Reklama

Pyta o kanalizację

Mieszkaniec Kraszkowic Paweł Orzeł skarży się, że jego dom i dwa leżące w pobliżu nie mają kanalizacji, mimo tego że wszystkie okoliczne posesje są do niej dołączone.

W listopadzie 2019 r. Paweł Orzeł z żoną kupili w Kraszkowicach dom. Znajduje się on w polu, kilkadziesiąt metrów od ulicy Wieluńskiej.
- Gmina Wierzchlas, łącznie z Kraszkowicami, jest skanalizowana – rozpoczyna mężczyzna.
- A tu okazuje się, że zostawiono trzy domy, gdzie nie założono kanalizacji – to nasza posesja i dwóch sąsiadów, po jednej i po drugiej stronie. Byłem w tej sprawie w urzędzie gminy wiosną ubiegłego roku. Rozmawiałem z panią, która zajmuje się tymi sprawami. Pokazała mi mapki i powiedziała, że będzie robione jakieś studium przestrzenne, że będą wytyczać granice. Powiedziała również, że będą się ze mną kontaktować i dawać znać. Mija już rok i żadnej odpowiedzi z urzędu nie ma. Później wybuchła pandemia i trudno było się tam dostać.
Obecnie dom Pawła Orła podłączony jest do szamba.
- Ja muszę dwa razy w miesiącu zamawiać beczkowóz, żeby wywiózł to szambo – kontynuuje.
- Płacę po 120 złotych za każdy wywóz. Gdyby była kanalizacja, to płaciłbym tylko za wodę i tyle samo za ścieki. A tak jestem mocno w plecy. Gdy byłem w urzędzie, rozmawiałem wtedy też o przydomowej oczyszczalni. Ale pani powiedziała, że to jest duży koszt. Nie wiem, czy dla mnie, czy dla gminy. Bo taka oczyszczalnia kosztuje około 7 tysięcy złotych. Potem co miesiąc trzeba wydawać pieniądze na środki do zbiornika, a to też nie jest tanie. 
I dodał, że nie stać go na to wszystko, bo on sam jest na zasiłku dla bezrobotnych, a żona ma rentę rodzinną.
Urząd gminy przyznaje, że działka, na której znajduje się dom mężczyzny oraz dwie sąsiadujące, nie są uzbrojone w kanalizację.
- Gdy była budowana sieć kanalizacyjna w Kraszkowicach, jeden z właścicieli nie wyrażał zgody na przeprowadzenie jej przez swoją posesję – wyjaśnia Beata Marczak, sekretarz gminy Wierzchlas.
- Dlatego było przejście z kanalizacją na drugą stronę drogi i te działki zostały ominięte. Chcieliśmy ten brakujący fragment kanalizacji wykonać od drugiej strony. Ale musieliśmy odstąpić od tego pomysłu, ponieważ jedna z działek zapisana jest na spółdzielnię, która już nie istnieje od 2005 r. Uregulowanie stanu prawnego tej działki jest bardzo długie i skomplikowane. I dopóki nie nastąpi, musimy wstrzymać się tu z planami inwestycyjnymi w zakresie kanalizacji.
Urząd zainteresowany jest rozwiązaniem tego problemu oraz wyjaśnieniem narosłych wokół niego pytań.
- Zapraszamy pana Pawła do urzędu – mówi Beata Marczak.
- Będziemy rozmawiać i rozważać możliwości rozwiązania sprawy. Gdyby pan Orzeł wcześniej zadzwonił do nas, to na pewno otrzymałby odpowiedzi na nurtujące go pytania.

Ela Wodecka 
[email protected]
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości