W środę, 16 marca, po tym jak „Kulisy…” trafią na półki, rozstrzygną się losy małej, niespełna trzyletniej, dziewczynki, której rodzice nie umieją dojść do porozumienia. Kością niezgody jest opieka na córką. Matka uważa, że ojciec porwał dziecko. Z kolei ojciec zaznacza, że przejął opiekę nad córką, aby podjąć terapię, której matka nie chciała. W konflikt rodziców wmieszał się najsłynniejszy polski „detektyw” bez licencji Krzysztof Rutkowski.
W ubiegłym tygodniu media zostały zaproszone na briefing prasowy pod wieluńskich sądem. Pani Malwina, w towarzystwie Krzysztofa Rutkowskiego, opowiadała o swojej sytuacji rodzinnej. Kobieta zaznaczała, że w połowie grudnia rozstała się z mężem. Po tym jak wyprowadziła się z domu, przez dwa miesiące mieszkała z córką w wynajętym lokalu. 7 lutego wszystko się jednak zmieniło. Wtedy to ojciec postanowił przejąć pieczę nad dzieckiem i sprowadził córkę do swojego domu. Jak twierdzi, do miejsca które znaął i gdzie się do tej pory wychowywała.
- Niestety chęć zemsty i fakt, że mąż nie może ze mną być, sprawiła, że w dn. 7 lutego, podczas gdy byłam w pracy, porwał mi dziecko, inaczej nie potrafię tego nazwać – relacjonowała Malwina.
- Wyrwał z rąk opiekunce. Przez miesiąc dziecko jest pod zaborem swojego ojca i jego rodziców. Miałam bardzo utrudniane kontakty, stosował wobec mnie przemoc psychiczną oraz fizyczną wraz ze swoim ojcem –twierdzi.
Ponad to kobieta uważa, że jej dziecko przechodzi traumę.
- Ja swojego dziecka nie poznaję w dniu dzisiejszym, do jakiego stanu psychicznego ci ludzie doprowadzili małoletnią córkę. Sąd jak i policja bezradne, terminy odległe ,więc byłam tak przerażona, że poprosiłam o pomoc pana Rutkowskiego – relacjonowała.
Jeszcze tego samego dnia, 7 marca, kobieta pojechała do miejsca zamieszkania męża i próbowała przejąć pieczę nad córeczką. Kilka dni wcześniej Sąd Okręgowy w Sieradzu wydał zabezpieczenie, na czas trwania procesu rozwodowego, w postaci ustanowienia miejsca zamieszkania dziecka przy matce.
Próba przejęcia pieczy spełzła na niczym .Na miejscu interweniowała policja. Asp. sztab. Damian Pawlak, rzecznik prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Wieruszowie, podawał, że funkcjonariusze zareagowali na zgłoszenie.
- W jednej z miejscowości w gm. Bolesławiec mundurowi interweniowali w sprawie sprawowania opieki nad małoletnią – relacjonuje.
- Dziecko przebywa pod opiekę ojca. Policjanci nie zauważyli żadnych uchybień w sprawowaniu opieki przez ojca, był trzeźwy. Odmówił przekazania dziecku matce. Strony zostały pouczone o przysługujących im prawach.
16 marca całej sprawie ma przyjrzeć się Sąd Rejonowy w Wieluniu. Podczas posiedzenia zostanie rozpatrzony wniosek Maliny o nakaz wydania córki.
Jej mąż liczy, że przekona przedstawicieli Temidy do swoich argumentów. Postanowienie sądu z Sieradza zaskarżył. Mężczyzna zaznacza, że jest gotów w pełni oddać się wychowaniu córki, kosztem rezygnacji z obowiązków, związanych z pracą. Podaje, że do tej pory dziecko pomagały wychowywać opiekunki, które jednak bardzo często się zmieniły. Ojciec odrzuca argument żony o chęci zemsty. Twierdzi, że zabrał dziecko z mieszkania matki, ponieważ córka wymaga skomplikowanej terapii, a żona ten fakt wypiera. Miał również od dawna zwracać uwagę na deficyty w rozwoju dziecka. Pan Wojciech twierdzi, że żona nie jest gotowa podjąć właściwej terapii dziewczynki. Boi się, że jeśli matka przejmie pieczę nad córką, znowu dzieckiem będą zajmować się nianie, a terapia nie będzie prawidłowo prowadzona. Teraz dziewczynka ma prywatne wizyty u specjalistów.
Wojciech ma również za złe żonie szum medialny, jaki powstał wokół ich prywatnych spraw. Jak podkreśla nie służy to ani dobru dziecka, ani kwestii porozumienia.
- Nie chcę rozgłosu, dla mnie liczy się przede wszystkim dobro dziecka – komentuje, dodając, że żona lepiej zainwestował by środki przeznaczając na terapię córki, zamiast na wynajęcie Rutkowskiego.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze