Póki co pracownicy Urzędu Miejskiego w Pajęcznie nie mają co liczyć na spektakularne podwyżki. Kasa gminna świeci pustkami, więc wzrost wynagrodzeń poczują, o ile do budżetu dotrą dodatkowe pieniądze specjalnie na ten cel.
Radny Wojciech Beśka postanowił się upomnieć o podwyżki dla urzędników. Liczył, że uda mu się uzyskać jasną deklarację burmistrza Piotra Mielczarka w tej sprawie.
- Czy pracownicy z wieloletnim stażem, najbardziej kompetentni, mogą liczyć, że pensje nie pozostaną na tym najniższym pułapie, ani też nie będzie to symboliczne 50 zł powyżej pułapu, nie uwzględniając stażowego? – dopytywał Beśka, doceniając ważkość wykonywanej przez urzędników pracy.
Mielczarek od obietnic w sprawie kwot podwyżek jest jednak daleki. Przypomina, że poziom dochodów gminy nie wzrasta w takim tempie, jak poziom wydatków, a samorząd musi sobie finansowo radzić z takimi kwestiami jak m.in. wzrost płacy minimalnej, opłat za energię elektryczną czy ciepło. W dodatku, mimo deficytowego budżetu, udaje się wypracować niewielką nadwyżkę budżetową. A wszystko dzięki polityce zaciskania pasa.
- Cieszymy się z tego, że pensje minimalne rosną i to tak diametralnie, bo w roku 19 zaczynaliśmy od poziomu 2,1 tys. zł czy 2,2 tys. zł, teraz to już będzie 4,2 tys. zł, więc różnica jest ogromna, niestety nasze dochody w takim tempie nie rosną – dowodził Mielczarek.
- Wszystkie te zapowiedzi odnośnie podwyżek dla nauczycieli i dla administracji są chwalebne i dobrze, aby do tego doszło, ale też dobrze by było, żeby za tym poszły pieniądze – stwierdził szef pajęczańskiego ratusza, przypominając, że po wiosennej podwyżce dla nauczycieli subwencja wzrosła o 80 tys. zł, natomiast wydatki gminy aż o 800 tys. zł.
Reklama- My będziemy z przyjemnością wypacać podwyżki, nawet jeśli by miały być rzędu 30 , 60, 90 czy nawet 100 proc. o ile pójdzie za tym wzrost subwencji – powtórzył Mielczarek.
- Zależy mi, aby pracownicy z odpowiednim stażem, doświadczeniem i wiedzą byli jak najlepiej wynagradzani, niestety u nas te różnice między pracownikami nie są zbyt duże. Staramy się jednak dostrzegać większe zaangażowanie, choć to oczywiści mogą być kwestie subiektywne – dodał.
Burmistrz przypomniał również, że jedną z jego pierwszych decyzji było zarządzenie, aby do pensji zasadniczej nie wliczać dodatku stażowego.
- Mimo wzrostu wynagrodzeń stopa życiowa pracowników się nie podniosła, ponieważ wszystko niweluje inflacja – ma świadomość Mielczarek.
- Bardzo mi zależy, aby te podwyżki ustawowo przewidziane przez rząd nie były jedynymi, które pracownicy zobaczą, jednak dopiero w trakcie roku będziemy mogli ocenić nasze możliwości finansowe – zaznaczał burmistrz.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze