Reklama

Za mało merytoryczna dla przewodniczących zarządu osiedli

Spotkanie sołtysów oraz przewodniczących zarządu osiedli, jakie odbyło się 4 listopada, w piątek, w Kurowie odbiło się szerokim echem za sprawą wpisu wieluńskiej radnej Anny Dziuby-Marzec. Pomimo tego, że radna nie otrzymała oficjalnego zaproszenia, postanowiła wziąć w nim udział. Mocno zbulwersowały ją jednak kieliszki, ustawione obok nakryć. Jak zaznacza wyszła, zanim impreza się rozkręciła.

„Szanowni Państwo, Burmistrz Paweł Okrasa serdecznie zaprasza Państwa na spotkanie które odbędzie się w dniu 04.11.2022 r. o godz. 17:00 w Domu Ludowym w Kurowie. Tematem spotkania będzie omówienie spraw bieżących Zarządów Osiedli” – takie zaproszenia otrzymali przewodniczący wieluńskich osiedli. Jak się jednak okazało na miejscu, w spotkaniu wzięli udział nie tylko oni, ale również sołtysi. Ostatecznie to sprawy wsi właśnie zdominowały tematykę zebrania. Radna Anna Dziuba-Marzec podaje, że miało ono o wiele luźniejszy charakter, niż się spodziewała. Ona sama liczyła, że pojawi się kwestia zwiększenia środków do dyspozycji zarządów. W tej chwili to zaledwie 5 tys. zł. Od kilku lat toczy się dyskusja, aby zwiększyć kwotę, chociażby do 20 tys. zł.
- Z zaproszenia wynikało, że będą omawiane sprawy bieżące Zarządów Osiedli więc sądziłam, że i budżet jest jednym z tym tematów – relacjonuje radna na swoim blogu w mediach społecznościowych.
-Wprawdzie nie miałam oficjalnego zaproszenia, ale jako radna postanowiłam się wybrać do Domu Ludowego, aby poznać aktualne problemy mieszkańców. Na spotkaniu pojawili się również radni Akulicz, Rozmarynowski i Gęsiak, który sprawiał wrażenie gospodarza spotkania (otwierał drzwi, usadzał gości, przesadzał sołtysów, przedstawiał osoby, które wprowadzał na salę) – opisuje.
Radna nie kryje, że była zaskoczona już samą formą ustawienia stołów, przyszykowanych do imprezy.
- Jakie było moje zdziwienie po wejściu na salę, gdy zamiast tradycyjnie ustawionych krzeseł, jak to bywa na oficjalnych zebraniach, zastałam stoły ustawione wzdłuż sali, zastawione m.in. półmiskami, talerzami i kieliszkami do wódki – podaje Anna Dziuba-Marzec.
Jeszcze bardziej zdziwiła się, kiedy głos zabrał przedstawiciel handlowy firmy instalującej światłowody, który rozdał wszystkim kalendarze i ulotki.
- Tak na marginesie dodam, że na pytanie kto go zaprosił nie powiedział „burmistrz” tylko „Paweł” – informuje radna.
Anna Dziuba-Marzec podkreśla, że na spotkaniu nie poruszano kwestii osiedlowych, a tylko sołeckie.
- Na pytanie radnego Akulicza, co ze sprawami osiedli, bo przecież po to zaproszono ich przewodniczących, burmistrz zrobił wielkie oczy – relacjonuje Dziuba-Marzec.
- Radny odczytał więc treść zaproszenia. Z dalszej dyskusji mogliśmy się dowiedzieć, że dla burmistrza zwiększenie budżetów osiedli to abstrakcja i przysłowiowym palcem w bucie w tym temacie nie kiwnie.
Ostatecznie wraz z Tomaszem Akuliczem opuściła zebranie, kiedy zaczęto podawać ciepły posiłek.
- Po co na stole były kieliszki do wódki na spotkaniu, na którym zgodnie z treścią zaproszenia, miały być omawiane sprawy bieżące Zarządów Osiedli – nie wiem, ale zapewne nad wszystkim czuwał obecny na spotkaniu Przewodniczący Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych - radny ŁNW Jarosław Rozmarynowski – dziwi się radna, dodając, że żadnego osiedla z własnych środków na taką fetę stać by nie było.
Wywołany do tablicy radny Jarosława Rozmarynowski podaje, że został zaproszony przez Andrzeja Gęsiaka, który jest jego przyjacielem. Podkreśla, że z Kurowem jest bardzo związany też choćby przez to, jego żona stamtąd pochodzi.
- Dla mnie to nawet nie jest żenujące, że radna przychodzi na spotkanie bez zaproszenia, bo ma do tego prawo, ale, że ktoś robi ukradkowe zdjęcia, żeby pokazać, że pojawiły się puste kieliszki – komentuje Rozmarynowski.
- Cieszę, się, że padło moje nazwisko w kontekście radny, bo odbyło się z podkreśleniem mojej funkcji wartościowej i zacnej, a są tacy, co uważają, że radnym przestałem być.
Jak zaznacza, nie był w Kurowie w charakterze przewodniczącego GKRPA, a ponad to jego rola jako takiej osoby, też nie polega na pilnowaniu czy ktoś pije czy nie.
- Osobiście nie widziałem butelki ani żeby ktoś pił – mówi Rozmarynowski.
- Nie wiem jak radna sobie to wyobraża, tam był parking pełen samochodów. Niemożliwe, żeby ktoś pił a potem jechał.
Impreza miała być podobno od 17:00 do 18:00 spotkaniem oficjalnym, a potem okazją do integracji i pochwalenia się inwestycjami z grantów sołeckich. Dlatego po 18:00 Andrzej Gęsiak, radny, ale jednocześnie sołtys Kurowa, a także członek KGW, czuł się gospodarzem, tak przynajmniej mówi. Zaprosił na wydarzenie radnych wojewódzkich, Andrzeja Chowisa, Edwarda Keidosa oraz Dorotę Więckowską, którzy się pojawili. Zaproszeń nie przyjęli za to posłowie, Paweł Rychlik oraz Piotr Polak.
- Zapraszałem panów posłów, ale oni mieli w tym czasie posiedzenie – informuje Gęsiak.
- Pan burmistrz zapraszał natomiast sołtysów i przewodniczących osiedli, ale ta oficjalna część miała być do 18:00.
Podczas zebrania była mowa o sposobie rozliczania faktur, problem budżetów osiedlowych też został ostatecznie poruszony. Urzędnicy tłumaczyli, że w tym roku nie da się zorganizować konsultacji społecznych i zmienić statutu, aby już  w przyszłym roku zwiększyć finansowanie.
- Andrzej Gęsiak chciał się pochwalić, jak wykorzystał granty, a radnym wojewódzkim podziękować za wsparcie – twierdzi Rozmarynowski.
 - Pokazywał inwestycje w kuchni, ale Anna Dziuba-Marzec oraz Tomasz Akulicz nie raczyli tam wejść.
- Nie uważam, żeby to było coś zdrożnego, że kieliszki stały, miało prawo tam stać – uważa Gęsiak.
- Zapraszałem też swoich gości, po to by pokazać realizację grantów, zakup głośników i szafy do kuchni. Zaplanowałem pokaz i się odbył. Pojawiła się również pani radna Anna Dziuba-Marzec, która zaproszona nie była, ale oczywiście miała prawo przyjść. Mam jednak wrażenie, że była tylko po to, by krytykować burmistrza.
Radny Gęsiak nie ukrywa, że z imprezy jest bardzo zadowolony. Podkreśla też, że z budżetu gminy nie dostał na ten cel nawet złotówki.
 - Bardzo dobrze współpracuje mi się z kołem gospodyń, też tam należę, jeździmy razem po festynach i jarmarkach, mamy swoje środki, a panie mnie jako sołtysa wspierają, podobnie jak ja ich, więc pomogły wszystko przygotować – twierdzi.
- Miałem prawo zorganizować takie spotkanie. Kieliszki też mogły sobie stać. I zapewniam, że alkohol nie lal się strumieniami – podkreśla.


Magdalena Lizurej
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości