W połowie lutego do Komisariatu Policji w Praszce przyszedł młody mężczyzna, który chciał zgłosić interwencję w swoim domu. Dyżurny kazał mu usiąść w poczekalni i zadzwonił po patrol interwencyjny. Chwilę później 30-latek wpadł w szał. Zaczął demolować pomieszczenie, a dyżurnemu grozić śmierciom. Teraz 30-latek stanął przed sądem.
- Oficer dyżurny użył siły wobec mężczyzny, a patrol interwencyjny szybko dotarł na miejsce. Mężczyzna został przekazany Zespołowi Ratownictwa Medycznego i przetransportowany do szpitala. Tam została mu pobrana krew, aby ustalić czy był pod działaniem alkoholu lub innych środków odurzających - relacjonował wówczas mł. asp. Marek Kotara, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Oleśnie.
Pod koniec ubiegłego miesiąca mężczyzna w końcu stanął przed sądem. Do tej pory stan zdrowia podejrzanego nie pozwalał na wykonanie dalszych czynności procesowych z jego udziałem. W międzyczasie Prokurator Rejonowy w Olesnie wystąpił z wnioskiem o tymczasowy areszt do Sądu Rejonowego w Olesnie.
- Po dziesięciu dniach od interwencji, kiedy ustały medyczne przeciwwskazania, Policjanci z Olesna doprowadzili 30-latka przed Sąd, który przychylił się do wniosku prokuratury i aresztował go na 3 miesiące - dodaje mł. asp. Marek Kotara.
Mężczyzna nie przyznał się do postawionych mu zarzutów. Za zniszczenie mienia oraz usiłowanie rozboju grozi mu kara nawet 15 lat pozbawienia wolności.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze