W wieluńskiej radzie miejskiej niemal na każdej z sesji dochodzi do ostrych sporów pomiędzy członkami poszczególnych klubów oraz burmistrzem. Pomimo głośnych nawoływań każdej ze stron o kompromis i dyskusje merytoryczne, na porządku dziennym są wycieczki osobiste i przytyki. Po głosowaniu w sprawie odwołania przewodniczącego, Tomasza Akulicza, napięcie w radzie może jeszcze bardziej wzrosnąć. A widać to po aktywności niektórych radnych w sieci.
Grupa radnych złożyła wniosek o odwołanie Tomasza Akulicza z funkcji przewodniczącego rady gminy. Byli to członkowie proburmistrzowskiego Klubu „Łączy nas Wieluń” wsparci przez Franciszka Dydynę. W sumie 8 osób. Biorąc pod uwagę układ sił w radzie, ich pomysł z góry był skazany na porażkę.
„Styl dotychczasowej działalności Przewodniczącego Tomasza Akulicza to notoryczne narzucanie swojego zdania innym radnym i prowadzenie sesji na zasadzie konfliktu z Burmistrzem Wielunia i radnymi, którzy mają odmienne poglądy na sprawy gminy (...). Co prawda spór jest istotą samorządu, ale w razie jego zaistnienia Przewodniczący Rady powinien starć się szukać kompromisu, nie zaś, korzystając ze swoich uprawnień narzucać wszystkim pogląd jemu bliski, przy okazji jednoznacznie faworyzując tych radnych, którzy jego zdanie popierają. (...) Czas aby Rada Miejska w Wieluniu pokazała, że jest w stanie działać bez gorszących konfliktów i kłótni, przy wzajemnym poszanowaniu(...) – pisali radni uważając, że działania przewodniczącego pogłębiają konflikty.
Głosownie nad wnioskiem odbyło się 3 marca. W trakcie debaty odniósł się do niego tylko Tomasz Grajnert.
- Ja bardzo dziękuję radnym z „Łączy nas Wieluń” za ten wniosek, a w szczególności za uzasadnienie, które jest podane – mówił.
- Jest tam mowa o dwóch organach. Organie stanowiącym i wykonawczym, że powinny współdziałać. Mam nadziej, że państwo właśnie weźmiecie sobie głęboko to do serca, że powinny współdziałać. Jeśli chodzi o konflikty i rozwiązywanie konfliktów, to to nie jest tylko sprawa jednej ze stron, przewodniczącego rady miejskiej, ale to tak naprawdę chodzi o wszystkich. Ja myślę, że moglibyśmy się podpisać pod tym uzasadnieniem, gdybym widział, że tu jest jakieś złamanie prawa, statutu, ustawy o samorządzie gminnym. Ja nic takiego nie widziałem w tym uzasadnieniu, żadnego złamania prawa. I w tym uzasadnieniu ja bardziej widzę hipokryzji troszeczkę niż rzetelnego napisania uzasadnienia. (…) – akcentował przypominając, że czas obrad zdalnych też jest utrudnieniem.
- Tak jak wspomniałem błędy są. One były i one będą. Natomiast konkludując chciałbym jednym stwierdzeniem po prostu to powiedzieć, widzicie drzazgę w oku swego brata, ale belki we własnym oku nie dostrzegacie – zakończył.
Ostatecznie po głosowaniu tajnym okazało się, że tylko siedmiu radnych poparło ideę odwołania Akulicza. Był też jeden głos nieważny i jeden wstrzymujący się. Po odczytaniu przez przewodniczącą komisji skrutacyjnej, Marią Zarębską, informacji o przebiegu głosowania, Akulicz dostał gromkie brawa i kwiaty.
- Pozwólcie, że panu przewodniczącemu pogratuluję zaufania rady, ponieważ rada potwierdziła, że dalej pan ma zaufanie większości rady i gratuluję, że pozostanie pan dalej na funkcji przewodniczącego – skwitował Piotr Radowski.
Sam Tomasz Akulicz nie odniósł się bezpośrednio do zarzutów, jakie padły we wniosku.
- Dziękuję za wszystkie dobre słowa, które w tym ostatnim czasie do mnie docierały – zwrócił się do swoich kolegów.
- Dziękuję również za słowa krytyki. Na pewno wezmę sobie do serca te słowa, które padały tu na tej sali, które między innymi są w uzasadnieniu wniosku – zapewniał pokornie.
Obrady nie zakończyły jednak sprawy. Do wyniku głosowanie na swoim profilu w mediach społecznościowych odniosło się Stowarzyszenie Łączy nas Wieluń.
„Niestety na dzisiejszej sesji Rady Miejskiej w Wieluniu nie udało się odwołać z funkcji Przewodniczącego Rady Tomasz Akulicz (PIS). Wniosek radnych klubu "Łączy nas Wieluń" nie uzyskał wymaganej większości i przewodniczący Akulicz nadal pozostanie na swoim stanowisku, pomimo licznych uwag i zastrzeżeń co do stylu prowadzenia przez niego sesji Rady, stronniczości, nieuzasadnionego odbierania głosu, a co za tym idzie doprowadzania do podziałów w radzie i złej atmosfery w pracy na rzecz mieszkańców gminy Wieluń.
Duża w tym zasługa radnych klubu Przyjazna Gmina, którzy swoimi głosami nie od dziś wspierają radnych Prawa i Sprawiedliwości w wieluńskiej Radzie Miejskiej. Nie jest tajemnicą, że to dzięki takim radnym jak Robert Kaja, Wojtek Psuja, Radosław Wojtuniak, Piotr Radowski, Maria Zarębska i Radosław Buda, pozycja Przewodniczącego z PIS Tomasza Akulicza jest niezagrożona. To dzięki radnym Przyjaznej Gminy decydujący głos na sesji mają radni Prawa i Sprawiedliwości i to im należy podziękować za to, że sytuacja w Radzie Miejskiej jest tak niezdrowa” – wytykali.
Tak postawione tezy z kolei postanowiła skomentować Anna Dziub-Marzec.
„W Radzie Miejskiej nie chodzi o stawianie znaku równości między klubami czy poszczególnymi radnymi. Każdy z nas jest inny i każdy ma prawo być inny. Jeżeli wczoraj większość Rady zagłosowała przeciwko wnioskowi to nie oznacza, że każdemu wynik musi się podobać, ale jest to decyzja Rady, którą należy uszanować.
W przeciwnym przypadku będziemy mieli coś na kształt parafrazy uzasadnienia do projektu wczorajszej uchwały” – napisała, po czym przywołała uzasadnienie zastępując nazwisko Akulicza słowem „burmistrz”.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze