Reklama

Wiedziałem, że absolutorium nie będzie

Podczas tzw. sesji absolutoryjnej, burmistrz Wielunia, Paweł Okrasa, nie otrzymał ani absolutorium, ani wotum zaufania. O powodach tego stanu rzeczy oraz sytuacji ekonomicznej gminy burmistrz rozmawia z Magdaleną Lizurej.

Był pan zaskoczony wynikiem głosowania nad wotum zaufania i absolutorium?
Nie. Wiedziałem, że tak będzie. Nie jest to dla mnie pierwszy brak wotum czy absolutorium.
Nie martwi pana ten bark zaufania rady?
Kompletnie mnie nie martwi, dlatego, że w roku 2018, wyborczym, od poprzedniej rady również nie otrzymałem absolutorium, a po czterech miesiącach 77 proc. mieszkańców gminy Wieluń powiedziało, że chce by Paweł Okrasa był nadal burmistrzem Wielunia. Wynik głosowania nad wotum to efekt układu politycznego w radzie. Cokolwiek burmistrz by nie zrobił i tak z góry jest ustalony wynik tego głosowania. Koalicja radnych PiS i Przyjaznej Gminy działa w Radzie Miejskiej od samego początku. Z faktami się nie dyskutuje. 
Jest pan bardzo pewny siebie, czuje pan wsparcie społeczne?
Nie jestem pewny siebie. Ale czuję duże wsparcie społeczne. Nie muszę chodzić po ulicach miasta z ochroną tylko normalnie rano wchodzę do sklepu po pieczywo, czy masło. Odbieram wiele wyrazów ciepła i poparcia od mieszkańców. Oczywiście nie wszystko co robimy jest idealne, bo też popełniamy błędy. Jeżeli tak się zdarzy, to nie mam problemów się do tego przyznać. Nie mogę przejść obojętnie do stwierdzenie radnego Wojciecha Psui podczas sesji absolutoryjnej, który powiedział że „miasto jest w ruinie”. To mnie dotknęło bardzo. To jest policzek w twarz wymierzony przez radnego Psuje, nie w burmistrza Okrasę, a w tych wszystkich, którzy każdego dnia w imieniu gminy świadczą „usługi” na rzecz mieszkańców. Mam na myśli nauczycieli w szkołach podstawowych, wychowawców w żłobku, przedszkolach, pracowników jednostek kultury, pomocy społecznej, pracowników urzędu, klubów sportowych. A także wieluńskim podmiotom gospodarczym, którzy dbają o to aby miasto się rozwijało i wyglądało pięknie. Ja jestem dumny, że mieszkam w tej gminie. Ocenę słów radnego Psui zostawiam mieszkańcom. Niech mieszkańcy sami ocenią czy mieszkają w zrujnowanej gminie czy w pięknej, czystej, zadbanej, dobrze rozwijającej się.   
Wybory samorządowe będą pana zdaniem w 2023r. jak zaplanowano czy jednak w 2024 r.?
Sądzę, że w 2024 r. Uważam osobiście, że nie da się robić jednocześnie kampanii samorządowej i parlamentarnej, bo wtedy ta samorządowa siłą rzeczy „zginie” w mediach. Będzie kakofonia wyborcza, ponieważ problemy, które towarzyszą kampanii parlamentarnej, zepchną na dalszy plan tematy samorządowe. To nie służy demokracji. Osobiście sądzą, że najlepszy termin na wybory samorządowe to jest wiosna, maj, czerwiec. Jak pani wie, to nie burmistrz podejmuje decyzję tej materii. 
Do parlamentu pan się przypadkiem nie wybiera?
Nie, chociaż miałem propozycje. Na razie mnie to nie interesuje. Mam jeszcze kilka ważnych dla mieszkańców inwestycji do zrobienia w tej gminie. Choć patrząc na scenę polityczną w Warszawie to jestem zniesmaczony poziomem debaty. Bywa bardzo niski. 
Mówi pan, że wynik głosowania nad wotum to efekt układu, a przypadkiem nie konsekwencja 26 niezrealizowanych inwestycji?
Proces realizacji zadań inwestycyjnych jest rozłożony na lata. Najwięcej czasu zajmuje zawsze opracowanie dokumentacji i uzyskanie pozwolenia na budowę. Dam przykład. W budżecie na 2021r radni zaproponowali kwotę 1,3 mln na przebudowę ul. Kolejowej. Mówiliśmy, że nie jest możliwym, aby taką kwotę wydatkować w 2021r ponieważ nie było opracowanej dokumentacji. Radni PiS i Przyjaznej Gminy uparcie powtarzali, iż burmistrz musi takie środki wydatkować 2021r. Ta przebudowa wiąże się z wieloma uzgodnieniami, jest bardzo rozległa, bo obejmuje nie tylko przebudowę samej drogi i chodnika, ale także obejmuję rozwiązanie problemów odwodnienia, kolizji wodno-kanalizacyjnych, energetycznych, parkingów przy Spółdzielni Dostawców Mleka i jeszcze kilka innych aspektów. Pozwolenie na budowę zostało wydane przez Starostę dopiero w grudniu 2021r. następnie pozwolenie to zostało zaskarżone przez jednego z mieszkańców, w konsekwencji wojewoda uchylił to pozwolenie. Jest już sierpień 2022r, a nadal nie mamy prawomocnego pozwolenia na budowę i nie możemy ogłosić przetargu na wykonawstwo. Nie byliśmy w stanie wydatkować tych środków. Ale zdaniem radnych burmistrz nie wykonał zadania. Większość tych niezrealizowanych inwestycji to właśnie sprawy opracowania dokumentacji, które nie zostały w minionym roku wykonane, a tym samym nie zapłacone przez gminę. W ostatnich latach wydłużył się znacznie proces uzyskiwania pozwolenia na budowę i to jest efekt, że nie wydatkowaliśmy środków. Radni taktownie nie wspomnieli o siedemdziesięciu kilku zadaniach zrealizowanych przez burmistrza w 2021r. Wystarczy spojrzeć na ulicę Krakowskie Przedmieście i dwa nowe ronda, które powstały. Ale taka właśnie jest lokalna polityka. 
Radni wprowadzili zadanie pod nazwę „budowa parku linowego”, ale pan nie planuj realizacji?
Powiedziałem, że nie ma takiej siły, żeby mnie ktoś zmusił do budowy parku linowego za ponad 400 tys. zł, a potem utrzymywania tego. To jest absurd, podobnie jak budowa schroniska dla zwierząt. Nikt mnie do tego nie zmusi, nawet za cenę braku absolutorium co rok.
Budowy hali sportowej to kolejna niezrealizowana inwestycja. Spotyka pana za to sporo krytyki, sądzę, że słusznie.
Zbieram krytykę za budowę hali to prawda. Czy słusznie to się okaże po wybudowaniu. Jak to ocenią mieszkańcy. Po raz kolejny powtórzę; chcemy zbudować halę, która będzie służyła w pierwszej kolejności uczniom SP 5, ale także działającym na terenie gminy klubom sportowym. I to przedstawiciele środowiska sportowego wniosło sporo zmian do pierwotnego projektu, co wymagało wykonania projektu zamiennego i zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. To przesunęło terminy. Ale mimo wszystko wierzę, że w tym roku podpiszemy umowę z wykonawcą. 
Sądzi pan, że będzie taniej?
Zgłosiła się do nas już po otwarciu ofert duża, znana firma, która deklaruje, iż wybuduje halę w ramach kosztorysu. Dlatego ogłaszamy przetarg ponownie. Jest jeszcze zarzut ze strony niektórych radnych, że po co taka duża hala w Wieluniu. Otóż, myślimy perspektywicznie i nie możemy wykluczyć, że np. za kilka lat firma Wielton, która po zakończeniu swoich dużych inwestycji w rozwój produkcji, nie będzie potrzebowała dźwigi marketingowej, większej rozpoznawalności na rynku i zechce w Wieluniu budować drużynę Plusligi siatkówki ? Przecież właściciele Wieltonu znają „smak” siatkówki na najwyższym w Polsce poziomie i mogą chcieć do tego wrócić. I ten obiekt będzie spełniał wszystkie wymogi rozgrywek nawet na poziomie europejskich pucharów. Ta hala będzie te wymogi spełniać.
 A tymczasem dzieci czekają,  kiedy poćwiczą na hali?
Realny termin to rok 2024.
Gminę stać na utrzymanie dwóch hal?
Najlepszym wyjściem byłoby odsprzedanie obiektu z ul. Częstochowskiej starostwu powiatowemu. Mamy  w mieście sporo podmiotów, zajmujących się sportem, więc nie mam obaw o ewentualne zagospodarowanie obu obiektów.
 Założył się pan z radnym Robertem Kają, że jeśli hala przy „piątce” będzie kosztowała więcej niż 25 ml zł przebiegnie pan 25 km. Dotrzyma pan warunków?
To radny Kaja złożył propozycję przyjęcia zakładu. I mimo, że nie jestem hazardzistą to przyjąłem ów zakład. Nie będę miał z tym żadnego problemu, dotrzymuję słowa. Nie wiem co prawda czy dobiegnę o własnych siłach czy w karetce, ale się od tego nie uchylę.
Jakie inwestycje są w tej chwili priorytetowe dla gminy?
Poza halą to budowa łącznika między ul. Sieradzką i Warszawska, na co otrzymaliśmy środki z „polskiego ładu”. We wrześniu chcemy ogłosić przetarg. W przyszłym roku powinna się zakończyć część budowlana PSZOK-u. Bardzo byśmy chcieli ruszyć z budową kortów tenisowych. Będziemy także składać wniosek do Funduszu Dróg Samorządowych na wspomnianą modernizację ul. Kolejowej.
Wielokrotni podnosił pan, że rozdania środków z rządowych programów prowadzone są po partyjnym uważaniu. Dalej pan tak uważa?
To nie jest moja opinia. To jest fakt stwierdzony przez Fundację Batorego, profesora Jarosława Flisa, Profesora Pawła Swianiewicza, którzy w swoim raporcie wykazali, że tam gdzie rządzą przedstawiciele związani z Prawem i Sprawiedliwością są kierowane wyższe środki. Problemem tych naborów jest brak jasnych i transparentnych kryteriów.  
Ostatnio środki z „polskiego ładu” dostaliście na inwestycje w miejscowości popegeerowskiej. Nie obyło się bez wpadki. Sołtys Rudy był przekonany, że na wieś trafiają pieniądze na remont boiska. Szybko się okazało, że to nieprawda. Postanowił nawet zrezygnować z funkcji. Jak do tego doszło w ogóle?
 Ja nie mogę odpowiadać za to, że ktoś nie sprawdził, co było zawarte we wniosku. Ani sołtys, ani poseł tego nie sprawdzili. U nas jest kopia wniosku. Faktycznie pierwotnie planowaliśmy się starać o szerszy zakres zadania, ale nieoficjalnie otrzymaliśmy informacje, że nie będzie zaakceptowany wniosek na kwotę wyższą niż 1 mln zł. Z tego powodu postanowiliśmy robić to, na co mamy dokumentację, czyli rozbudowę infrastruktury sportowej przy szkołach w Rudzie i Bieniądzicach. A na budowę boiska w Rudzie nie mamy w tym momencie dokumentacji. Granty są nie dla miejscowości popegeerowskich tylko dla gmin w których funkcjonowały PGR-y. Dlatego budujemy boisko w Bieniądzicach gdzie uczęszcza ponad 200 dzieci i to boisko jest bezwzględnie potrzebne. A boisko piłkarskie w Rudzie będzie realizowane gdy opracowana zostanie dokumentacja. Nie rezygnujemy z tego zadania. 
Radni uważają, że w urzędzie przydałaby się komórka, która zajmie się aplikowaniem o fundusze zewnętrzne, dlaczego pan upiera się, że tak jest zbędna?
Oprócz jednego wniosku, który był wysłany na złym formularzu, nasi pracownicy dobrze sobie radzą, są dwie osoby delegowane do tych czynności. Jeśli bierzemy udział w programach specjalistycznych  wnioski zlecamy firmom zewnętrznym. 
Temat budowy basenu upadł?
Nie upadł. Czekamy na rozwój sytuacji w gospodarce. Czekamy na rozwiązania w zakresie rekompensaty dla gmin spadku dochodów z PIT.  Musimy mieć przewidywalne dochody własne w przyszłości, by planować tak dużą inwestycję. Sprawa budowy basenu leży mi bardzo głęboko na sercu i zrealizujemy to zadanie. Prędzej czy później ale zrealizujemy.
Nie bierzecie pod uwagę budowy mniejszego obiektu?
To wcale nie jest duży basen. Nasz basen będzie zbliżony wielkością do tego który jest w Kępnie. Dojdzie oczywiście część zewnętrzna, której w Kępnie nie ma. 
Nie żałuje pan decyzji o rezygnacji z dni Wielunia? Spotkało się to z krytyką mieszkańców, jednak widocznie spragnionych „igrzysk”.
Po wydarzeniu „Cudze chwalicie, swego nie znacie” odebrałem wiele bardzo pozytywnych głosów ze strony mieszkańców. Frekwencja, która była podczas tych dwóch dni potwierdza, że to była bardzo udana niskobudżetowa impreza. Samo to, że po sobocie paniom z niektórych KGW zabrakło wyrobów, świadczy, że wielu mieszkańców skorzystało z tej propozycji.  Dzieciaki miały swoją strefę. Wyeksponowaliśmy też wielu naszych lub okolicznych artystów. Uważam, że warto było czegoś takiego spróbować, co nie znaczy, że się kompletnie odwracamy od „Dni Wielunia”.
A skąd w ogóle decyzja o rezygnacji?
Nie mogliśmy liczyć na tak duże wsparcie większych lokalnych firm, jak w latach poprzednich. W  porównaniu do lat ubiegłych byłoby raczej symboliczne i sięgnęło w sumie  30 tys. zł.  Ponadto mieliśmy taką sytuację, że zarówno nasi piłkarze byli pierwsi w klasie okręgowej i mieli praktycznie pewny awans do IV ligi i go zrobili i piłkarze siatkowi też byli na pierwszym miejscu w drugiej lidze.  Im się co prawda nie udało, awansować, ale musieliśmy brać pod uwagę, że awansują i wtedy należałoby zwiększyć im budżet. A to są przecież środki na promocję. Uznałem, że ważniejsza jest promocja gminy przez całoroczne rozgrywki, gdy nasze drużyny jeżdżą z logo gminy i uczestniczą w transmitowanych przez różne media meczach, niż wydać sporo pieniędzy na dwudniową imprezę. 
Z Dni Wielunia gmina zrezygnowała, ale dożynki odbędą się tak jak zwykle? 
Powtarzam to wielokrotnie, że Wieluń jest gminą miejsko-wiejską i nie możemy się wstydzić tego, że 30 proc. Mieszkańców gminy to mieszkańcy terenów wiejskich. Co prawda klasycznych rolników jest dużo mniej niż kiedyś, ale należy im się podziękowanie za ciężką pracę,  i za to, że nie musimy martwić o to, co będziemy jeść. Budżet tego wydarzenia w porównaniu do Dni Wielunia jest niewielki. To jest kwestia 45 tys. zł. Dopóki będę w tym miejscu zasiadał, to dożynki zawsze będziemy organizować. 
Samorządowcy wokół narzekają na gwałtowny wzrost cen energii i opału. Jak bardzo podwyżki dotkną gminę Wieluń?
Póki co jesteśmy w komfortowej sytuacji, ponieważ w 2020r. ogłosiliśmy przetarg na zakup energii na kolejne trzy lata i do lipca przyszłego roku mamy jeszcze stawki, których chyba nikt już nie ma. Nie znaczy to, że siedzimy z założonymi rękami. Przygotowujemy audyt energetyczny i cały projekt w zakresie optymalizacji zużycia i produkcji energii. To się wiąże z zainstalowaniem fotowoltaiki na obiektach szkolnych, wymiana oświetlenia na led i jeszcze inne działania, które mają doprowadzić nas do stanu, gdzie podwyżka cen energii nie będzie aż tak bolesna. Problem, który występuję obecnie to drastyczny wzrost kosztów ogrzewania naszych obiektów. Nadchodząca zima będzie bardzo trudna i kosztowna. 
Ten rok oprócz podwyżek przyniósł też duży spadek dochodów?
Niestety to czas dużej niepewności oraz spadku dochodów własnych. Mam na myśli udział w podatku PIT . W bieżącym roku nasze dochody z tego tytułu są niższe niż w roku ubiegłym o 23 %  czyli ok. 6 mln zł. Spadek ten nie wynika z faktu, że poprzez zmiany w stawkach podatku dochodowym i kwoty wolnej, dochody państwa są niższe z tego tytułu. Otóż nie, za pierwsze  półrocze tego roku łączne dochody budżetu państwa z tytułu PIT były o 3,8 mld wyższe niż za ten sam okres roku ubiegłego (13,2% wzrostu)! A wszystkie gminy w Polsce otrzymały o 23% mniej niż w roku poprzednim. Do tego dochodzi wysoka inflacja i wiarygodne planowanie przyszłości w samorządzie obarczone jest dużą niepewnością. 
Jak się panu współpracuje z panem prezydentem i kolegami z Rady ds. Samorządu Terytorialnego? 
Współpraca jest dobra. Wytworzyły się ciekawe relacje między członkami rady a panem prezydentem. W najbliższej przyszłości będziemy poruszać i omawiać problem ustawy o dochodach własnych jednostek samorządu terytorialnego.  
A jakie pan ma zastrzeżenia?
No właśnie, chodzi o wypracowanie mechanizmu rekompensaty z tytułu obecnych strat dla samorządu z tytułu podatku PIT. Na posiedzeniu prawdopodobnie w końcu września będziemy na ten temat obradować i dyskutować z panią Magdaleną Rzeczkowską, minister finansów i zobaczymy, w jakim kierunku te rozwiązania pójdą. Jeżeli propozycję będą dla członków rady nieprzekonujące, to będziemy wnioskować do prezydenta Andrzeja Dudy o zainicjowanie nowej ustawy o dochodach własnych. Ustawa taka byłaby opracowana przez Radę ds. Samorządu Terytorialnego przy Prezydencie RP i wniesiona do Parlamentu przez  Andrzeja Dudę. 
Wpływy z podatku od środków transportowych w gminie rosną, jest szansa dalej utrzymać ten trend?
W kwestii podatku od środków transportu robimy swoje. Bardzo intensywnie pracujemy nad stworzeniem w Wieluniu, wspólnie z firmami leasingowymi, centrum rejestracji pojazdów ciężarowych, dzięki czemu te wpływy byłby jeszcze większe. Na ten moment nie mogę więcej powiedzieć, ale zauważamy tendencję wzrostową. 
Nie boi się pan ostarcyzmu kolegów samorządowców, którzy pana działania odbiorą jako zamach na swoje dochody?
Czego mam się bać? Jestem burmistrzem Wielunia. Na moje wynagrodzenie pochodzi z podatków mieszkańców tej gminy. Mam obowiązek robić wszystko, żeby mieszkańcy gminy Wieluń mieli lepszy standard usług, niż mieszkańcy innych gmin. A do tego są potrzebne pieniądze. Prowadzimy działania tylko zgodne z prawem. To że włodarz innej gminy chce realizować swoje dochody poprzez podniesienie podatków, to jest jego wolna wola. My podatek od transportu obniżyliśmy i to przyniosło nam konkretne dochody. Nie zejdziemy z tej drogi. 
Gmina Wieluń dalej nie zamierza, jako jedyna, przyłączać się do strategii rozwoju ponadlokalnego? Inni samorządowcy zaznaczają, że tworzenie podobnych inicjatyw bez tej gminy mija się z celem.
Przyłączamy się, nie mamy z tym żadnego problemu. Przede wszystkim jednak skupiamy się nad pracami nad własną strategią do roku 2030. Myślimy o tym, co jest dla nas ważne i jeżeli zmieści się w strategii ponadlokalnej, to jak najbardziej jesteśmy za.
Wieluń chyba jako jedyna gmina sądzi się z powiatem. Jak przebiegają mediacje?
Przedstawiliśmy swoje propozycje, są dobre i korzystne dla obu stron. Mediacje trwają, więc obowiązuje mnie dyskrecja. Starostwo ma przeanalizować te propozycje. Mi od samego początku zależało na pokojowym rozwiązaniu sprawy. I dalej to podtrzymuję.
Postanowił pan zawrzeć umowę z kancelarią, która będzie dochodziła roszczeń od powiatu. 150 tys. zł to nie za dużo?
Nasz radca prawny ze względu na lokalne powiązania nie chciał się tego podjąć. Kancelaria z którą kiedyś współpracowaliśmy wyceniła swoją usługę na poziomie 15% wartości roszczenia, czyli 450tys. Kancelaria pani mecenas, która nas reprezentuje zaproponowała 5% wartości roszczenia, czyli 150tys. Wybrana została dlatego, że przedstawiła spójną, naszym zdaniem, strategię na ten proces. 
Dokument, ta umowa, się odnalazł?
Nigdy nie zaginął. Z panią mecenas podpisywałem umowę już po godzinie 16, kiedy pani skarbnik nie było już w pracy. Oczywiście w dwóch egzemplarzach. Następnego dnia zaprosiłem panią skarbnik, pokazałem umowę. Pani skarbnik Freus przy mnie podpisała jeden egzemplarz, który u został w moim gabinecie, po to, aby go wprowadzić do elektronicznego rejestru umów urzędu miejskiego. Następnego dnia przekazałem do sekretariatu ową umowę. Umowa została zarejestrowana w bazie i odłożona przez sekretarkę na półkę przypisaną wydziałowi finansowemu. I ten egzemplarz moim zdaniem trafił do pani skarbnik Freus. Problem wziął się stąd, że pani Freus nie podpisała przy mnie drugiego egzemplarza umowy, tylko odłożyła to na „później”. Kiedy doszło do posiedzenia komisji, pani skarbnik przekazała  komisji umowę bez swojego podpisu. I zaczęło się szukanie gdzie jest ta umowa. W rejestrze mamy zeskanowaną umowę z pieczątką i podpisem pani skarbnik Freus. Zatem wysłałem do pani Freus z pytaniem czy pani skarbnik potwierdza, że podpis na umowie wprowadzonej do rejestru umów został wykonany przez panią Freus czy nie? Mam całą korespondencję mailowa między nami w tej sprawie. Reasumując: umowa jest w sejfie z podpisem pani skarbnik Freus i została zawarta zgodnie ze sztuką. Dlatego ze spokojem czekam na śledztwo prokuratury, bo to nam sprawę oczyści. Zresztą sugerowałem Komisji, by tak zrobiła (komisji rewizyjnej, która wysłała informacje do prokuratury, przyp. red.).
 A nie sądzi pan, że sprawa z tą umową była powodem, dla którego pani skarbnik, Anna Freus, zrezygnowała ze stanowiska?
Nie chcę się nad tym zastanawiać. Po tych kilku miesiącach muszę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolony z nowej pani skarbnik Anny Podgórniak. Pani dyrektor Anna Freus chciała się realizować zawodowo w szpitalu, gdyż taką drogę wybrała. Czas zweryfikuje czy to była decyzja dobra, czy zła. Życzę jej wszystkiego dobrego. My idziemy do przodu z panią Anną Podgórniak, która na każdej sesji opinii publicznej pokazuje swoją merytoryczność i kompetencję. A pracownicy urzędu każdego dnia się o tym przekonują. 
Sprawa tej umowy trafiła do prokuratury, bo komisja rewizyjna uznała, że jednak nie wszystko w związku z jej zawarciem odbyło się zgodnie z przepisami, nie czuje pan niepokoju?
Nie. Komisja Rewizyjna jest ciałem politycznym. Jest to zwarta koalicja PiS i Przyjaznej Gminy. Stąd opinie Komisji nie są oparte na merytoryce, tylko na układzie politycznym. Dlatego chcę, by prokuratura całość zweryfikowała i zajęła stanowisko. Ze spokojem czekam. 
Jak się panu współpracuje z wieluńskim posłem?
Ja do pana posła Pawła Rychlika od samego początku wyciągam rękę do współpracy. Nie jestem dla posła zagrożeniem, gdyż nie zamierzam startować w wyborach parlamentarnych. Obaj powinniśmy działać dla dobra mieszkańców gminy w której mieszka też pan poseł. Z mojej strony nie ma żadnej urazy, czy niechęci i wierzę, że jeszcze w tej kadencji możemy zrobić wiele dobrego dla naszych mieszkańców. 
Bije się pan piersi w związku z nieprawidłowościami z zaopatrzeniem, jakie odkryto w wieluńskim żłobu?
 Jestem wdzięczny pani Annie Dziubie-Marzec i komisji, która była w żłobku i wskazała pewne niedociągnięcia. Ja zleciłem audyt, który jest realizowany i pewne kwestie się potwierdzają. Przypomnę jednak, że żłobek to nowa jednostka w strukturach Gminy Wieluń. Planowaliśmy taki audyt po dwóch pełnych latach funkcjonowania. W wyniku perturbacji prawnych pani dyrektor t0ej placówki, przyspieszyliśmy kontrolę i pewne rzeczy zostały wychwycone. Nie mniej warto przypomnieć jakie nieprawidłowości wykryła Komisja. Ano takie, że dzieci w żłobku otrzymywały za dużo jedzenia. To z dwojga złego wolę, że dzieci dostawały za dużo jedzenia, niż gdyby miały dostawać za mało jedzenia. 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości