Twarde dane nie kłamią, dług gminy Pajęczno maleje. Kolorowo jednak nie jest, dalej budżet jest deficytowy. Jak zaznacza burmistrz Pajęczna, Piotr Mielczarek, kasę zjadają wydatki bieżące. Gdyby nie oszczędności z poprzednich lat, na pokrycie bieżących zobowiązań samorząd musiałby pożyczać. Tymczasem nie wszyscy członkowie rady miejskiej są zgodni w ocenie polityki finansowej burmistrza.
Podczas tzw. sesji absolutoryjnej, kiedy radni rozliczają burmistrza z wykonania budżetu oraz działania urzędu nie wszyscy pajęczańscy radni pokazali, że darzą Piotra Mielczarka zaufaniem. Ani absolutorium (potwierdzenia, że prawidłowo wykonał budżet) ani wotum zaufania (aprobującego podejmowane w ubiegłym roku decyzje) nie udzielił mu radny Robert Sikora. Z kolei Wojciech Beśka oraz Elżbieta Kupiec wstrzymali się od głosu.
- Nie mam szczególnie zmartwienia z tą niejednomyślnością, bo jak mawiał ksiądz Twardowski, w życiu musi być dobrze i niedobrze, jak jest tylko dobrze, to niedobrze – spuentował głosowania burmistrz.
Reklama
- Każdy głos krytyki przyjmuję, cieszę się, że one również są, bo w innym wypadku moglibyśmy być posądzeni, że jesteśmy towarzystwem wzajemnej adoracji, że się tu świetnie bawimy, klepiemy po plecach i po cichu załatwiamy jakieś sprawy, a tak oczywiście nie jest – podkreślał samorządowiec.
Poszczególni radni w różny sposób oceniają działania burmistrza. Kilka komplementów pod swoim adresem usłyszał od Marcina Krzaka, który do tej pory nie szczędził mu słów krytyki. Tym razem radny na plus zaliczył szefowi pajęczańskiego ratusza spadek wysokości zadłużenia.
- Jak rozpoczynaliśmy naszą kadencję, to był 2018 r., zadłużenie gminy było na poziomi 12 mln zł a na koniec 2022 r. to jest 7,5 mln zł – podliczył Krzak.
- Możemy dyskutować, czy realizowane inwestycje są na wysokim poziomie, na niskim czy na średnim, ale te inwestycje są, a zadłużenie nasze nie jest większe. Łatwo oczywiści zacząć zarządzać gminą, czy jakąś inną jednostką samorządu terytorialnego, na kredyt, u nas to się nie stało – uważa radny, dodając, że gmina awansowała w rankingach finansowych, co widać po wskaźnikach.
Reklama
Niektórzy radni wytykają jednak Mielczarkowi, że to wszystko odbywa się kosztem niewykorzystania potencjału inwestycyjnego Pajęczna. Decyzji burmistrza broni radna Beata Stawiak.
- Przyglądamy się sąsiednim gminom i naprawę mamy im czego zazdrościć, ale musimy też sobie skojarzyć, że są to gminy, które posiadają bardzo duże przychody z tytułu podatków i opłat eksploatacyjnych - stwierdziła radna.
- No niestety na terenie naszej gminy nie ma takiego zakładu czy inwestora, dzięki któremu moglibyśmy korzystać z takich dobrodziejstw finansowych. Patrząc na budżet naszej gminy, ja bym powiedział że pani skarbnik czy burmistrz, czy my radni, naprawdę mamy związane ręce. Nie mamy czym działać, bo każda inwestycja potrzebuje środków własnych żeby cokolwiek uzyskać z zewnątrz. A trzeba je zapewnić w budżecie.
Reklama
Według radnej po wybuchu wojny na Ukrainie państwo ruszyło z programami wsparcia dla samorządów, dzięki temu wiele inwestycji jest w trakcie realizacji.
- Cóż z tego, że wiele inwestycji jest robionych na podstawie właśnie tych programów i moglibyśmy kolejne ulice zrobić, tu się znowu zamyka budżet - stwierdziła Stawiak.
-Nie wymagajmy tego, bo wiemy jaki jest obraz naszych finansów.
Tymczasem Robert Sikora ma skrajnie odmienny pogląd
– Nie zgodzę się z radną Stawiak, że nie mamy środków na wkłady własne, bo mamy kilka milionów nadwyżek budżetowych z poprzednich lat - przypomniał radny.
Reklama- Myślę, że te pieniądze byłyby dobrym wkładem w inwestycje, w projekty. Tutaj jest taki mały zarzut w stosunku do pana burmistrza, żeby te pieniądze, które leżą na kontach, wykorzystywać tu i teraz.
Radny dodał, że mieszkańcy Czerkies stracili zaufanie do Mielczarka, ponieważ nie chciał w ich imieniu wystąpić do samorządu Kleszczowa w sprawie wsparcia finansowego na budowę wiejskiej świetlicy.
Tymczasem burmistrz ma gotową odpowiedź na zarzut o bezcelowe przetrzymywanie gminnej kasy.
– Oczywiście można wydać wszystkie pieniądze na raz i być zadowolonymi, albo przynajmniej w miarę zadowolonymi, natomiast gdyby nie ta nadwyżka, którą wypracowaliśmy, to dzisiaj nie mielibyśmy na rachunki i stanęlibyście państwo przed koniecznością zaciągnięcia kredytu na wydatki bieżące – stwierdził Mielczarek.
Reklama- To, że nie wydaliśmy wszystkich pieniędzy w ubiegłym roku, jak było taniej, akurat uznaję za dobrą gospodarkę, dlatego, że dzisiaj musielibyśmy stanąć przed dylematem, w jaki sposób skredytować się na rachunki, a takie rzeczy, dylematy, pewnie niektórzy radni pamiętają, się już działy – wytknął burmistrz.
Z tego samego powodu, czyli wysokich nakładów bieżących, nie zwiększa się stanu zatrudnienia m.in. wśród pracowników obsługi, którzy dbają o zieleń miejską.
- Wynagrodzenia pracowników to nie jest wydatek inwestycyjny tylko, bieżący i wszystkie wskaźniki, które udaje nam się odbudować, niestety by obniżało, ja wiem, że nie chodzi o wskaźniki, tu chodzi o budżet, który w tym momencie jest deficytowy –
Reklama
- podnosi Piotr Mielczarek, dodając, że pajęczański ratusz poprzez zmiany podatkowe został pozbawiony wpływów w znacznie większym stopniu, niż wysokość rekompensat, na jaką może liczyć.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze