W ubiegłym roku sprawa mandatu Jarosława Rozmarynowskiego rozeszła się po kościach. Część radnych zastanawiała się, czy nie powinien stracić fotela w radzie po tym, jak reklamował swoją księgarnię w gminnym wydawnictwie. Teraz historia może potoczyć się zupełnie inaczej, bo chodzi o 240 faktur zakupu, wystawionych na gminne jednostki, a w kilku przypadkach bezpośrednio na Urząd Miejski. Sam radny nie widzi nic zdrożnego w sprawie, ale prawnik zatrudniony przez gminę, w swojej opinii zawarł tezę, że zachodzą przesłanki do złamania art. 24f ust. 1 Ustawy o samorządzie gminnym, mówiącym o zakazie działań na majątku komunalnym.
Od kilku dekad Jarosław Rozmarynowski prowadzi księgarski biznes. Ostatnio okazało się, że pomimo miejsca w radzie miejskiej, nie zrezygnował z handlu z jednostkami podległymi gminie oraz samym urzędem. W ciągu trzech lat kadencji wystawił grubo ponad 200 faktur na kwotę około 300 tys. zł. Stał się również głównym dostawcą pozycji do miejskiej biblioteki. Radny podaje, że choć wiedział, jak może być odebrany biznes z jednostkami podległymi gminie, moralność nie pozwalała mu szukać półlegalnych rozwiązań i np. przepisywać majątku na żonę.
- Miałem i mam pełną świadomość funkcjonowania jako radny i przedsiębiorca, na styku z mieniem gminnym – oświadcza radny.
- Żaden przepis nie zakazuje przedsiębiorcom zasiadania w radach gmin, powiatów czy sejmikach wojewódzkich. Jedynym ograniczeniem jest zakaz wykorzystywania do prowadzenia działalności gospodarczej na majątku samorządowym.
Rozmarynowski przypomina, że prawnik, pracujący dla gminy, wyraził opinię, że hipotetycznie może zachodzić sytuacja, iż naruszył przepis, ale sprawę trzeba zbadać jednostkowo, szczegółowo w odniesieniu do osób, zdarzeń i miejsc. Zaznacza, że sam nie zrezygnuje z mandatu, ale jeśli wojewoda zdecyduje o wygaszeniu jego funkcji, przyjmie to z pokorą.
- To nie ja zapisałem się do rady, wybrali mnie mieszkańcy – podkreśla.
-To byłoby nie fair wobec nich. Bycie radnym traktuję jako zaszczyt – oświadczył na jednym z posiedzeń rady miejskiej.
Przewodniczący rady gminy, Piotr Radowski, apelował o wyciszenie emocji.
Robert Kaja uważał, że sprawę powinien rozstrzygnąć organ nadzorczy.
- Nikt nie chce robić nic złego dla działalności lokalnych przedsiębiorców – stwierdził.
- Czuję się niekomfortowo. Moja propozycja jest taka, niech to pójdzie do wojewody. Jarek złoży wyjaśnienia, jeśli te wyjaśnienia będą wystarczające, to będzie OK. My się tu nie będziemy kłócić, stało się, jak się stało. Nieznajomość prawa nie tłumaczy – mówił podczas obrad.
Sam Rozmarynowski dowodzi, że z jednostkami współpracuje od 32 lat, robił to na długo zanim został radnym. Podkreśla, że jego produkty są kupowane, ponieważ przedstawia najkorzystniejsze warunki. Zaznacza, że wspiera wiele kulturalnych inicjatyw, jak spotkania autorskie. Podaje, że został wybrany do rady przez to, że stał się rozpoznawalny prowadząc księgarni, a nie rozwinął księgarnię, bo został radnym.
Tymczasem po wysłuchaniu wyjaśnień i zasięgnięciu kolejnej opinii prawnej, przewodniczący rady zdecydował o przygotowaniu uchwały, wygaszającej mandat Jarosława Rozmarynowskiego. Jeżeli koledzy zgodzą się na pozbawienie go miejsca w radzie, uchwała zostanie przekazana do komisarza wyborczego i wojewody. Radny będzie miał prawo odwołać się od decyzji do sądu.
Gdyby jednak rada zagłosowała przeciw wygaszenia mandatu, a wojewoda mimo to uznał to za konieczne, może wydać zarządzenie zastępcze. Wtedy radnemu pozostanie droga sądowa.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze