Reklama

Dworek zmienia właściciela

Wszystko wskazuje na to, że we Wielgiem, w ciągu kilku najbliższych lat zostanie zrealizowana spora inwestycja. Dworek, do tej pory zamieszkały przez prywatnych właścicieli, ma zostać przekształcony w ekskluzywny hotel wraz ze spa i stadniną koni. Docelowo pracę w kompleksie miałoby znaleźć nawet kilkadziesiąt osób. Sporo tutejszych z niecierpliwością czeka na wbicie pierwszych łopat. Nie brakuje jednak sceptyków. Kością niezgody może zostać staw. Miejscowi podkreślają, że jest to lubiane przez nich miejsce rekreacji. Nowi właściciele deklarują wykopanie zbiornika w innym miejscu.

Dla samorządowców informacja o jakiekolwiek inwestycji w gminie to powód niemalże do świętowania. Po tym, jak przez prawie dekadę, wszystkie plany rozwoju gospodarczego były oparte  na wizji budowy kopalni odkrywkowej, stanęli przed koniecznością szukania innych kierunków. Pojawienie się nowego pomysłu na zagospodarowanie terenu we Wielgiem, przyjęli z zadowoleniem. Wójt, Ryszard Turek, jest gotów zgodzić się na sprzedaż stawu, a także fragmentu gminnej drogi.
- Dla tamtego regionu to jest spora szansa, wielu mieszkańców będzie miało okazję podjąć pracę w planowanym kompleksie – uważa Turek.
- Rozmawiałem z inwestorem. Ma ciekawą wizję. Chce kupić staw, ale deklaruje wykopanie zbiornika dla mieszkańców w innym miejscu. 
Część tutejszych jest jednak nieufna. Z jednej strony wizja nowych miejsc pracy jest nęcąca, z drugiej niektórzy zwracają uwagę, że to, co nowy właściciel planuje im zaoferować, jest tylko inaczej nazwanym feudalizmem. Najstarsi mieszkańcy pamiętają jeszcze czasy dworskie, kiedy mieszkańcy wsi byli tylko wyrobnikami u „państwa”. Ich wnukowie widzą paralelę. 
- Przyjedzie wykupuje sobie co chce, a my mamy tańczyć jak nam zagrają i jeszcze się cieszyć- mówi mężczyzna w średnim wieku, który chce pozostać anonimowy.
- Rzucą parę groszy, a my tu będziemy za parobków robić. Poza tym nie wiadomo czy ta robota będzie. Teraz dużo gadają a przyjdzie co do czego, to nasprowadzają Ukraińców i tyle z tego będzie
W kwestii miejsc pracy są jeszcze inne obawy. Dużych producentów, którzy zatrudniali sezonowych robotników. Wszak osiem godzin pracy w ekskluzywnym spa, to nie dniówka w słocie czy w upale na polu albo pod folią.
- Nie jesteśmy przeciwni, ale boimy się, czy my nie stracimy pracowników – mówi spotkana pod sklepem kobieta.
- Zatrudniamy co roku kilka osób, nawet na wsi, gdzie nie wszyscy mają pracę, o dobrego człowieka do roboty trudno. Jak wszyscy pójdą do tego hotelu robić, to na polu nie będzie komu – nie kryje obaw.
Po wsi rozeszła się już informacja, że wójt transakcję po kryjomu sfinalizował. Kasę za sprzedaną ziemię liczy też podobno kilku gospodarzy. Żadna z tych pogłosek nie jest jednak prawdziwa. 
W piątek, 7 maja, przedstawiciele samorządu, mieszkańcy oraz przedstawiciel inwestorów, Sławomir Strzelczyk, rozmawiali na sali OSP we Wielgiem. 
- To spotkanie było właśnie po to, aby mieszkańcy poznali wszystkie plany – podkreśla wójt.
- Decyzja o sprzedaży gruntu musi  zostać podjęta uchwałą rady gminy. Takiej jeszcze nie ma. Z punktu  widzenia formalnego, nie musieliśmy o naszych zamiarach tutejszych informować, ale chcemy, żeby wszystko było jasne. Żeby nikt nam nie zarzucił, że działamy za czyimiś plecami.
Sławomir Strzelczyk uważa, że zebranie, w którym uczestniczyli  mieszkańcy, było bardzo owocne. Nie będzie jedyne. Na następnym, które prawdopodobnie odbędzie się w przeciągu dwóch kolejnych miesięcy, zostanie zaprezentowana koncepcja.
- Wydaje mi się, że pomysł tej inwestycji został przez społeczeństwo przychylnie odebrany – sądzi Strzelczyk.
- Jest spora grupa osób zainteresowana szczegółami. Odniosłem wrażenie, że spotkanie przebiegało w dobrej atmosferze.
Sławomir Strzelczyk akcentuje, że dla inwestora priorytetem jest utrzymanie pozytywnych relacji z miejscowymi.
- Na jednym z pierwszych spotkań z panem wójtem padła jasna deklaracja z naszej strony, że jeśli pojawi się szansa, aby poprawić funkcjonowanie wsi, to inwestor zrobi wszystko, co w jego mocy, włącznie ze sfinansowaniem – zapewnia przedstawiciel przyszłym właścicieli terenu.
- Mieszkańcy największe wątpliwości mają, jeśli chodzi o zagospodarowanie stawu. Dlatego wychodząc naprzeciw potrzebom koła wędkarskiego oraz lokalnej społeczności, proponujemy wykopanie stawu w innym miejscu. Mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że chodzi o nową, lepszą jakość dla tutejszych.  Dostaną miejsce odpoczynku. Koszty poniesie inwestor. Nie oczekujemy od gminy żadnego zaangażowania finansowego w tym względzie.
Rzeczony staw to w tym momencie własność gminy. Dzierżawi go koło wędkarskie. Urocze miejsce często wybierają okoliczni mieszkańcy na cel spacerów. Podobny zakątek ma im zapewnić nowy właściciel dworku. Cztery osoby zadeklarowały już wstępnie chęć odsprzedaży ziemi, dlatego zamierzenia mają szansę się ziścić.
- W przyszłości ma być tutaj hotel, restauracja, ja nie mam nic przeciwko temu. Niech się wieś rozwija – mówi Jerzy Chudy.
- Pewnie tyle zdań, ilu ludzi, ale większość jest za tym, żeby ta inwestycja powstała. Ogniskiem zapalnym jest ten staw. Obawiam się, że o niego może być kłótnia. Niepotrzebnie. Bo jest nas kilka osób, mamy takie paski 20- arowe, nawet nowoczesnym ciągnikiem ciężko nakręcić, żeby je uprawiać. Zadeklarowaliśmy, że możemy to sprzedać, podaliśmy mniej więcej swoją cenę. To razem ok. hektara, a więc spokojnie można na tym trenie wykopać podobny zbiornik. To może być nawet bardziej korzystne miejsce, bo te łąki są niżej położone. Ja osobiście życzę inwestorom wszystkiego najlepszego i mam nadzieję, że uda im się zamierzenia zrealizować. 
Katarzyna Maciejewska również jest właścicielem łąki, ale od deklaracji o sprzedaży, póki co, jest daleka.
- Nie byłam na zebraniu, więc nie wiem do końca o czym rozmawiano, ale oczywiście o tej inwestycji słyszałam  - mówi.
- Inwestor zamierza jakieś grunty kupić, jedni chcą sprzedać, a inni nie. Wiem, że cztery osoby chcą swoje łąki spieniężyć. Nam nie zależy, żeby się ziemi pozbyć. Jeśli będziemy pewni, że coś będą tam robić, to pewnie bylibyśmy gotowi sprzedać, ale póki co, to wszystko jest w powijakach. Podobno na zebraniu ten pan nie przedstawił żadnych planów, gdzie  co będzie, dopiero na kolejnym spotkaniu  ma mówić o szczegółach.  
Nie brakuje  mieszkańców Wielgiego, którzy informacje o planowanych robotach przyjmują ze sporym entuzjazmem i bez większych zastrzeżeń.
- Niech działają, na pewno nie staniemy na przeszkodzie, jeżeli coś stworzą to będzie praca dla ludzi, młodzi znajdą zatrudnienie - zaznacza Grażyna Warszawska.
Radna z Wielgiego, Joanna Kolanek na zebraniu nie była, ale w trakcie rozmów z tutejszymi, nie słyszała, aby ktoś miał wielkie obiekcje.
-Z tego co wiem, to większość osób jest pozytywnie nastawiona do tej inwestycji – zaznacza radna.
- Nie mogę za dużo powiedzieć, jak to ma w przyszłości wyglądać, ale jeśli teren miałby być dobrze zagospodarowany, to jestem za. Nie mam nic przeciwko, tym bardziej, że dzięki temu powstaną nowe miejsca pracy.  
- Na tym zebraniu nic ciekawego nie było  - komentuje z kolei Józef Stępień, sołtys Wielgiego.
- Kolejne ma być bardziej konkretne. Wtedy zostanie pokazana makieta gdzie, jakie obiekty mają powstać. Na razie w zasadzie nic nie wiemy. Słyszałem, że kwestia stawu została rozwiązana. Mają działki wykupić i staw wykopać, bo jak zagrodzą ten przy dworku, to nie będziemy mieli dostępu.  Już nawet na tych działkach do wykupu było spotkanie z inwestorem.
Sporo ludzi chciałoby poznać szczegóły. Tych jednak nie zna nawet sam inwestor. Zamierzenia są ambitne i przyszli właściciele nie będą się zapewne ociągać w ich realizacji, ale obiekt przyjmie pierwszych gości zapewne dopiero za kilka lat.
- Prowadzimy rozmowy z biurami projektowymi, w ciągu najbliższych tygodni zapadnie decyzja kto wykona projekt – informuje Strzelczyk.
- Trudno jeszcze dokładnie mówić o finalizacji całego zamierzenia. Inwestor za cel obrał sobie 2025 r. Jest wiele przyczyn, także obiektywnych, na które nie mamy wpływu, a które dla terminu zakończenia projektu, mogą mieć znaczenie.


Magdalena Lizurej
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości