59-latek wybrał się na spacer w okolice schronów bojowych z czasów II Wojny Światowej. W pewnym momencie zauważył wykop, a na jego dnie rury. Szybko okazało się, że mężczyzna odnalazł... pociski artyleryjskie.
Cała sytuacja miała miejsce w środę, 7 sierpnia br. w godzinach wieczornych. 59-letni mieszkaniec Zduńskiej Woli wybrał się na spacer do Belenia, a dokładnie w okolice schronów bojowych z czasów II Wojny Światowej. To tutaj, w 1939 r., przebiegała linia obrony rzeki Warty. W pewnym momencie mężczyzna zwrócił uwagę na świeży wykop, a na jego dnie rury. Szybko jednak zauważył, że przedmioty to nic innego jak pociski artyleryjskie. Wezwał służby.
- Były to pociski artyleryjskie kaliber 40 mm - łącznie dziewięć sztuk. W czwartek, 8 sierpnia, w godzinach południowych, zostały zabezpieczone przez patrol saperski z Jednostki Wojskowej w Tomaszowie Mazowieckim - informuje sierż. sztab. Katarzyna Biniaszczyk, rzecznik prasowa Komendy Powiatowej Policji w Zduńskiej Woli.
Reklama
Policjanci przypominają, że gdy znajdziemy niewybuch, nie wolno go ruszać, dotykać, rozkręcać czy przenosić, bo może to grozić śmiercią lub kalectwem. Wojskowe materiały wybuchowe są odporne na warunki atmosferyczne i zachowują swoje właściwości wybuchowe pomimo upływu lat czy składowania w ziemi. Jeśli mamy podejrzenie, że przedmiot może być niewybuchem, miejsce jego znalezienia należy w sposób wyraźny oznaczyć, zabezpieczyć przed dostępem osób postronnych i powiadomić policję.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze