Reklama

Sandra i Oskar Helińscy z Szynkielowa - mali bohaterowie zostali odznaczeni

Sandra i Oskar Helińscy z Szynkielowa to dzieci, którym opanowania może pozazdrościć niejeden dorosły. Młodzi ludzie w sierpniu, podczas pożaru w ich domu, pokierowali akcją gaśniczą. Dzięki czemu prawdopodobnie uratowali zdrowie a może i życie swojej mamy. 10 listopada za swoją odwagę odznaczeni zostali wyjątkowymi medalami „Iuvenis Forti” czyli silny mały człowiek.

Odkąd w lipcu 2021 r. Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej ustanowił odznakę „Iuvenis Forti”  tylko jedno dziecko w województwie łódzkim zostało medalem wyróżnione, a nieco ponad 40 osób na terenie kraju.

10 lipca w sali widowiskowej  Gminnego Centrum Kultury i Biblioteki Publicznej w Konopnicy st. bryg. Paweł Malinowski, zastępca Łódzkiego Komendanta Wojewódzkiego PSP w Łodzi i Koordynator ds. OSP wręczył Sandrze i Oskarowi Helińskim  te wyjątkowe odznaczenia, drugie i trzecie w województwie. Młodzi ludzie pod swoim adresem przy tej okazji usłyszeli sporo ciepłych słów. Dumy z obywateli nie krył dyrektor szkoły w Konopnicy, Michał Janik oraz wójt Grzegorz Turalczyk. Z druhów zadowolenie są strażacy z OSP Szynkielów. To właśnie ta jednostka prowadzi Młodzieżową Drużynę Pożarniczą, do której mali bohaterowie należą. Wiedzę ze zbiórek i szkoleń potrafili skutecznie wykorzystać w praktyce.

Reklama

Dumy ze swoich pociech nie kryje przede wszystkim mama, Katarzyna Helińska. Choć od pożaru w ich domu minęły już prawie trzy miesiące, kobieta ze łzami w oczach opowiada o całej sytuacji. A wszystko zaczęło się od bardzo prozaicznej pomyłki: Oskar chciał wstawić wodę na herbatę, ale pomylił się i załączyły palnik z naczyniem, w którym był olej.

Rodzina znajdowała się na dworze, kiedy mama zauważyła dym wychodzący z kuchni, pobiegła więc do środka. Jak przyznaje Katarzyna Helińska, jej pierwszą myślą było, aby zalać ogień wodą. Na szczęście pociechy jej na to nie pozwoliły. Za to udzielały szczegółowej instrukcji, co powinna robić.

Reklama

- Dzieci wręcz wydawały polecenia służbowe: mówiły np. mamo musimy opuścić budynek, to dzięki nim ta sytuacja tak się zakończyła – podkreśla mama Oskara i Sandry.  

- Dzieci zachowały zimną krew, wiedziały, że nie mogą gasić wodą oleju, widział, że trzeba ręcznikami – opowiada.   

Młodzi druhowie podzieli się też zadaniami. Sandra pobiegła na drogę, by wskazać dojazd strażakom, dzieci pamiętały nawet o otwarciu bramy dla wozu gaśniczego.  

- Mama przyszła do domu, zauważyła ogień, kazaliśmy jej to gasić ręcznikami, niezbyt wyszło z ręcznikami, bo ogień był za duży na ugaszenie go, przyjechała straż i dogasili – relacjonuje Oskar.

Reklama

Sami strażacy przyznają, że dzięki zachowaniu dzieci pracy nie mieli za dużo, wystarczyło użyć jednej gaśnicy.

St. bryg. Malinowski podczas wręczania dzieciom odznaczeń przypomniał, dlaczego woda tylko pogorsza sprawę podczas pożaru oleju.

- Z jednego lira wody wytwarza się 1,7 tys. litrów pary wodnej. W przypadku pożaru tłuszczu, jeślibyśmy wlali tam odrobinę wody powstaje ogromny wyrzut ognia na całe pomieszczenie, w którym to się dzieje, dwa to dochodzi do poparzenia osób, które tam w pobliżu są – podsumował, podkreślając, że Sandra oraz Oskar uratowali swojej mamie zdrowie albo nawet życie.

Reklama

 

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości