Reklama

Doczekają się w końcu remontu

Jeśli wszystko pójdzie dobrze, już w przyszłym roku mieszkańcy Dylowa Szlacheckiego odetchną z ulgą. Starą, dziurawą nawierzchnię zastąpi gładki asfalt, a tutejsi będą mogli się poruszać bezpiecznie po chodnikach.

 9 sierpnia samorządowcy z powiatu pajęczańskiego otwarli oferty w przetargu na zadanie, dotyczące przebudowy drogi powiatowej na odcinku od Pajęczna w stronę Siemkowic. Zgłosiło się czerech wykonawców. Najtańsza propozycja firmy Bitum z Lipia Śląskiego wynosi 13,3 mln zł. Powiat planował wydać 11,2 mln zł, z czego  10,6 mln zł pochodzi z rządowego funduszu „polski ład” w ramach Programu Inwestycji Strategicznych.
Powiat liczył, że na brakujące 3 mln zł złoży się z gminą Pajęczno. Wcześniej samorządowcy z gminy deklarowali gotowość wsparcia starostwa. Jednak chodziło o inny projekt ze ścieżką rowerową i szacunkowo niższą kwotę.
- Wystąpiliśmy z pismem do burmistrza,  ze strony gminy Pajęczno jest deklaracja, że jakąś kwotę nam dołożą, chcieliśmy 1,5 mln zł – mówi wicestarosta pajęczański, Paweł Sikora.
- Gmina mówi, że jest gotowa dać 750 tys. zł. Będziemy jeszcze rozmawiać, żeby to było 1 mln zł.
Złudzenia rozwiewa jednak burmistrz Pajęczna, Piotr Mielczarek.
- Musimy mierzyć siły na zamiary – zaznacza.
- Może się okazać, że kwota 750 tys. zł była wstępnie zadeklarowana na wyrost. Mamy swoje cztery duże inwestycje, na nie musimy ogłosić przetargi, pewnie się okaże, że trzeba coś dołożyć. Wydatki bieżące nam rosną. Jestem zwolennikiem budowania tej drogi, ona jest bardzo potrzebna, ale też chciałbym przypomnieć, że to jest inwestycja powiatu. W projekcie, który powstał kilka lat temu, była wyrysowana ścieżka rowerowa. Teraz będzie realizowany inny, już bez ścieżki.  A zarówno ja, jak i radni miejscy, widzieliśmy potrzebę powstania takiej ścieżki i takie oczekiwania mieliśmy.
Burmistrz liczy, że powiat brakująca kwotę znajdzie, tym bardziej, że posiada niewykorzystane wolne środki
Sikora zaznacza, że mieliby jeszcze czas, aby ogłosić kolejny przetarg, ale raczej będą starali się tego uniknąć.
- W ciągu kilku najbliższych dni podejmiemy jako zarząd powiatu ostateczną decyzję – podaje.
- Skłaniamy się jednak ku przyjęciu najtańszej oferty. Tym bardziej, że robiliśmy rekonesans i przedsiębiorstwo ma dobrą opinię, jest jednym z najsolidniejszych wykonawców na tym terenie, więc wybierając tę firmę możemy być spokojniejsi o jakość wykonania.  Gdybyśmy unieważnili przetarg ryzykujemy. Nie wiemy, jakie będą ceny materiałów w najbliższym czasie i równie dobrze kolejne propozycje mogą być dla nas o wiele mniej korzystne.
Wicestarosta sądzi, że na ostateczną cenę mają wpływ roboty brukarskie i ich dość wysokie koszty, spowodowane brakami wśród robotników.
-  Wiemy, jak bardzo mieszkańcom na tej drodze zależy, były przecież nawet protesty, więc też formalności chcielibyśmy jak najszybciej zakończyć – podkreśla Paweł Sikora.
O drodze, biegnącej przez Dylów Szlachecki, na naszych łamach pisaliśmy nie raz i nie dwa. Mieszkańcy od dawna podnoszą, że zniszczona, dziurawa nawierzchnia jest niebezpieczna. Narzekali też na ciężarówki Eko-regionu, zwożące na pobliskie wysypisko odpady. Kierowcy mieli notorycznie łamać przepisy o ograniczeniu prędkości i przyczyniać się do jeszcze większej degradacji asfaltu. Być może śmieciowy gigant poczuje się w obowiązku i z wielu milionowego zysku wspomoże powiat w remoncie. Tutejsi obawiają się jednak, że to oznaczałoby pozwolenie  na rozwijanie większych prędkości.
Sołtyska Dylowa Szlacheckiego, Kamila Krzak-Sojda, za punkt honoru postawiła sobie doprowadzenie batalii o modernizację szosy do końca. Teraz trzyma kciuki za pozytywne zakończenie formalnej procedury  i początek prac budowlanych. Przy dobrych wiatrach rozpoczęcie budowy to kwestia kilku miesięcy. Od momentu podpisania umowy wykonawca będzie miał 13 miesięcy na realizację inwestycji.
- Nowa droga to mój cel i nareszcie się doczekamy. Zrobimy w końcu wjazdy na posesje i podwórka – cieszy się Krzak-Sojda.
- Nasza wieś jest piękna,  brakowało tylko drogi i chodnika do końca.
Sołtyska sądzi, że drugi projekt jest lepszy, mimo braku ścieżki, ponieważ zaplanowano chodnik do końca wsi.
- Uważam, że zwiększy to bezpieczeństwo na terenie zabudowanym oraz przez las do Tuszyna – podaje Krzak-Sojda.
Roboty się nie rozpoczęły, a tutejsi już się martwią o organizację ruchu podczas budowy.
- Na wsi jest wiele działalności gospodarczych i rolniczych, potencjalny klient musi dojechać, liczymy, że będą przygotowane jakieś rozwiązania na czas tego remontu – zaznacza sołtyska Dylowa Szlacheckiego.

Magdalena Lizurej
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości