Reklama

Zmagania wędkarskie zakończyły się wspólną fotografią, która zapewne trafi do niejednego, rodzinnego albumu fot.: Andrzej Kalemba

Przez prawie 11 miesięcy w naszym cyklu „Jest w orkiestrach dętych jakaś siła …” prezentowaliśmy orkiestry działające na terenach powiatów wieluńskiego i pajęczańskiego. Przedstawiliśmy 18 zespołów tego typu. Dziś przyszła kolej na ostatnią już - Orkiestrę Dętą w Ożarowie.

Powstała ona w 1916 r., a inicjatorem jej założenia był ówczesny proboszcz parafii w Ożarowie ksiądz dr Walenty Kott, jednocześnie prezes tamtejszego Towarzystwa Ogniowego. Towarzystwo to, będące odpowiednikiem dzisiejszej Ochotniczej Straży Pożarnej, działało tu od 1908 r. Orkiestra powstała właśnie przy tym Towarzystwie, a więc była strażacką. Jej kapelmistrzem został zawodowy muzyk z Częstochowy Jan Żak. Kierował nią, a równocześnie uczył grać jej pierwszych członków przez trzy lata. 
Każdy muzyk, chcący się uczyć, a następnie grać, musiał wpłacić 50 rubli wpisowego. Członkami orkiestry byli wtedy m. in. : Franciszek Młynarczyk, Franciszek Figlarek, Władysław Gierak, Franciszek Kacperek, Franciszek Garyga, Władysław Korczewski, Józef Porażka, Walenty Pietras, Piotr Szaniec, Franciszek Jama, Tadeusz Judasik, Antoni Zadworny, Piotr Majtyka, Adam Młynarczyk, Franciszek Kostrzewa, Tomasz Strózik, Antoni, Józef, Franciszek i Piotr Hadrysiowie oraz Belka, którego imienia niestety, nie znamy. Instrumenty zakupione zostały ze składek mieszkańców wsi. 
- Za pana Żaka orkiestra była na bardzo wysokim poziomie – mówi Wojciech Szaniec, jej członek w latach 1958 – 2004.
- I z tego względu często zapraszana była do Wielunia na różne imprezy. Konkurowała wtedy z tamtejszą orkiestrą. Wiem o tym od starszych muzyków, którzy wówczas w niej grali, między innymi od mojego ojca i pana Władysława Gieraka.   
Po Janie Żaku kolejnymi kapelmistrzami byli: miejscowy organista Mieczysław Krawczyński, a później Tomasz Będziński. Ten drugi pochodził z Ożarowa i w czasie służby wojskowej, którą odbywał jeszcze w wojsku carskim, grał w orkiestrze. 
Ożarowski zespół w okresie międzywojennym występował głównie na uroczystościach kościelnych, patriotycznych, strażackich i weselach organizowanych we wsi, ale również w pobliskich miejscowościach, m. in. podczas procesji Bożego Ciała w Przedmościu. Przez te lata zmieniał się też jej skład. Jedni rezygnowali z gry ze względu na stan zdrowia lub wyjazd, inni – nowi, dochodzili do niej. W 1930 r. z pierwszego składu grało w niej już tylko sześć osób. Wtedy jeden z członków orkiestry - Hadryś, którego imienia nie znamy - rozpoczął nauczanie nowych jej adeptów. Grali oni na instrumentach przekazanych im przez poprzedników. W efekcie orkiestra powiększyła się o osiem osób.  
Jej działalność przerwał wybuch drugiej wojny światowej i okupacja niemiecka. Ludność Ożarowa została wtedy w większości wysiedlona do Generalnej Guberni, a jej miejsce zajęli Niemcy przywiezieni tu z Wołynia. Bardzo dużo mieszkańców wywieziono na roboty przymusowe do Rzeszy. Z powrotem wrócili oni do swoich domostw już po zakończeniu wojny w 1945 r. Rozpoczęła się odbudowa życia w Ożarowie. Włączyli się w nią również tutejsi strażacy oraz członkowie strażackiej orkiestry. Prowadził ją Władysław Gierak, który zajął się tym jeszcze przed wojną. Niestety, nie wiemy ilu liczyła wówczas członków, ale pewnie mniej, niż w okresie przedwojennym. Na dokładkę jej stan ciągle malał. W 1958 r. rozpoczęło się odnawianie orkiestry. Jej prowadzenia podjął się Andrzej Rabiega z Kadłuba. Naukę gry rozpoczęło kilkunastu młodych chłopców. 
- Ja miałem wtedy 12 lat - wspomina Wojciech Szaniec.
- Mój ojciec, który grał wcześniej w orkiestrze, był z zawodu stolarzem i cieślą. Robił również kołowrotki. Po jednej stronie naszego domu miał warsztat i tam raz w tygodniu odbywały się próby. Pan Andrzej latem przyjeżdżał na nie z Kadłuba rowerem, a zimą były wyznaczone dyżury i przywożono go saniami. Za naukę gry nasi rodzice płacili kapelmistrzowi chyba 50 złotych miesięcznie, ale dokładnie już nie pamiętam. Ja grałem na trąbce, którą kupił mi ojciec. Ale większość moich kolegów korzystała z instrumentów, które pozostały po tym starszym składzie. Wymagały one remontu. Nasi rodzice wozili je do Częstochowy do pana Malkiego, który prowadził zakład naprawy instrumentów. A taki wyjazd to była wtedy cała wyprawa. 
Andrzej Rabiega pracował z orkiestrą około trzech lat. Z dawnego składu grali w niej nadal m. in.: Władysław Gierak oraz dwóch Franciszków Młynarczyków – jeden na basie, drugi na tenorze.  A młodzi wkrótce nabrali niezbędnego doświadczenia. Dało to dobre efekty.  
- Po tym odnowieniu, aż do lat osiemdziesiątych, orkiestra była w pełnym, stałym składzie – podkreśla Wojciech Szaniec.
- To były dla niej tłuste lata. Graliśmy wtedy na różnych uroczystościach kościelnych i strażackich – u nas i w pobliskich miejscowościach. Braliśmy też udział w dożynkach powiatowych, na których - oprócz nas - występowały jeszcze inne orkiestry. Uczestniczyliśmy też w przeglądach. Pamiętam taki w Świątkowicach. Zawiozła nas tam nasza straż swoim starem. Ja wtedy grałem w dwóch orkiestrach - ożarowskiej i Polmo z Praszki.
Przez zdecydowaną większość tego tłustego okresu, zespół prowadził ponownie Władysław Gierak. Późniejsze lata nie były jednak tak pomyślne. Orkiestra stale działała, ale jej skład zaczął się zmniejszać. Muzycy rezygnowali ze względu na wiek, stan zdrowia albo wyjeżdżali lub po prostu umierali. Po Władysławie Gieraku prowadził ją przez pewien czas Franciszek Młynarczyk, a następnie Wojciech Szaniec. 
- Kiedy wiek i zdrowie nie pozwalały panu Franciszkowi prowadzić orkiestrę, powiedział do mnie: „Wojtek, weź się za to, żeby to się jeszcze jakoś kręciło” – opowiada pan Szaniec.
- Ja nie miałem żadnego wykształcenia kapelmistrzowskiego. Potrafiłem to, czego się tu nauczyłem. Chociaż, jak byłem w wojsku, w Podoficerskiej Szkole Wojsk Łączności w Świeciu, codziennie musiałem na swojej trąbce grać sygnał zaprzysiężenia i rozprowadzenia wart.
Koniec XX wieku to trudny okres dla większości orkiestr dętych, w tym również dla tej z Ożarowa. By mogły one funkcjonować, muzycy często dogadywali się i wzajemnie zasilali ich składy. Na tej zasadzie Wojciech Szaniec grał m. in. w orkiestrach w Grębieniu i Wierzchlesie, a muzycy z tamtych wspierali Ożarów. 
W 2002 r. sytuacja orkiestry była już bardzo ciężka. Wówczas radny gminny Grzegorz Majtyka wyszedł z inicjatywą jej odmłodzenia. Rok później w szkole podstawowej przeprowadzono nabór chętnych do nauki gry na instrumentach dętych. Zgłosiło się wówczas około 25 osób. Funkcję kapelmistrza powierzono Józefowi Rybskiemu z Dzietrzkowic. Prowadził on wtedy również orkiestrę w Słupsku. Problemem był jednak brak instrumentów, na których młodzi muzycy mogliby grać. 
- Przeprowadziłem wówczas ich zbiórkę wśród dawnych naszych członków – tłumaczy Wojciech Szaniec.
- Były to w większości instrumenty, które należały do orkiestry od jej początku. Znajdowały się w różnym stanie, ale wszyscy koledzy chętnie je oddali. W sumie zebrałem ich czternaście. Umożliwiły one start odradzającej się orkiestrze, chociaż sprzętu musieliśmy jeszcze dokupić. Ale było już łatwiej, nie zaczynaliśmy od zera. Bo takie rzeczy są drogie i na ich zakup dla całości orkiestry nikt by się nie zgodził. 
Na wniosek radnego Majtyki rada gminy ustaliła budżet na utrzymanie zespołu. Pozwoliło to na wyremontowanie starych instrumentów, zakup nowych i opłacenie kapelmistrza. Nauka nowych muzyków oraz próby odbywały się w budynku szkoły w Ożarowie. 
- Do prowadzenia orkiestry namówił mnie ówczesny wójt gminy Zygmunt Pawlak – wspomina Józef Rybski.
- Początki okazały się bardzo trudne. Próby odbywały się na korytarzu, gdzie często było zimno. Instrumenty pozbierane od różnych ludzi, często niesprawne, wymagały naprawy, ale zapał do nauki wśród tych 25 chętnych do gry był duży. Uczyłem ich od początku, od poznawania nut. Po roku pracy orkiestra wystąpiła już na uroczystości Bożego Ciała. 
- Pamiętam, że jak nauczyliśmy się grać pierwszego marsza, to wtedy wyszliśmy całą orkiestrą na dwór i z tym jednym marszem chodziliśmy po Ożarowie – dodaje Tomasz Majtyka, obecny kapelmistrz.
- Przygotowywaliśmy się w ten sposób do procesji Bożego Ciała.
W tych pierwszych występach, młodych muzyków wspierał weteran orkiestry Wojciech Szaniec. Grał w niej również inicjator jej odnowy Grzegorz Majtyka. Ten, by dać młodym dobry przykład, nauczył się grać na puzonie. Orkiestra występowała wtedy jako gminna, dzięki czemu możliwy był zakup kilku nowych instrumentów. Jednak swoich związków ze strażą nigdy nie zerwała. 
Pierwsze lata orkiestry pod batutą Józefa Rybskiego były dobre. Miała ona pełny i stabilny skład. Jednak z czasem młodzi muzycy zaczęli wyjeżdżać na studia, do pracy, czy zakładać rodziny i z tego powodu kończyli granie. Dlatego w tamtym okresie połączyła się ona z przeżywającą podobne trudności orkiestrą ze Słupska. 
- Próby odbywały się wtedy w jednym tygodniu w Ożarowie, a w drugim w Słupsku – mówi Józef Rybski.
- Jak były duże imprezy, występowali wszyscy razem. Ale na uroczystościach kościelnych w tych wsiach najczęściej każda grała u siebie osobno.
Przez dziesiątki lat istnienia, orkiestra wypracowała swoje zwyczaje. 
- Za moich czasów było coś takiego, że w Nowy Rok od szóstej rano odwiedzaliśmy mieszkańców Ożarowa – wspomina Wojciech Szaniec.
- Szliśmy od domu do domu, graliśmy marsze, piosenki i zbieraliśmy datki, głównie na remont instrumentów. Później nastał zwyczaj, że jeśli ktoś miał imieniny, to na próbie zespół zagrał mu parę utworów, potem był jakiś poczęstunek, a później już ćwiczyliśmy. Niestety, z czasem to wszystko zanikło, bo wiek robi swoje.
Ożarowska orkiestra, jak większość zespołów tego typu z powiatów wieluńskiego i pajęczańskiego, brała również udział w pielgrzymkach parafialnych do Częstochowy na Jasną Górę.  
W 2012 r. dyrygenturę przejął Tomasz Majtyka. Józef Rybski zrezygnował z niej ze względu na wiek i zdrowie. Nowy kapelmistrz, bardzo silnie związany z ożarowskim zespołem, jest absolwentem Szkół Muzycznych I stopnia w Wieluniu i II stopnia w Łodzi. To solidne, muzyczne przygotowanie, umożliwia mu teraz kierowanie orkiestrą dętą. 
- Odbyło się wtedy uroczyste przekazanie buławy kapelmistrzowskiej – pamięta Tomasz Majtyka.
- I od tego momentu ja zajmuję się orkiestrą. Była ona w dobrym stanie, chociaż jej skład trochę się zmniejszył w stosunku do tego sprzed kilku lat. Trzon tworzyli ci, którzy mieszkali tu na stałe. Wtedy przeprowadziliśmy kolejny nabór. Przyszło trochę nowej młodzieży. Część z niej gra do dziś.
Orkiestra przez cały czas jest obecna w życiu swojej wsi. Uświetnia wszystkie odbywające się tu uroczystości. Stała się również ambasadorem gminy i powiatu poza granicami kraju. Występowała na Łotwie i w Niemczech. Od kilku lat zmieniła miejsce swoich prób i spotkań. Ze szkoły przeniosła się do nowego domu kultury. Na pewno ułatwia jej to pracę.
Obecnie w zespole przeważa młodzież. Najstarszy grający członek ma 28 lat. Najmłodsze osoby liczą 12 – 13 lat. 
- W składzie stale coś się zmienia – przyznaje kapelmistrz.
- Ale ciągle pojawiają się nowi, co nas bardzo cieszy. Teraz wspólnie ze szkołą chcemy przeprowadzić kolejny nabór. Będziemy zapraszać dzieci i młodzież na nasze zajęcia. Potem zrobimy przesłuchanie, dobierzemy instrumenty dla kandydatów i rozpoczniemy indywidualne nauczanie. Młodzi muzycy wejdą do orkiestry wtedy, gdy będą już do tego gotowi. Ich przygotowanie trwa różnie – rok, półtora - w zależności od talentu, zaangażowania i pracowitości.
-I od systematycznego ćwiczenia – dodaje Wojciech Szaniec. 
- Każdy muzyk orkiestry dętej powinien stale ćwiczyć. Codziennie zagrać chociażby gamę, bo inaczej trudno mu będzie z instrumentu wydobyć właściwy dźwięk. 

Ostatnie półtora roku to dla ożarowskiej orkiestry czas przestoju ze względu na epidemię. Obecnie wszystko powoli wraca do życia. Rozpoczęły się na nowo próby i przygotowania do występów.  
- Najważniejsze i najbardziej cieszy to, że ona ciągle jest, gra i trwa – kończy Tomasz Majtyka.

Reklama

Z istnienia w gminie tak wiekowego zespołu zadowolone są również władze. 
- To dobrze, że mamy u siebie taką orkiestrę, a właściwie dwie, bo druga działa w Słupsku – mówi Zbigniew Dąbrowski, wójt gminy Mokrsko.
- Chcemy, by w dalszym ciągu obie grały, uświetniały nasze uroczystości, a młodzi ludzie mogli w nich realizować swoje muzyczne pasje.

Aktualny skład orkiestry 

Tomasz Majtyka (kapelmistrz), Jagoda Majtyka, Mateusz Majtyka, Marcin Kujawiak, Katarzyna Wydmuch, Kinga Wydmuch, Agata Szymańska, Wojciech Szymański, Szymon Szymański, Jakub Rzeźnik, Marcin Rzeźnik, Miłosz Pietrzak, Natalia Kot, Ewa Bachorska, Michał Wieczorek, Michał Korczewski, Damian Majchrowski, Bartek Pietras, Kamil Błasiak 

Reklama

Elżbieta Wodecka
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości