Budowa bazy rekreacyjno-sportowej na terenie Parku 1000-lecia w Pajęcznie została zaprojektowana ze sporym rozmachem. Niestety inwestor, gmina Pajęczno, musiał zrezygnować z najbardziej okazałych i jednocześnie najbardziej kosztownych obiektów jak np. tężnia, z powodu kosztów. Okazuje się, że nawet okrojenie zamiarów nie skusiło wykonawców do przedstawienia tańszych ofert.
Niedługo stuknie dwa lata, od kiedy gmina Pajęczno zdobyła 3 mln zł na budowę bazy rekreacyjno-sportowej w parku przy jeziorze Matusowiec. Początkowo wydawało się, że dzięki takiej kasie można będzie zadanie zrealizować bez problemu. Realia rynkowe szybko sprowadziły jednak samorządowców na ziemię. Okazało się, że zainteresowanie przedsiębiorstw, które mogłyby się zadania podjąć, jest, delikatnie mówiąc, nikłe. Dodatkowo oczekiwania finansowe bardzo wygórowane. Chętny na realizację inwestycji się znalazł, ale chciał zapłaty trzy razy większej, niż kwota, wynikająca z kalkulacji gminy.
Pierwotnie w pajęczańskim Parku miał znaleźć się taki obiekt jak tężnia solankowa. Oprócz tego dwa boiska do piłki siatkowej, które po złączeniu można wykorzystać do gry plażową piłkę nożną oraz strefa street workout –u, dwa place zabaw, dla młodszych i starszych dzieci, plaża, altany i piwniczka edukacyjna, a nawet ścieżka dla czworonożnych przyjaciół człowieka, ponadto dróżki i ścieżki. Jednym słowem mieszkańcy w każdym wieku mieli tu znaleźć okazję do relaksu. Za projekt odpowiadała mieszkanka Pajęczna, architekt Grażyna Krzypkowska. Burmistrz Pajęczna, Piotr Mielczarek, nie krył, że zadanie jest dla niego bardzo ważne. Sam zresztą był inicjatorem zagospodarowania tego terenu. Jak zaznaczał, obserwuje okolice wokół jeziora Ług (Matusowiec), miejsce cieszy się powodzeniem i jestem celem spacerów.
- Może młodzież najgłośniej się dopominała o obiekty dla siebie, ale ja też widzę, że ci ludzi starsi czy w średnim wieku miejsca rekreacji potrzebują – podkreślał po wielokroć Mielczarek.
- Każdy tutaj znajdzie coś dla siebie i sportowo i rekreacyjnie i edukacyjnie. Liczę na to, że również szkoły zechcą z tego miejsca korzystać – planował.
Burmistrz z nostalgią wspomina zresztą czasy prosperity Parku 1000-lecia. Trzy dekady temu teren wyglądał zupełnie inaczej. Alejki w pobliżu amfiteatru pełniły funkcję miasteczka ruchu drogowego ze znakami.
- Tam się uczyliśmy jeździć, było oznakowanie – wspomina szef pajęczańskiego ratusza.
Kiedy w 2021 r. gmina pozyskała środki na realizację inwestycji z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych „Polski Ład” burmistrz optymistycznie patrzył na możliwość wykonania zadania. Do tej pory o podobnym projekcie, ze względu na stan gminnej kasy, samorządowcy mogli co najwyżej pomarzyć.
Już pierwszy przetarg pokazał, że mimo sporej dotacji, inwestycja ze sfery marzeń może nie wyjść.
W marcu ubiegłego roku po raz pierwszy samorządowcy poznali ofertę potencjalnego wykonawcy, bo zainteresowanie wykazało tylko jedno przedsiębiorstwo. Tyle, że oczekiwał prawie 9,9 mln zł. Trzy razy więcej niż wynikało z kosztorysu. Tymczasem gmina planowało dołożyć tylko 10 proc. wartości. Miesiąc później ta sama firma zeszła z pierwotnej ceny, jednak propozycja i tak była o wiele za wysoka, jak na możliwości finansowe gminy. Przetarg powtórzono w październiku, również bez powodzenia.
Ostatecznie samorządowcy postanowili okroić projekt, rezygnując z najbardziej kosztownych elementów, zaczynając od tężni. Wysokie oferty sprzed roku zostały złożone na karb szalejących cen na rynku materiałów i usług budowalnych. W ostatnim czasie jednak nastąpiła swego rodzaju stabilizacja. Jednak nie przełożyła się na korzystne propozycje dla Pajęczna.
24 kwietnia członkowie komisji nadzorującej postępowanie przetargowe otworzyli ofertę, ponieważ ponownie zainteresowanie wykazała tylko jedna firma. Niestety, ale okrojenie inwestycji nie przełożyło się na finansowe oczekiwania przedsiębiorstwa. Pojawiła się kwota prawie 8,7 mln zł za wykonanie robót.
- Nie będę ukrywał, że to bardzo niemiłe zaskoczenie – mówi burmistrz Pajęczna.
- Najbardziej kosztowne elementy z tego projektu zostały usunięte, a w ogóle to się nie przełożyło na cenę. Można by nawet powiedzieć, że oferta jest po prostu wyższa, skoro przedsiębiorstwo chce wykonać o wiele węższy zakres zadania za podobną kwotę.
Jak podaje Mielczarek, przetarg gmina będzie zmuszona ponownie unieważnić.
- Na pewno z tej oferty nie skorzystamy – mówi burmistrz.
Czy to oznacza, że cały projekt trafi do lamusa? Samorządowcy liczą, że nie. Być może znajdzie się w końcu oferent, gotowy wykonać zadania zgodnie z ceną kosztorysową.
- Projekt jest bardzo ciekawy, osobiści zależy mi na jego realizacji – powtarzał wiele razy włodarz Pajęczna.
Samorządowcy jako przykład pozytywnego załatwienia sprawy podają prasę do oczyszczalni ścieków, urządzenie udało się zakupić dopiero po kilu postępowaniach, w momencie uzyskania korzystnej ceny.
Mieszkańcy oraz sam burmistrz mają nadzieję, że uda się w końcu pozyskać przystępną ofertę, w przeciwnym razie o inwestycji trzeba będzie zapomnieć. Budżet miasta może udźwignąłby koszt dodatkowych kilkuset tys. zł, ale nie kilku mln zł.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dofinansowanie w 2021 , w 2023 za droga oferta, jak on liczy że będzie taniej to znaczy ze w ogóle nic nie wyjdzie z tego. Należało szybko działać już w 2021, a nie zwlekać jak mimoza. Może w końcu będzie jakiś inny przedsiębiorczy ,zaradny burmistrz i miasto w końcu stanie na nogi. Potrafił tylko sprzedać/oddać działkę w samym centrum, która służyła dzieciom od pokoleń. Wszędzie chlew, pozarastane w tym mieście. Działoszyn pięknie zagospodarował środki , powstały wspaniałe strefy rekreacji nad rzeką, a burmistrz Pajęcznie nie wykorzystuje otrzymanych dotacji, więc regularnie one przepadają. To nie Pana dotacje burmistrzu, tylko wszystkich mieszkańców, którzy chcieli, żeby zostały dobrze zagospodarowane, a nie zmarnowane. Proszę jechać do Działoszyna i się uczyć.
Dofinansowanie w 2021 , w 2023 za droga oferta, jak on liczy że będzie taniej to znaczy ze w ogóle nic nie wyjdzie z tego. Należało szybko działać już w 2021, a nie zwlekać jak mimoza. Może w końcu będzie jakiś inny przedsiębiorczy ,zaradny burmistrz i miasto w końcu stanie na nogi. Potrafił tylko sprzedać/oddać działkę w samym centrum, która służyła dzieciom od pokoleń. Wszędzie chlew, pozarastane w tym mieście. Działoszyn pięknie zagospodarował środki , powstały wspaniałe strefy rekreacji nad rzeką, a burmistrz Pajęcznie nie wykorzystuje otrzymanych dotacji, więc regularnie one przepadają. To nie Pana dotacje burmistrzu, tylko wszystkich mieszkańców, którzy chcieli, żeby zostały dobrze zagospodarowane, a nie zmarnowane. Proszę jechać do Działoszyna i się uczyć.