Mieszkańcy Mokrska po informacji o remoncie drogi powiatowej, biegnącej przez ich wieś, nie ukrywali radości. Kiedy jednak postęp prac zaczął być widoczny, spora cześć kręciła nosami, ponieważ okazało się, że jezdnia będzie węższa niż przed modernizacją. Miały o tym zdecydować względy bezpieczeństwa. Nie wszystkich jednak ten argument przekonuje. Finalnie zadanie będzie też znacznie droższe. Z tego względu radny Waldemar Borczyk zarzucił starości Markowi Kielerowi działania na szkodę powiatu.
Burze podczas ostatniego posiedzenia rady powiatu wywołał radny Andrzej Stępień pytaniem o wysokość kosztów robót dodatkowych, wykonywanych na drodze w Mokrsku. Po tym, jak okazało się, że kwota oscyluje wokół 1,3 mln zł, swoje oburzenie postanowił wyrazić Waldemar Borczyk.
- Pani starosto tą kwotą podciął mi pan nogi, chociaż na krześle siedzę – zwrócił się do Marka Kielera.
- Skąd się takie kwoty wzięły? Przecież pan powtarzał, że na drogę do Mokrska jest projekt idealny, jest projekt bardzo dobry, na miarę XXI w. I skąd nagle się wzięły się takie dodatkowe roboty? Co tam wystąpiło, jakie przeszkody stanęły, żeby takie środki wydać. Kto podjął decyzję? Kto wnioskował o takie dodatkowe roboty? – pytał, zwracając uwagę, że 1,3 mln zł to równowartość 12 proc inwestycji.
- Czy zarząd dróg nie umie czytać projektów (…)Pani kierownik za takie decyzje powinna mieć dyscyplinarne działania, a wręcz przeciwnie ja się obawiam, czy to nie są celowe działania , bo jest zakład powiatowy jest zarząd starostwa i ten sam wykonawca i kolejne miliony ze starostwa uciekają - mówił, przypominając, że do remontu drogi w Szynkielowie, także trzeba było dopłacić.
- Nie można tak chlastać publicznym pieniądzem bez wiedzy radnych i później pod koniec roku znowu pan przyjdziesz, żeby zaciągnąć kredyt. Czyżby były jakieś ukryte pieniądze w powiecie? Skąd zapłaci pan wykonawcy? Skąd pan zapłaci 1,3 mln zł. Komu pan zabierze? – wrzeszczał
Starosta zachowując spokój podkreślił, że dodatkowe koszty wyniknęły z potrzeb, jakie zgłaszali mieszkańcy Mokrska.
- Trudno powiedzieć, że ktoś coś podejrzewa. Ja daleki jestem od jakichkolwiek podejrzeń – odpowiadał na insynuacje.
- Wydaje mi się, że osoby, czyli kierownik budowy i inspektor nadzoru, podpisali się i sporządzili odpowiednie dokumenty do tego, aby to zadanie zostało wykonane, aby poprawić funkcjonalność drogi. Ja tylko przypomnę, że wartość kosztorysowa tej drogi wynosiła 7,2 mln zł i takie środki w budżecie powiatu były zabezpieczone. A w przetargu została wybrana najtańsza oferta za nieco ponad 6 mln. I trudno mi podważyć zasadność tych prac. Nie jestem kierownikiem budowy i nie mam takich uprawnień – zaznaczył podając za przykład remonty w gospodarstwach domowych, gdzie też trudno wszystko zaplanować z góry.
- Przy każdej inwestycji trzeba się liczyć z wydatkowaniem środków dodatkowych – akcentował. To jednak zupełnie nie przekonało jego adwersarza, który wprost zaznaczył, że jego zdaniem powiatowy zarząd dróg oraz instytucje nadzorcze nad inwestycją działają na szkodę powiatu. Wytknął również, że niedoszacowany kosztorys sprawił, iż dofinansowanie było niższe.
- To są kwoty, które mogło nam dołożyć państwo, mógł nam dołożyć premier, - zwracał uwagę, nie pomijając gminy Mokrsko, która zrzucała sią na wkład własny.
- Powiat dołożyłby 130 tys. zł , a w takiej sytuacji musi dołożyć 1,3 mln zł – wyliczył Borczyk.
- Panie starosto nie jest to działanie na szkodę powiatu?- zapytał dwukrotnie.
- Ja myślę, że to jest działanie na poprawę bezpieczeństwa i warunków życia mieszkańców tego odcinak drogi, ja to tak odbieram – skwitował krótko Kieler.
Do dyskusji włączył się też wicestarosta Krzysztof Dziuba.
- Chciałem załagodzić atmosferę, bo zgadzam się i z panem starostę i z panem Waldkiem – zaczął.
- Na pewno to jest dbanie o bezpieczeństwo naszych mieszkańców i są to potrzebne rzeczy, które zostały zrobione, ale zgadzam się też z panem Waldkiem, że można było te pieniądze pozyskać z zewnątrz, gdyby było to zawarte w projekcie i sprawdzone w projekcie. Więc tak tylko do informacji pana radnego Andrzeja Stępnia przypomnę, kiedy był projekt odbioru dokumentacji projektowej. To był wrzesień 2018 - wbił szpilę byłemu staroście Dziuba.
- I proszę znowu winny Stępień – oburzył się wywołany do tablicy.
-Nie, ja się nie poczuwam do winy, bo różne względy na to moje stanowisko mają wpływ. Natomiast już samo wykonanie tej drogi to już proszę spytać o komentarz mieszkańców Mokrska. Ale kwota jest porażająca i pewnie część tych wydatków musiało być poniesionych, bo warunki na moment projektowania pewnie były inne. Pewne rzeczy wychodzą, jak to starosta Kieler mówił, w trakcie realizacji, natomiast zwracam uwagę, że w procesie inwestycyjnym takie rzeczy się zdarzają - bronił się.
- A to daję pod rozwagę krytykantom, którzy mnie o te roboty dodatkowe jakoś od czci i wiary odsądzają.
Magdalena Lizurej
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze