Reklama

Za rok będzie muzyczną nastolatką

Różne są losy orkiestr dętych. Jedne grają przez dziesiątki lat, drugie przez kilka lat i milkną. Ale potem odradzają się, niczym Feniks z popiołów. Tak chyba było w przypadku Czarnożylskiej Orkiestry Dętej, którą dziś prezentujemy w naszym cyklu „Jest w orkiestrach dętych jakaś siła…”.

Chociaż jej historia zaczyna się w 2011 r., to swych korzeni może szukać wiele lat wstecz. W 1985 r. istniała w Czarnożyłach orkiestra dęta prowadzona przez kapelmistrza Gnycha. Działała ona przez sześć lat. Odrodziła się ponownie w 1995 r. z inicjatywy dyrektorki Gminnego Ośrodka Upowszechniania Kultury Haliny Lizurej. Jej dyrygentem został Wojciech Jankowski. 
- Uczył nas od podstaw czytania zapisów nutowych i wydobywania dźwięków z instrumentów dętych – wspomina Piotr Kędzia z Czarnożył, który grał w tej orkiestrze.
- Potem uczyliśmy się prostych melodii. Trwało to bardzo długo i wtedy przychodziły pierwsze rezygnacje oraz zniechęcenia. Grałem na kornecie, który został mi wypożyczony, abym mógł ćwiczyć w domu.
Mozolna praca dyrygenta i zaangażowanie muzyków, spowodowało, że po kilku miesiącach na imprezach organizowanych w Czarnożyłach i okolicznych miejscowościach, rozbrzmiewała orkiestra dęta. 
- Niezapomniana była pierwsza pasterka, na której graliśmy – kontynuuje Piotr Kędzia.
- Kościół w Czarnożyłach trząsł się w posadach, gdy rozlegało się nasze „Wśród nocnej ciszy”. Później graliśmy na uroczystościach kościelnych, państwowych, strażackich i festynach. 
Skład orkiestry zmieniał się, ale zawsze grało w niej kilkanaście osób. Funkcjonowała ona do 2000 r. A, że orkiestra dęta zawsze jest potrzebna, jej brak coraz częściej dawał się we znaki. Pomysłodawcą powtórnego utworzenia takiego zespołu w Czarnożyłach był Konrad Grygowski. Zaproponował on w 2011 r. ówczesnemu wójtowi Tomaszowi Luboińskiemu zorganizowanie orkiestry. Miała ona się składać z młodych, kilku – kilkunastoletnich muzyków.
- Grygowski pochodził ze Złoczewa – mówi Irena Siorek, obecna kapelmistrz czarnożylskiej orkiestry.
- Tu w okolicy prowadził kilka orkiestr, między innymi w Białej, Złoczewie, Wieluniu. Miał bardzo dobre podejście do uczniów i orkiestrantów. Umiał wytłumaczyć i pokazać, jak grać. Sam młody, dowcipny i elokwentny, potrafił dostosować się do młodzieży.
Początki były trudne, ponieważ orkiestra zaczynała swoją działalność właściwie od zera. Najpierw Konrad Grygowski przeprowadził w szkołach nabór do orkiestry, a potem rozpoczęła się mozolna praca. Kandydaci na muzyków uczyli się nut, czytania zapisu nutowego, zadęcia. Później zaczęli uczyć się prostych utworów. 
- Pan Konrad był kapelmistrzem wymagającym – wspomina swojego nauczyciela Łukasz Szymański, który w orkiestrze gra od 2013 r.
- Na próbach nie mogło być żadnego lekceważenia, żadnych rozmów. Była zasada: jak gramy, to gramy. A, jeśli ktoś rozrabiał, to kazał wyjść z sali i iść do domu. 
Próby odbywały się głównie w Gminnym Ośrodku Kultury. Grano na starych, wysłużonych już instrumentach, które pozostały po poprzedniej orkiestrze. Nie wszystkie były sprawne, wymagały napraw.
- Z niektórych tych instrumentów korzystamy jeszcze do dzisiaj – wyjaśnia Irena Siorek.
- Za czasów Konrada zakupiono część nowych instrumentów w ramach projektu „Zamiast pić i brać, lepiej grać”, który realizowany był w latach 2012-2013 przez miejscowy ośrodek kultury.

Orkiestra grała w tamtych czasach głównie na imprezach urządzanych w gminie i na uroczystościach w pobliskich parafiach. Brała też udział w przeglądach orkiestr organizowanych w Białej. W czasach swojego największego rozkwitu liczyła około 20 osób. 
W 2016 r. Konrad Grygowski zakończył swoją współpracę z orkiestrą w Czarnożyłach. Nowym kapelmistrzem została Irena Siorek. 
- Konrad sam zaproponował, żebym ją przejęła – mówi dyrygentka.
- Znaliśmy się już od lat, razem odbyliśmy chyba siedem kursów kapelmistrzowskich. Sporo się od niego nauczyłam, bo był naprawdę dobrym kapelmistrzem.
Irena Siorek, mimo że prowadzi orkiestrę dętą, jest z wykształcenia akordeonistką. Przez sześć lat uczyła się gry na tym instrumencie w Ognisku Muzycznym w Łodzi, a potem ukończyła tam średnią szkołę muzyczną II stopnia. Zwieńczeniem jej nauki były studia pedagogiczno-muzyczne w Częstochowie. 
Swoją przygodę z orkiestrami dętymi zaczęła w 2008 r. od gry na alcie w orkiestrze w Białej, którą wtedy kierował Grygowski. 
- Bialska orkiestra była właściwie w rozsypce – wspomina.
- Składała się z kilku osób. Wtedy zaproponowałam Konradowi, że nauczę się grać na jakimś instrumencie dętym. Zasugerował mi alt. A później przeszłam na trąbkę i tak zostało.
Gdy nowa kapelmistrzyni przejmowała orkiestrę w Czarnożyłach, liczyła ona 15-16 osób. Zmiana prowadzącego nie wpłynęła ujemnie na działalność zespołu. Nikt z tego powodu nie zrezygnował z grania, chociaż problemy z odchodzącymi muzykami są również tutaj.
- Najczęściej dzieje się tak wtedy, gdy moi muzycy kończą liceum – przyznaje Irena Siorek.
- Idą na studia, wyjeżdżają stąd i nie są w stanie już uczestniczyć w próbach. Dlatego ciągle staram się pozyskiwać nowych kandydatów. Z tym, że zanim mogą oni orkiestrę wesprzeć, to muszą się nauczyć grać. A to trwa około roku. Chyba, że ktoś jest wyjątkowo zdolny i wcześniej wejdzie w orkiestrę. 
Zdarzają się jednak i tacy muzykanci, którzy mimo wyjazdu na studia, nie zrywają swojego kontaktu z zespołem.
- Gram tu już od 2012 roku - mówi Martyna Samulska.
- Teraz studiuję w Krakowie, ale nie chcę rezygnować z gry, bo ta orkiestra jest częścią mnie. Kiedy tylko mogę, przyjeżdżam i uczestniczę w próbach. Moim instrumentem jest trąbka.
Orkiestra uświetnia głównie uroczystości państwowe, kościelne i imprezy lokalne. I ma do tego stały, stosowny repertuar. Ale pojawiają się w nim też utwory o innym charakterze, najczęściej rozrywkowym i o znacznym stopniu trudności.
- Teraz „szarpnęliśmy” się na tango „La Cumparsita” – mówi Irena Siorek.
- Chcę w tym utworze wykorzystać akordeon, który orkiestra będzie wspierała swoimi głosami. Mamy też trudny utwór „March Colonel Bogey” z filmu „Most na rzece Kwai”. W repertuarze jest też Marsz Triumfalny z opery „Aida”, „Yesterday” Beatlesów, czy wiązanka utworów Abby.
W tej chwili orkiestra przygotowuje się do nagrania płyty. Będzie to prezent dla słuchaczy od orkiestry na 10-lecie jej powstania. Jednak nawet tu koronawirus miesza szyki. 
- Jeszcze nie wiemy, w jaki sposób to się odbędzie – mówi dalej dyrygentka.
- Czy muzycy będą nagrywać swoje partie indywidualnie i potem elektronicznie złożymy to w całość, czy też uda nam się to nagrać bezpośrednio przez całą orkiestrę. To wszystko będzie zależne od wymogów pandemii.
Patronat nad orkiestrą sprawuje Gminny Ośrodek Kultury w Czarnożyłach, który stara się zaspokoić podstawowe potrzeby zespołu, m. in. w zakresie instrumentów. 
- Jeśli potrzebujemy jakiś instrument, to wcześniej zgłaszamy to do GOK-u, by zabezpieczono odpowiednie sumy w budżecie – mówi Irena Siorek.
- Przeważnie kupujemy takie używane, ponieważ nowe są bardzo drogie, a gmina do bogatych nie należy. Każdego roku mamy obiecane na ten cel około 10 tysięcy złotych.
Również dzięki ośrodkowi kultury muzycy mogą uczestniczyć w corocznych, trzydniowych warsztatach, na których podnoszą swoje umiejętności. Byli już m. in. w Kamionie i Bolesławcu nad Prosną. W ubiegłym roku, z wiadomych powodów, zaplanowany wyjazd nie mógł się odbyć.
Orkiestra występuje w granatowych, sportowych koszulkach, na których widnieje herb gminy Czarnożyły oraz napis „Zamiast pić i brać, lepiej grać!”. Kupiono je jeszcze w 2013 r., kiedy ośrodek kultury realizował wspomniany już projekt pod tym samym hasłem. 
- Nasza orkiestra, to już element pięknej tradycji, którą chcemy kontynuować – podsumowuje Andrzej Modrzejewski, wójt gminy Czarnożyły.
- Cieszy nas, że młodzież może w niej ćwiczyć, rozwijać się w tym kierunku, a my możemy jej to umożliwić. Wszyscy bardzo lubimy, gdy orkiestra dęta towarzyszy nam przy okazji różnych uroczystości. Jej dźwięki dodają im smaku i uroku, jak chociażby na dożynkach.

Reklama

Aktualny skład orkiestry:

Irena Siorek (kapelmistrz, flugelhorn), Wiktoria Bachorska, Dawid Macuga, Alicja Marciniak, Natalia Suchecka (wszyscy klarnet), Martyna Hofman, Natalia Pichlak (saksofon altowy), Aleksandra Kośmider, Konrad Niezgoda, Martyna Samulska, Julia Wolna (trąbka), Julia Łebek, Katarzyna Strugała, Łukasz Szymański (flugelhorn), Seweryn Poterek (tenor), Ewelina Kośmider (puzon), Bartłomiej Pichlak, Mikołaj Pietrzak, Paweł Pietrzak (perkusja)

Elżbieta Wodecka
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości