Tegoroczne lato, pod względem dni słonecznych należy do udanych. Momentami słońca jest nawet w nadmiarze. Kiedy przez kilka dni z rzędu słupki rtęci wędrują powyżej 30 stopni C, zaczynają się problemy z wodą. Część gmin już w czerwcu wydała komunikaty zakazujące podlewania ogródków czy trawników w ciągu dnia. Za nieprzestrzeganie zasad niektóre samorządy grożą finansowymi konsekwencjami. Chwilowe zakazy nie rozwiązują jednak ogólnego problemu – wiele gmin boryka się nie tyle z deficytem wody, co z przestarzałą infrastrukturą, która nie przystaje do potrzeb mieszkańców.
Prośbą lub groźbą włodarze z kilku gmin naszego terenu nakłaniają mieszkańców, aby w okresie suszy ograniczali w dzień korzystanie z wodociągów. Zaleca się aby od wczesnych godzin rannych, do godzin nocnych nie używać wody z kranów do podlewania ogródków, tym bardziej trawników czy napełniania basenów. Takie komunikaty pojawiły się w Wierzchlesie, gdzie wójt prosi o przestrzeganie zaleceń, w Białej, która zdecydowała się na ustanowienie zakazu i grozi karami pieniężnymi za jego łamanie i w Kiełczygłowie, gdzie wójt wskazuje na możliwe konsekwencje nieprzestrzegania zakazu, czyli brak wody.
Problemy są przejściowe
- Raczej nie ma przypadków, aby ktoś bezczelnie łamał te zalecenia – podaje Leszek Gierczyk wójt Wierzchlasa.
- Znam osoby, które po prostu wstają bardzo wcześnie i wtedy podlewają swoje uprawy.
Gierczyk zaznacza, że na problemy z wodą na tym terenie ma wpływ wiele czynników. W trakcie suszy wzrasta pobór nawet trzykrotnie tymczasem poziom wód gruntowych się obniża. Też przez studnie na polach, których przybywa, a można je kopać bez żadnych pozwoleń czy formalności. Jego zdaniem zbyt mało uwagi jeszcze poświęca się racjonalnemu gospodarowaniu deszczówką, ale zakłada, że zmiany klimatu to wymuszą.
- Największy problem jest w samym Wierzchlesie i te przejściowe niedobory są – podaje wójt.
Przez krótki okres do nielicznych gospodarstw woda nie docierała.
- W najbliższym czasie planujemy przebudowę ujęcia, pozyskaliśmy na to środki, ale w tym roku jeszcze musimy sobie radzić – finalizuje.
Po opadach deszczu problem przestaje być naglący i sytuacja wraca do normy.
Wody mają po prostu za mało
Regularnie z niedoborem wody muszą sobie radzić w gminie Kiełczygłów.
„W związku z wystąpieniem znacznych braków wody wprowadza się bezwzględny zakaz podlewani trawników, przydomowych ogródków oraz napełniani przydomowych basenów. W przypadku nie zastosowania się do powyższego w konsekwencji może nastąpić całkowity brak wody” – 7 lipca poinformował mieszkańców wójt, Mariusz Mielczarek. Gmina leży na terenie leju depresyjnego, spowodowanego działalnością kopalni.
- Wydawałoby się, że deszcze (wiosenne), które przez wiele dni padały na naszym terenie, wyeliminują ten problem, a jednak tej wody nie ma w gruncie – mówi Mielczarek.
- Coraz bardziej te pokłady są obniżane, na co także wpływa zapewne bliskość kopalni odkrywki. Kiedy decydowano, że powstanie odkrywka Szczerców, nie brano pod uwagę budowy ujęć na terenie gminy. Uważam, że to było bardzo ważne wtedy, a zaniechano tego, mimo, że byliśmy bezpośrednio w leju depresyjnym.
Tym razem deficyt wody trwa już od ponad dwóch tygodni. Dotyka szczególnie Chorzewa, wsi Chruścińskie, Ławiany, częściowo Skoczylasów, Studzienicy, niedobory były też w Kiełczygłówku, czy Lipiu.
- Występują ograniczenia w dostawie wody dla mieszkańców, a powodem jest to, że w ujęciu tej wody po prostu nie ma – tłumaczy wójt.
- Nie nadąża napływać, gromadzić się w stosunku do potrzeb w obecnym czasie. Przy wyższych temperaturach zazwyczaj są one znacznie większe, stąd też te pobory są czterokrotnie wyższe. Dodatkowo brak opadów przyczynia się też do tego, że wodociąg nie nadąża transportować wody.
Chorzew, jak i okolice są wyżej usytuowane niż np. Kiełczygłów. Transport wody jest zatem bardziej wymagający, bo i ciśnienie musi być wyższe, by doprowadzić niezbędny do życia płyn. Aby problem rozwiązać, samorządowcy planują wybudować hydrofornię w Chorzewie.
- Rozmowy na ten temat prowadziłem już w ubiegłym roku, ale nie było zainteresowania osoby fizycznej, która dysponowała gruntem dość atrakcyjnym, jeśli chodzi o ujęcie wody – wyjaśnia Mielczarek.
- Te starania są ponowione w tym roku i pojawiły się też propozycje innych miejsc, ale dopiero po analizie hydrogeologów będziemy mogli coś więcej powiedzieć.
Jakby niekorzystnych czynników było mało, wybudowana kilka lat temu hydrofornia w Kiełczygłowie nie radzi sobie tak, jak powinna z pompowaniem i przekazywaniem wody.
Gmina stara się pomóc mieszkańcom w trudnym czasie. Pożyczyli beczkę z Rząśni, pojawiała się w poszczególnych miejscowościach. Pomoc w dowozie wody dla zwierząt oferują też strażacy. Samorządowcy korzystają z uprzejmości gminy Rusiec i ciągną od nich wodę dla Obrowa, Pierzyn, Kiełczygłówka, czy Lipia.
- Mieszkańcom jest na pewno trudno i są zbulwersowani, co jest zrozumiałe, ale nie jesteśmy w stanie wyczarować tej wody, tylko możemy pewne działania uruchamiać i to robimy –podkreśla włodarz.
Po remoncie hydroforni problemy się skończą
W Białej tamtejszy urząd wydał najbardziej restrykcyjne zarządzenie, zaznaczając, że osoby, które się do niego nie dostosują muszą się liczyć z administracyjnym postępowaniem a w konsekwencji karą pieniężną. Wójt od dawna wskazywał na pilną potrzebę remontu hydroforni w Naramicach. Ten, dzięki dofinansowaniu z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich w wysokości 2 mln zł, które pokryje połowę kosztów, zostanie sfinalizowany już w 2023 r. Mimo szeroko zakrojonych gminnych planów, radna Małgorzata Pichlak, poparta przez radną Stanisławę Bakotę, przedstawiła swoją koncepcję rozwiązania problemów hydrologicznych. Zaraz potem doszło do burzliwej dyskusji.
- W związku z brakiem ciśnienia wody posesja nr 152 – 153 w Białej Rządowej, obszar Dziadownia, wnioskuję o połączenie nitki wodociągowej tych posesji z główną siecią przebiegająco koło składu materiałów budowlanych Pryzmat. Kilkukrotnie właściciele posesji byli w urzędzie , widocznie bezskutecznie - podnosiła radna.
- W związku z częstymi problemami, dotyczącymi braku wody w całej miejscowości Biała, wnioskuję o budowę hydroforni i studni głębinowej w miejscowości Biała II tuż przy Stawikach tu są źródła, wody źródlane niewyczerpane pokłady. Też mając na uwadze, rok robi się coraz suchszy, wody brakuje, a co w sytuacji, gdy nastąpi awaria którejś ze studni, czy zostanie połowa gminy bez wody? Uważam, że taka studnia głębinowa, dzisiaj są dotacje, powinna być budowana, chociażby ze względu na zabezpieczenia dla awarii którejś ze studni – argumentowała.
- Popieram wniosek radnej Pichlakowej, już w zeszłym roku składałam, ale nikt mnie nie wysłuchał, woda jest najważniejszą rzeczą, jak może być, a wiem tu były badania, to są bardzo bogate źródła, jakby przyszło do(…) są dotacje i prosimy o złożenie wniosku – żądała, przyznając rację byłej przewodniczącej.
Propozycja radnych zupełnie nie przypadła do gustu wójtowi, Aleksandrowi Owczarkowi.
- Zrobiliśmy audyt i wiemy, że zapasy wody w Porębach i Naramicach są wystraczające, podjęliśmy działania naprawcze, w tym roku będzie zapięcie Kącik - Kopydłówek, ciśnienie na pewno się utrzyma, będziemy rekonstruować jakieś krótkie odcinki, które są awaryjne, może za krótkie czy niskie przekroje, ale jak zrobimy w przyszłym roku hydrofornię w Naramicach, to temat wody się skończy – przekonywał.
-Tam będzie budowana stacja uzdatniania wody do takiego poziomu. To są działania, które podjęliśmy jeszcze w tamtej kadencji, po tym jak analizowaliśmy, jak wygląda sieć. Minęło 20 lat od zamknięcia Kopydłowa, jakoś nikt nic nie zrobił – wskazywał wójt, który uważa iż budowanie kolejnej hydroforni mija się z celem.
- Co panu szkodzi jakby była dotacja wybudować studnię, co panu to szkodzi? – pytała
- Panie wójcie, a co w momencie, gdy nastąpi awaria? - zastanawiała się Pichlak.
- Panu powiem taką sytuację, mnóstwo produkcji zwierzęcej pobierało wodę, nie brakowało wody. Jeżeli moi sąsiedzi ja ich tu zgłaszam i byli u pana i mówili, że nie mają wody to mnie normalnie wstyd że oni jadą stąd do rodziców się kąpać – wytykała.
- No to 20 lat gmina funkcjonowała i nikt w tym temacie nic nie zrobił, a teraz podejmujemy działania naprawcze i są pretensje do kogo? do kogoś kto coś chce zrobić? – irytował się Owczarek.
Radna Pichlak stwierdziła, że czuje się atakowana.
- Po drugie ja składam wniosek odnośnie studni, to niech się wypowiedzą radni – odpowiedziała włodarzowi.
- Pan z góry wie, że nie. Dzisiaj, w czerwcu zakaz podlewania ogródków, mycia samochodów. XXI w nie możemy się umyć, u mnie na piętrz w ogóle nie ma wody – podkreślała.
- To jest spuścizna 20 lat poprzedniego funkcjonowania – odciął się Owczarek.
Magdalena Lizurej, Katarzyna Cieślik
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze