobili sobie pamiątkowe zdjęcie. O dziejach zabytków i samej miejscowości mówił Michał Wykrota, nauczyciel historii w tutejszej szkole. 
Aby rowerzyści mogli uzupełnić utracone już kalorie i zdobyć nowe siły na powrót, przygotowano dla nich posiłek, o który postarali się organizatorzy. Potem wszyscy ruszyli w drogę powrotną. Przed nimi było kolejnych 18 km. 
- Bardzo się cieszę, że w pikniku, jak zwykle, wzięło udział sporo uczestników – podsumowuje Roman Furman.
- Dopisała również pogoda, więc impreza była udana. Dziękujemy Gminnemu Ośrodkowi Kultury i Sportu w Skomlinie za pomoc w jej zorganizowaniu, Urzędowi Gminy za wsparcie finansowe i wszystkim innym osobom, które zaangażowały się w przygotowanie tego pikniku.
Jak co roku o bezpieczeństwo uczestników wycieczki dbali strażacy. Tym razem byli to druhowie z Toplina.
 

Ela Wodecka 
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości