Cztery jednostki ochotniczej straży pożarnej z naszego terenu już wkrótce przywitają w remizach wozy bojowe. Średnie pojazdy trafią do Dubidz (gm. Nowa Brzeźnica), Skrzynna (gm. Ostrówek), Szczytów (gm. Działoszyn) i Stolca (gm. Złoczew). Wszystko dzięki przyznanym dofinansowaniom. Niemałą kasę na wsparcie druhów będzie musiał wyłożyć też każdy z samorządów. Dotacje zewnętrzne nie pokryją kosztów całego zakupu.
Nowe wozy bojowe to nie lada gratka dla strażaków. W całym kraju w tym roku do jednostek osp trafi 314 pojazdów ratowniczo-gaśniczych, w tym 22 do druhów w województwie łódzkim. Koszt średniego wozu to w wersji podstawowej ok. 760 tys. zł. Dofinansowanie nie pokrywa całości. Środki, pochodzące z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska (60,7 mln zł do podziału na cały kraj), dotacji Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego (44,9 mln zł), dotacji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji (19,6 mln zł) oraz środków pochodzących z odpisów firm ubezpieczeniowych (14,5 mln zł) muszą zostać uzupełnione przez samorządy lub wkłady własne jednostek. Zdobycie przydziału i uzyskanie miejsca na rządowej liście to w praktyce jedyna szansa dla strażaków, aby kupić nowy pojazd. Pokrycie 100 proc. kosztów zakupu przekracza możliwości finansowego większości samorządów.
Jak zapewniają druhowie z OSP Szczyty mają pełne poparcie w osobie włodarza, Rafała Draba, który sam jest strażakiem-ochotnikiem. Dla nich zdobycie wozu i odpowiedniego wyposażenia to konieczność, o ile chcą zostać przyjęci do KSRG. Rozpoczęli już starania. W ciągu kilku najbliższych lat muszą spełnić szereg warunków. M. in. zadbać o doposażenie jednostki.
- W tej chwili na 25 członków 12 ma odpowiednie przeszkolenia, które pozwalają na udział w akcjach – mówi Grzegorz Wróblewski, prezes strażaków w Szczytach.
- Kolejni będą sukcesywnie doszkalani. Wymogi KSRG obejmują nie tylko zdobycie odpowiednich dokumentów przez druhów, ale również doposażenie jednostki w sprzęt. W tej chili w remizie stoi Star, rocznik 1997. To samochód średni. Proces doposażania naszej jednostki już się rozpoczął – zaznacza prezes. Jak podaje w ubiegłym roku strażacy wyjeżdżali z bazy 22 razy. Tylko część stanowiły pożary. Większość interwencji to tzw. miejscowe zagrożenia, np. pompowanie wody z zalanych piwnic. W czasie pandemii strażacy rozwozili też ulotki czy maseczki. Włączają się chętnie w akcje charytatywne.
Podobnie jak strażacy ze Skrzynna, którzy na początku roku przeprowadzili z dużym sukcesem zbiórkę na pomoc 7-osobowej rodzinie pogorzelców, a wcześniej m.in. zbierali złom dla Wojtusia z Galewic. Dzięki m.in. zaangażowaniu druhów rodzina Ramusiów po tym, jak spłonął należący do nich dom, dostała swój własny dach nad głową.
- W tym roku nasza jednostka trochę się napracował, po pierwsze przy zbiórce po styczniowym pożarze – komentuje Jacek Niepiekło, prezes druhów ze Skrzynna.
- Sporo zajęć było w związku z COVID-19. Rozwoziliśmy ulotki oraz maseczki.
Jak podaje prezes, podobnie jak w innych jednostkach, również i oni remizę opuszczają głownie po to, aby neutralizować tzw. miejscowe zagrożenia. W ubiegłym roku wyjeżdżali ponad 30 razy.
- Na swoim terenie mamy Dom Pomocy Społecznej, zdarzało nam się tam jeździć do niewielkich pożarów, w ubiegłym roku było też kilka fałszywych alarmów. Poza tym jesteśmy usytuowani pomiędzy drogą wojewódzką, krajową. Zdarzają się wypadki, chociażby ten ostatni w Janowie, gdzie poszkodowani zostali nasi koledzy druhowie z tamtejszej jednostki – podaje Niepiekło.
W jednostce 20 członków posiada szkolenia, dzięki którym mogą brać udział w akcjach. W tym roku szkolenie podstawowe ukończyło trzech. Strażacy powołali drużynę młodzieżową, ale zbiórki z powodu pandemii się nie odbywają. Podobnie jak zawody. Na razie nowe stroje leżą w szafie i czekają na lepsze czasy.
W remizie strażaków parkują dwa auta. Star rocznik 1982 oraz Steyr skarosowany w 1987 r.
- 13 lat temu sprowadziłem tego Steyr-a z Austrii – wspomina Marek Panek, sołtys Skrzynna, radny Ostrówka i strażak z zamiłowania.
- Był praktycznie z całym wyposażeniem, poprzedni właściciele nic nie zabierali. Były węże, agregat prądotwórczy, autopompa – wymienia.
Druhowie nie kryją radości, że udało im się zdobyć przydział na nowy wóz. Podkreślają, że starali się o niego już od jakiegoś czasu. Dysponują swoimi środkami w wysokości 40 tys. zł. Przeznaczą te pieniądze na zakup auta. Gmina z kolei zarezerwowała w budżecie 260 tys. zł.
- Czeka nas teraz masę papierkowej pracy – przewiduje prezes Niepiekło.
- Musimy rozejrzeć się za ofertami, która firma będzie w stanie nam taki samochód skarosować. Nowy z przydziału będzie miał tylko podstawowe wyposażenie. Szacujemy, że sprzęt, którego brakuje, może być wart 25-30 tys. zł. Będziemy się zwracać do instytucji z prośbą o finansowe wsparcie.
Nowe auto trafi do jednostki najszybciej pod koniec listopada. Strażacy nie wiedzą jeszcze na jakim podwoziu będzie zabudowa. Najdroższa, scanii, może kosztować około miliona. Druhowie jednak wiedzą, że nie będą w stanie dołożyć kilkuset tysięcy, dlatego muszą pochylić się na tańszymi opcjami, czyli najprawdopodobniej nad zabudową na podwoziu Iveco lub Volvo.
Być może jeden z ich samochodów, Star, trafi do Janowa. Tamtejsi strażacy jeszcze przed wypadkiem zwracali uwagę, że nie dysponują odpowiednim wozem.
- Były takie rozmowy z panem wójtem, na razie jednak nic jest postanowione – mówi Jacek Niepiekło.
- Trzech aut nie potrzebujemy, dlatego kiedy do naszej jednostki przyjedzie nowe, jeden samochód będzie zbędny.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze