Beata Marczak przez kilka lat pełniła funkcję sekretarza w gminie Pątnów. Po tym, jak wójtem Wierzchlasa został dotychczasowy wieloletni sekretarz, Leszek Gierczyk, złożyła wypowiedzenie w Pątnowie i zajęła jego fotel. Ma spore doświadczenie w pozyskiwaniu funduszy zewnętrznych. W rozmowie z Magdaleną Lizurej opowiada o inwestycjach, które w najbliższym czasie zostaną zrealizowane we Wierzchlesie.
Magdalena Lizurej: Jeszcze nie minął rok od pani transferu z fotela sekretarza gminy Pątnów na to samo stanowisko w Wierzchlesie. Może już pani porównać te dwie gminy? Było jakieś zaskoczenie?
Beata Marczak: - Spotkałam się w Wierzchlesie z ciepłym przyjęciem, z dużą otwartością. Obowiązki są podobne. Zakres się może różni. Ja jestem otwarta na nowe rzeczy. Staram się wykonywać to, co zleca szef. Poznaję ludzi i samą gminę. Leży pośrodku pomiędzy gminą Osjaków, gdzie mieszkam, a gminą Pątnów, w której pracowałam, ale pewne zaległości, związane z nieznajomością terenu, muszę nadrobić.
Pątnów i Wierzchlas różnią się miedzy sobą, jeśli chodzi o nastawienie na priorytetowe inwestycje?
- Na pewno. Chociażby biorąc pod uwagę kanalizację. Gmina Wierzchlas jest mocno zaawansowana i jeśli chodzi o gminy wiejskie powiatu wieluńskiego, to jest w czołówce i ma jedną z najdłuższych sieci. Duża część miejscowości jest skanalizowana. Z kolei gmina Pątnów w momencie, kiedy odchodziłam, miała dopiero podpisywane porozumienie z Wieluniem, tak aby nie budowała swojej oczyszczalni ścieków, ale podłączyła się pod kanalizację gminy Wieluń.
A propos kanalizacji, to w Wierzchlasie w ubiegłym roku zakończyła realizację kolejnej nitki. Ścieki już płyną rurami?
- W lipcu zakończony został duży projekt z dofinansowaniem z Regionalnego Programu Operacyjnego. W tej chwili mieszkańcy się podłączają. Staramy się im pomóc sfinansować budowę przyłączy. Złożyliśmy wniosek do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska o dofinansowanie tych kosztów. Niestety w Funduszu zabrakło środków. W tym roku ponawiamy wniosek na budowę tych przyłączy.
Która część gminy będzie kanalizowana w kolejnym etapie?
- Teraz dostaliśmy środki z Regionalnego Programu Operacyjnego, niedawno został ogłoszona lista rankingowa, na skanalizowanie dwóch ulic: Częstochowskiej i Skotnickiej w Wierzchlesie, które są w aglomeracji. W ubiegłym roku złożyliśmy do PROW wniosek na pozostałą część miejscowości Wierzchlas, która jest poza aglomeracją. Czekamy na podpisanie umowy na realizację tamtego zadania. Kwota to ok. 4 mln zł. Sieć się mocno rozbudowuje. Wójt wraz z radą gminy podjęli decyzję o zmianie aglomeracji. Została powiększona o trzy miejscowości: Kamion, Przywóz i Toporów.
Będzie to miało wpływ na dostęp do środków?
- Jest wymóg 120 osób na kilometr sieci, a w Parku Krajobrazowym i Naturze 2000 – 90 osób na km sieci, ale z drugiej strony ten ruch pozwala nam sięgnąć po nowe rozdania. Te wsie, które są w aglomeracji i znajdują się w krajowym systemie oczyszczania ścieków, mogą liczyć na wyższe dotacje w ramach programów operacyjnych. Tutaj liczymy na nową perspektywę. Te rejony są trudniejsze, bo leżą w obszarze załęczańskiego parku i w obrębie obszaru Natura 2000.
Gmina skupia się na jakiejś większej inwestycji w tym roku, oprócz kanalizacji?
- Jesteśmy po rozstrzygnięciu przetargu na ul. Piechowską we Wierzchlesie, to prawie 2 km przebudowy. Nie ukrywam, że cieszymy się, ponieważ po przetargu cena okazała się niższa niż w kosztorysie inwestorskim. Zadanie było wyceniane na ok. 1,6 mln zł, a jedna z firm zaoferowała, że jest w stanie wykonać przebudowę za niecałe 700 tys. zł.
Na jakim etapie jest montaż instalacji Odnawialnych Źródeł Energii?
- Realizujemy projekt OZE o wartości 4 mln zł, polegający na budowie instalacji fotowoltaicznych, solarów oraz wymiany tradycyjnych kotłów na te spalające pelet w indywidualnych gospodarstwach oraz na obiektach użyteczności publicznej będących własnością gminy, czyli urzędu i obiektów szkolnych. Dosyć długo trwały rozstrzygnięcia przetargów. W Tej chwili firma już weszła w teren. Trwa uzgadnianie dokumentacji projektowej. W tym roku to zadanie się zakończy. Oprócz tego złożyliśmy wniosek do WFOŚ, tu też jeż możliwość uzyskania 80 proc. dofinansowania na OZE w oczyszczalni ścieków. To duży obiekt. Zużycie energii jest tu najwyższe w porównaniu z pozostałymi budynkami
Gminie udało się dojść do porozumienia w sprawie chodnika przy drodze powiatowej w Przycłapach? W poprzednich latach zabezpieczano środki na współfinansowanie tej inwestycji. Mieszkańcy bardzo na nią czekają. Fundusz sołecki przeznaczyli na kostkę, którą zakupili na ten cel i składują na podwórzu u sołtysa.
- Pan wójt rozmawiał z panem starostą i ta ostateczna decyzja właściciela drogi jest zawieszona do podziału nadwyżki budżetowej. Czyli dowiemy się w drugim kwartale. Droga jest powiatowa i gmina bez powiatu nie jest w stanie jej zrealizować. Z naszej strony, jeśli powiat wyrazi wolę realizacji, gmina wesprze zadanie. Wiem, że wójtowi bardzo zależy, aby zadanie wykonać.
Mieszkańcom chodzi o chodnik, ponieważ teraz przez wieś nie da się bezpiecznie przejść.
- Musi tam zostać przykryty rów, to wszystko tworzy spore koszty.
Spory zastrzyk gotówki dla samorządów popłynęły z Funduszu Inwestycji Lokalnych. Na co wydaliście środki z pierwszej transzy tzw. tarczy dla samorządów?
- Częściowo przeznaczyliśmy je na termomodernizację szkoły w Wierzchlesie. Większość środków wydaliśmy na budowę przedszkola w Mierzycach. Zadanie było rozpoczęte jako realizowane z własnego budżetu, a to wsparcie zewnętrzne niewątpliwie bardzo pomogło sfinansować zadanie i zbilansować budżet.
W drugim rozdaniu nie wszystkie samorządy uzyskały rządowe wsparcie, ale wy znaleźliście się wśród szczęśliwców?
- Tak, wpłynęło do nas 700 tys. zł na modernizację stacji uzdatniania wody w Wierzchlesie. Całe zadanie jest wycenione na ok. 1,9 mln zł. Jesteśmy w trakcie pisania wniosku do NFOŚiGW o dodatkowe środki. Być może podzielimy je na dwa lata, by wspomóc się pieniędzmi z innego źródła.
Teraz czekacie na rozstrzygnięcie naboru z trzeciej puli. Co chcielibyście sfinansować?
- Jeden z wniosków dotyczy sfinansowania wkładu własnego dla zadania budowy kanalizacji poza aglomeracją. Kończymy w zasadzie uzupełnianie, a mamy już informacje, że na liście rankingowej jesteśmy. Drugie zadanie, na jakie wnioskowaliśmy, to dofinansowanie do modernizacji stacji uzdatniania wody.
Liczycie, że do gminy trafią pieniądze z Funduszu Dróg Samorządowych?
- Wnioskowaliśmy o ul. Piechowską w Wierzchlesie, tam gdzie przetarg już rozstrzygnęliśmy. Umowa z wykonawcą już jest podpisana. To zadanie zrealizujemy, nawet jeśli środki z zewnątrz do nas nie trafią. Nie ukrywam jednak, że dotacja pomogłaby zbilansować budżet.
Planujecie przystąpić do naboru wrześniowego, które drogi wtedy zgłosicie?
- W trakcie opracowania jest kilka dokumentacji projektowych i w zależności od ogłoszonego naboru, określonej punktacji, kiedy już będzie wiadomo, co jest brane pod uwagę, pan wójt z radą podejmą decyzję o wyborze drogi.
Maluchy z Mierzyc już się przeprowadziły do nowego przedszkola?
- Jeszcze nie. Chcemy ten obiekt doposażyć. Złożyliśmy wniosek do RPO WŁ na doposażenie i prowadzenie dodatkowych zajęć. Znaleźliśmy się na liście rankingowej i chcemy jak najszybciej realizować to zadanie.
Uda się rozgościć jeszcze w tym roku szkolnym, czy dopiero od września ruszy przedszkole w nowym miejscu?
- Pani dyrektor miała plan, aby przeprowadzka odbyła się jeszcze w drugim półroczu. Zobaczymy, czy się uda. Formalności inwestycyjne zostały zakończone. Obiekt ma pozwolenie na użytkowanie.
Subwencja oświatowa pokrywa wydatki na szkolnictwo?
- Nasza struktura oświatowa to trzy duże zespoły, w Wierzchlesie, Mierzycach i Kraszkowicach oraz mała szkoła w Toporowie. Jest jeszcze szkoła w Łaszewie, filia ZS w Mierzycach. Sytuacja jest podobna jak w każdej innej gminie, czyli nie bilansuje się. Nie da się samą subwencją sfinansować wydatków. Teraz podsumowaliśmy 14-stki. Nie są bardzo wysokie. Nie rozumiem ich idei zresztą. Uważam, że są demotywujące. Okazuje się, że nauczyciel, który miał dużo godzin i się wykazywał 14-stki nie dostanie, a osobie, która pracowała mniej to dodatkowe wynagrodzenie się należy. To relikt zamierzchłych czasów.
Kto odbiera wasze odpady komunalne? Dalej Przedsiębiorstwo Komunalne?
- Tak. Tylko ta firma zgłosiła się do przetargu. W tej chwili mieszkańcy płacą stawkę 23 zł od osoby, chyba że kompostują bioodpady we własnym zakresie, a większość mieszkańców na to się decyduje. Wtedy płacą 20 zł.
Czyli cena za odpady wzrosła. W poprzednim roku rada gminy zdecydowała o przyjęciu na siebie części kosztów. Gospodarka odpadami się nie zbilansowała. Ile dołożyliście?
- Ponad 1 mln zł.
Tym razem tak skalkulowaliście stawkę, żeby z gminnego budżetu nie dołożyć?
- Opieramy się na ilościach odebranych w poprzednich okresach i na tej podstawie szacujemy jednostkową cenę, a płacimy za faktyczne tony odebranych śmieci. A jest ich coraz więcej. Być może wpłynęła na to pandemia. Na początku roku nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy system się zbilansuje. Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że trzeba będzie kolejny raz do gospodarki odpadami dołożyć. Powiedziałbym, że jesteśmy tutaj ofiarą ustawodawcy i sytuacji na rynku. Monopol nie jest dobry dla kształtowania się cen. Dla zamawiającego oferta monopolisty nigdy nie będzie korzystna.
Już w ubiegłym roku sołtysi i radni, z których zresztą część pełni też funkcję sołtysów, obawiali się reakcji społecznej, na podwyżki odpadów. To oni są na pierwszej linii frontu i wysłuchują pretensji mieszkańców.
- Patrząc z punktu widzenia mieszkańca, to nie ma się co dziwić, że jawnie okazują niezadowolenie. W ostatnim czasie cena za odpady staje się jedną z głównych pozycji w budżecie domowym. Do tej pory to byłą opłata za energię elektryczną. Przy wieloosobowej rodzinie ta wysokość zaczyna niestety bardzo gonić te kwoty. Jest potrzeba zmian. Być może spalarnie to jest rozwiązanie, ponieważ firmy odbierające podnoszą, że opłaty za składowanie są wysokie.
Tymczasem Regionalna Izba Obrachunkowa zapowiada kontrole i reperkusje za systemowe dokładanie do odpadów. Waszą gminę na razie przykre konsekwencje nie dotknęły?
- Mieliśmy w ubiegłym roku kompleksową kontrolę RIO. Izba weryfikowała szacowanie. W naszym przypadku nałożyły się w tym okresie dwa postępowania przetargowe i zmiana przepisów ustawowych, choćby w kontekście rozliczania się z firmą odbierającą odpady za ilość odebranych odpadów, a nie, jak do tej pory, według stawki ryczałtowej. Jeżeli gmina dokłada do systemu gospodarki odpadami, to kosztem inwestycji, czyli w mniejszym stopniu zaspokaja potrzeby swoich mieszkańców w tym zakresie.
Sytuacja finansowa gminy jest dobra?
- Myślę, że tak. Jest stabilna. Wskaźniki spłaty są bardzo dobre. Gmina ma możliwość inwestowania na najbliższe lata. Zakładamy deficyt, ale w ciągu roku będziemy szli w tym kierunku, aby kwotę deficytu zmniejszać, po to, aby nowego zobowiązania nie zaciągać, pomimo tego, że stopy procentowe są na bardzo atrakcyjnym poziomie. Deficyt zaplanowano na niecałe 1,4 mln zł. Gmina Wierzchlas politykę zobowiązań prowadzi w sposób bardzo racjonalny i wyważony.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze