- Nie myślałem, że mnie coś na tym stanowisku zaskoczy, a jednak się myliłem, bo kto by przewidział pandemię, wojnę na Ukrainie czy ogromną inflację – mówi z wójt Ostrówka Ryszard Turek. W rozmowie z Magdaleną Lizurej porusza temat gminnych inwestycji i problemów, wynikających z trudnej sytuacji gospodarczej całego kraju.
Dzieci w szkołach gminnych zmarzną?
Wszystkie szkoły, oprócz Ostrówka, opalane są ekogroszkiem. Szkoła w Ostrówku jest podłączona do kotłowni gminnej wraz z urzędem, przedszkolem, szkołą, bankiem, ośrodkiem zdrowia. Tam stosujemy biomasę. Do sezonu grzewczego jesteśmy dobrze przygotowani, bo zakupiliśmy ok. 60 t ekogroszku, mamy również rezerwy, które w kotłowniach pozostały po poprzednim okresie. Może nie wystarczyć do końca sezonu grzewczego, gdyby zima była ostra, ale niedużo braknie.
Czyli nie pozamykacie szkół i nie wprowadzicie nauki zdalnej z powodu zimnych grzejników?
Nie. Tego nie chcielibyśmy robić. Sądzę, że to nie jest właściwy sposób nauczania. Oczywiście jest problem z ceną. Dostawca biomasy zastrzegł, że podpisze umowę tylko do końca roku. Jesienią i potem niemal cały okres grzewczy kupowaliśmy ten brykiet drzewny po 517 zł za tonę, a teraz 1850. Po przeliczeniu prawie 0,5 mln zł musimy wydać więcej na opał, niż w poprzednim sezonie, zakładając taki sam poziom spalania. Trzeba jednak pamiętać, że poprzednia zima była łagodna.
0,5 mln zł więcej to chyba nie lada wydatek?
Wydatki bieżące się nie bilansują. Liczymy na środki, które obiecał premier Mateusz Morawiecki na jednej z konferencji. Każda gmina ma otrzymać 2,8 mln zł, z czego 15proc. powinna przeznaczyć na inwestycję proekologiczną. 3 września ustawa była głosowana w sejmie. Teraz czekamy na głosowania w senacie oraz podpis prezydenta. Liczymy na te środki, bo sytuacja jest ciężka. Niestety, ale na bieżące opłaty po prostu brakuje. W takiej samej sytuacji jest wiele samorządów.
Czujecie spadek przychodów z podatku dochodowego od osób fizycznych?
Tak, ale większym problemem będzie prognozowany nawet 10-krotny wzrost cen za energię elektryczną od stycznia. Ponadto na sytuację finansową mają wpływ rosnące ceny paliwa, bo pracownicy używają traktorów czy koparki. Drożeją też materiały biurowe.
W budżecie na przyszły rok planujecie podwyżki dla pracowników?
Co roku taką pozycję umieszczaliśmy w budżecie. Wynagrodzenia wzrastały od stycznia lub marca. Ubiegłoroczny wzrost w wysokości 500 zł brutto już zjadła inflacja, która jak słyszymy jest już na poziomie kilkunastu procent. Ludzie społecznie nie będą przecież pracować.
Mieszkańcy w najbliższym czasie mogą spodziewać się wzrostu opłat za odbiór i zagospodarowanie odpadów?
Umowa z Eko-Regionem obowiązuje do końca roku. Już powoli przygotowujemy się do ogłoszenia przetargu. Teraz ci, którzy nie kompostują odpadów bio, płacą po 32 zł od osoby, a mieszkańcy, którzy mają kompostowniki po 24 zł od osoby. W połowie roku przyszło pismo od Eko-regionu z prośbą o rozpatrzenie zmian umowy. Ja takiej możliwości nie widzę, więc nawet nie odpowiadaliśmy. Umowa jest nieodłącznym załącznikiem w specyfikacji przetargowej i nie powinna ulegać zmianie. A jeśli ulega, to ktoś popełnia błąd. Oni się powoływali na pandemię i inflację. A my też się możemy powoływać na te same zjawiska. Też nas dotyczą, a instytucją charytatywną nie jesteśmy. Niemniej jednak można się spodziewać, że nowa oferta będzie wyższa i finalnie nastąpi wzrost opłat.
W ubiegłym roku nie udało się rozstrzygnąć konkursów na dyrektorów szkół w Okalewie i Janowie. O posadę w tej ostatniej szkole starał się były kurator Grzegorz Wierzchowski, ale ostatecznie zrezygnował. W tym roku nikt nie był zainteresowany objęciem wakatów. Jak pan sądzi, dlaczego?
To jest na pewno problem złożony. Dyrektor ma dużo obowiązków, związanych z prowadzeniem danej szkoły, a nie ma możliwości wypracowania nadgodzin. Jeśli w szkole nauczyciel ma 5 czy 6 nadgodzin, to jego pensja wygląda dość atrakcyjnie i porównywalnie do wynagrodzenia dyrektora, a bywa, że jest wyższa. Logika mówi, że nie warto pełnić takiej funkcji. W przedszkolu też był konkurs, przystąpiła do niego poprzednia pani dyrektor i została bardzo pozytywnie oceniona. W tych dwóch podstawówkach wyznaczyliśmy pełniących obowiązki, zgodę na objęcie stanowisk wyraziły osoby, które pełniły te funkcje w poprzednim roku szkolnym.
Planujecie w placówkach edukacyjnych inwestycje w najbliższym czasie?
Powstaje projekt termomodernizacji i nowej elewacji w Janowie, a także części gdzie jest przedszkole we Wielgiem. Powstaje też projekt boiska wielofunkcyjnego w Okalewie, pan dyrektor jeszcze ma nanieść poprawki.
Co z zapleczem sportowym, które miało powstać przy stadionie w Ostrówku?
Tam będzie budynek dla sportowców oraz boisko wielofunkcyjne. Niedługo na tę inwestycję ogłosimy przetarg. W czerwcu z rządowego programu „polski ład” dostaliśmy na to zadanie prawie 3 mln zł. Treudno powiedzieć czy ta kwota wystarczy.
Podczas czerwcowego rozdania otrzymaliście jeszcze obietnicę dofinansowania dwóch innych zadań, rozbudowy oczyszczalni ścieków w Rudlicach i remont lokalnych dróg. Jak idzie realizacja tych zamierzeń?
Mieliśmy formalny problem, ponieważ we wniosku użyliśmy pojęcia modernizacja oczyszczalni, a w prawie budowlanym nie ma takiego pojęcia. Musieliśmy się zwrócić do poszczególnych instytucji i sprawę prostować, ale udało się. Teraz kolej na budowę oczyszczalni. Do końca roku ma być gotowy projekt rozbudowy, a czas na ogłoszenie przetargu mamy do połowy marca. To 9 miesięcy od przyznania promesy wstępnej.
Z kolei przetarg na to zadanie drogowe ogłosiliśmy już w tym roku, choć pierwotnie planowaliśmy w przyszłym. Obawialiśmy się jednak inflacji i tego, że w rezultacie, aby wykonać zadanie, trzeba będzie dużo dołożyć. Ostatecznie z gminnej kasy trzeba wyasygnować 200 tys. zł, a całe zadanie warte jest niespełna 3,3 mln zł. Obejmuje remont sześciu dróg.
W tym roku oprócz tego zadania będą jeszcze inne inwestycje na drogach?
Współpracujemy z powiatem na dwóch drogach starostwa. W zarząd wzięliśmy fragment drogi powiatowej w Ostrówku, na Dobroszynach, dawniej to była miejscowość odrębna, teraz część Ostrówka. Dokładamy również do remontu drogi Skrzynno-Gromadzice. Ta inwestycja jest rozpisana na trzy lata. Zakończyliśmy już strategiczną drogę, łączącą gminę Ostrówek z gminą Lututów. Do tej pory ludzie po niej jeździli, bo nie mieli wyjścia. Środki mieliśmy z jednego z naborów „polskiego ładu”. Fragment drogi o długości 2,6 km kosztował 2,7 mln zł. My jako gmina z kosztem projektu i nadzoru ponieśliśmy wydatki rzędu 200 tys. zł.
A które drogi czekają na swoją kolej?
Liczymy na nabór z rządowego programu rozwoju dróg, dalej się do tego przygotowujemy. Robimy projekty na siedem kolejnych dróg. Trzy już są gotowe. Na uwadze mamy odcinek drogi powiatowej od krajówki do DPS-u w Skrzynnie. To jest 4,5 km. Już kilka razy występowałem do zarządu powiatu, ale dostawałem informację zwrotną za każdym razem, że brak jest środków na zaprojektowanie przebudowy tego odcinka, chyba najbrzydszego w powiecie. Po deszczu to jest tragedia. Po tym jak położymy tam kanalizację, będziemy chcieli skłonić powiat do inwestycji w tym miejscu.
Wspomniał pan o planach budowy kanalizacji. W ostatnim czasie sporo w tym kierunku w gminie się robi.
Na ukończeniu są trzy odcinki kanalizacji, dwa w Nietuszynie (trzeci i czwarty etap) i jeden w Skrzynnie (pierwszy etap). Robimy projekt kanalizacji Okalewa i projekt kanalizacji Plichowa, Dobroszyn i części Ostrówka. Chcemy to zrealizować w przyszłym roku, tak żeby można było wspólnie z powiatem przygotować przebudowę drogi, o której wspomniałem.
Udało się wyłonić wykonawcę na rozbudowę hydroforni w Ostrówku?
We wrześniu będziemy zaczynać podłączać druga studnię. Kosztorys przebudowy opiewał na ok. 3 mln zł, zgłosił się jeden wykonawca, który zaproponował 5 mln zł. Zdecydowaliśmy się jednak robić to zadanie, a brakującą kwotę dołożyć z subwencji ogólnej. Roboty zakończą się w czerwcu przyszłego roku.
Są na tym terenie problemy z wodą?
Duzi rolnicy maja studnie głębione i sobie radzą. W tym roku nie mieliśmy kłopotów. W ubiegłym, w połowie sierpnia, w jedną z sobót, owszem. Było gorąco, nie padało długo i ludzie zaczęli masowo podlewać ogródki czy napełniać baseny. Studnię mamy odwierconą od kilku lat, ale zwlekaliśmy z podłączeniem. Zrobiliśmy trzy przetargi i nikt do nich nie przystąpił, więc temat odpuściliśmy. Trzeba pamiętać, że na sporym terenie gminy miała funkcjonować kopalnia.
W studium uwarunkowań przestrzennych kopalnia dalej stoi. Nie planujecie wprowadzać zmian?
Kiedyś zmienimy studium na pewno. Już niektórzy mieszkańcy przynoszą wnioski, aby robić miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego. Chodzi o zmiany, które umożliwiłby budowę farm wiatrowych czy fotowoltaicznych. Tych różnych wniosków jest kilkanaście, to niedużo, więc na razie nie plujemy wydatków na ten cel, jakim są zmiany.
Narzeka pan na pustki w kasie, ale jednocześnie gmina dużo inwestuje.
To prawda, bo to wydatki bieżące się nie spinają. Wydatki majątkowe się bilansują, w tej chwili sięgają 18 mln zł.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze