Reklama

Tanie mieszkania nie tak szybko

Od kilku lat ceny mieszkań szybują w górę sprawiając, że dla przeciętnego Kowalskiego marzenie o własnych czterech kątach się oddala. Dodatkowo banki mają coraz bardziej wyśrubowane wymagania, jeśli chodzi o wysokość wkładu własnego i zabezpieczenie ewentualnego kredytu. Koszt 1 m2 w Wieluniu jest wyższy niż w większych miastach, nawet pobliskich, jak Sieradz, Zduńska Wola czy Kluczbork. Odpowiedzią na potrzeby stają się rządowe programy i ustawy mające wspomóc finansowanie taniego budownictwa przez gminy. Niemal rok temu burmistrz Wielunia, Paweł Okrasa, na ostatniej prostej wycofał się z programu „Mieszkanie+”, twierdząc, że koszty wynajmu mieszkań budowanych dzięki niemu, mogłyby być za wysokie dla ewentualnych najemców. Obiecywał jednak, że planów budowy czynszówek nie zarzuca. Czy tym razem skorzysta z rządowej oferty?

W poniedziałek, 18 stycznia, dokładnie w dniu wejścia nowej ustawy o zmianie niektórych ustaw wspierających rozwój mieszkalnictwa, nasz region odwiedził wiceprezes Krajowego Zasobu Nieruchomości, Jarosław Pucek, który wraz z posłem Pawłem Rychlikiem, członkiem nadzwyczajnej podkomisji, powołanej do rozpatrzenia rządowego projektu tej ustawy. Odbyli szereg spotkań z samorządowcami. Pucek prezentował możliwości, jakie teraz mają się rysować przed gminami, odnośnie wsparcia budownictwa społecznego. Nowe przepisy obejmują zmiany w prawie budowlanym a także wprowadza zmiany dotyczące budownictwa społecznego, które mają ułatwiać lokatorom TBS-ów, nazywanych od teraz SIM, wejście w posiadanie zajmowanych lokali. Przede wszystkim umożliwią też samorządom dostęp do wysokich, publicznych dotacji, które będą wspierać gminy w tworzeniu społecznych inicjatyw mieszkaniowych.
W Działoszynie Rychlik i Pucek spotkali się z burmistrzem miasta, Rafałem Drabem oraz wiceburmistrzem Pajęczna, Adamem Stacherą. Z kolei w Wieluniu otwierające się możliwości były omawiane w szerszym gronie. W obecności zarówno miejskich radnych (połączonych online), burmistrza Pawła Okrasy, a także prezesów TBS-u i Przedsiębiorstwa Komunalnego. Spotkanie zaś moderował starosta wieluński, Marek Kieler. Informacje i możliwości roztaczane przez Pucka wyglądają dość obiecująco
- Diabeł tkwi w szczegółach – komentuje Adam Stachera. 
- Pracownicy urzędu są już zaangażowani i czytamy tę ustawę. Będziemy analizować. Przymierzymy się do tego rodzaju inwestycji, o ile będzie się nam to opłacało. Nie wiem jak pomoc tego rodzaju wpływa na wskaźniki finansowe. Jeśli tylko będzie taka możliwość to podejmiemy się budowy tanich mieszkań. Odpowiednią działkę i zapisy w planie zagospodarowania przestrzennego mamy - informuje wiceburmistrz Pajęczna.
- Będziemy musieli wszystkie swoje pytania szczegółowe spisać i delegacją wybrać się do KZN-u – planuje, podkreślając, że w mieście widać potrzebę tego typu budownictwa, bo nie każdego stać na komercyjny kredyt na zakup nieruchomości. Dodatkowo Pajęczno boryka się z problemem braku działek nawet pod budownictwo jednorodzinne, w związku z tym, że z kilku stron ograniczone jest lasami. Miasto może się rozwijać tylko w stronę Trębaczewa, a tam granicą jest odkrywka cementowni.
Głód mieszkań bardzo widać w Wieluniu. W mieście cena za własne „em” jest wyjątkowo wysoka, potwierdza to wieluński poseł, który sam mieszkania w bloku niedawno szukał. 
- Porównując do Sieradza, Zduńskiej Woli (…) ceny mieszkań są 20, 30 proc., a czasami i więcej, wyższe w Wieluniu. To zależy oczywiście od standardu - przypomniał podczas spotkania z wiceprezesem KZN-u, wywołany do odpowiedzi przez Okrasę. 
Sam burmistrz w ubiegłym roku zrezygnował z budowy czterech bloków, mających pomieścić 200 mieszkań. Ku rozpaczy wpisanych na listę oczekujących przyszłych lokatorów. O rezygnacji z programu „Mieszkanie+” część z nich dowiedziała się z „Kulis…”. Nie kryli wściekłości na włodarza, a ten obiecywał w krótkim czasie wrócić do tematu tanich mieszkań.
- Takich mieszkań tu brakuje – przyznawał burmistrz Wielunia podczas spotkania.
- Bo też trzeba powiedzieć, że nasz zamysł, polegający na budowie mieszkań pod wynajem z możliwością dojścia do własności po kilkunastu czy kilkudziesięciu latach, jest z myślą też o tym, żeby nie burzyć rynku deweloperów. Chcemy wejść w tą lukę między mieszkaniami socjalnymi, a tymi od dewelopera, a też przy okazji, aby zejść z ceny wynajmu – mówił Paweł Okrasa. 
- Problem mieszkalnictwa próbujemy od dawna rozwiązać, jako jedna z pierwszych gmin przystąpiliśmy do wsparcia list intencyjnych „Mieszkania+” to nam zabrało trochę czasu, trochę energii i w momencie, kiedy otrzymaliśmy projekt umowy, którą dokładnie przeanalizowaliśmy. okazało się, że jest ona niekorzystna i postanowiłem się z tego programu wycofać – przyznawał.
- Już z ówczesną minister infrastruktury, i wicepremier, Jadwigą Emilewicz, rozmawiałem na ten temat i czekałem na wejście tej ustawy. Przygotowaliśmy dwa warianty związane z ewentualną budową. Wariant przez nasz TBS, którego pan prezes, Jakub Zadworny, jest tutaj obecny i takie koncepcje mamy napisane i narysowane. W tej chwili jesteśmy też w trakcie podziału działek, które gmina ma w swoim zasobie i te działki mogą być właśnie dedykowane pod budownictwo wielorodzinne. Tę kwestię mamy dobrze zdiagnozowaną, mieliśmy też już kilka spotkań w BGK. Czekaliśmy na ustawę, żeby kwestia tego funduszu dopłat wzrosła – podkreślał.
Okazuje się, że gminy mogą liczyć na 80 proc. dofinansowanie z funduszu dopłat, w przypadku budowy zasobów komunalnych. I socjalnych. 
Osoby, które liczą na lokum prawie za darmo mogą się jednak srodze zawieść. Jarosław Pucek wspomniał, że czynsz w budowanych dzięki rządowemu wsparciu blokach, może wynieść około 11 zł za m2, chociaż w tej chwili trudno do końca wyrokować. Oznacza to, że cena wynajmu mieszkania około 50 m2 wraz z mediami mogłaby wynieść nawet ponad 1000 zł. Bo jak wielokrotnie podkreślano, mieszkania nie będą przeznaczone dla tych, którzy nie dysponują gotówką, ale dla osób, które pieniądze mają, ale krucho u nich, z różnych względów, ze zdolnością kredytową. 
Nie ma również, póki co odpowiedzi, kiedy lokatorzy mieliby się do nowych bloków wprowadzać. Przy założeniu, że wszystko pójdzie zgodnie z planami i miasto zacznie działać szybko, pierwsi teoretycznie mogliby odbierać klucze już w 2023 r. Ale sam wiceprezes Pucek mówi, że w budownictwie rzadko kiedy wszystko idzie zgodnie z planem.
Póki co w kwestii taniego budownictwa w Wieluniu dalej więcej jest niewiadomych niż konkretów. Zapewne na łamach „Kulis…” do tematu nie raz będziemy wracać.


Magdalena Lizurej
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości