W piątek, 5 sierpnia, mieszkańcy Brzezin obchodzili urodziny swojej miejscowości. I chociaż w ten gorący, żniwny czas, nie wszyscy mogli wziąć w nich udział, to ku radości organizatorów, z każdego domu ktoś na nie przyszedł. Dopisali również goście.
Brzeziny to najmniejsze w gminie sołectwo. Mieszkają tu 32 osoby. Wieś liczy sobie ponad 100 lat. Ile dokładnie, nie wiemy. Powstała na łąkach i nieużytkach należących kiedyś do majątku ziemskiego Ożarów, który był własnością rodziny Meske. Teren ten został rozparcelowany, a działki sprzedane osadnikom pochodzącym głównie z okolic Dzietrznik.
Brzeziny od początku należą do parafii Ożarów. Nazwa pochodzi od licznie rosnących tu kiedyś, ale występujących również i dziś, brzóz.
- Z tego co wiemy z parafialnych ksiąg urodzin, pierwsze narodziny w Brzezinach były w 1908 roku – mówi sołtys Agata Rzeźnik.
- Nasza wioska ma więc już sto kilkanaście lat. A jesteśmy wioską specyficzną, mieszka nas tu niewielu, więc wszyscy znamy się i czujemy, jak rodzina. Do tej pory takie wspólne, wiejskie spotkania robiliśmy zawsze zimą, kiedy podsumowywaliśmy realizowane projekty. A teraz pomyśleliśmy, że fajnie byłoby zrobić coś latem. No i wymyśliłam te urodziny – tak „bezprojektowo”. Mam nadzieję, że będziemy je obchodzić również w kolejnych latach, chociaż niekoniecznie musi to być w sierpniu. A jak będziemy je robić co roku w innym miesiącu, to na pewno trafimy na ten, w którym Brzeziny powstały.
Oprócz mieszkańców, w urodzinowej imprezie wzięło udział jeszcze sporo innych osób. Byli więc wójt Zbigniew Dąbrowski, Zespół Śpiewaczo – Obrzędowy z Ożarowa, niektóre członkinie zespołu „Dworzanki” z Mokrska i wielu przyjaciół wioski, którzy skorzystali z zaproszenia. Szczególnie dopisały dzieci. I kiedy starsi zajęci byli śpiewaniem, czy rozmowami, one przednio się bawiły. Organizatorzy przygotowali dla nich wiele atrakcji. Było więc malowanie rąk i buziek, robienie glutów, granie na rurkach, czy warsztaty tkackie z użyciem roślin.
- Grę na rurkach i robienie glutów realizuję na zajęciach w bibliotece w Mokrsku, gdzie pracuję – tłumaczy Agata Rzeźnik.
- Dzieci bardzo je lubią. Dlatego, jak się dowiedziały, że będziemy to robić również w Brzezinach, to chciały tu przyjechać. No i przyjechały z rodzicami. Cieszę się, że było ich tak dużo.
Przez cały czas na placu zabaw płonęło ognisko. Kto chciał, mógł sobie na nim przypiec kiełbaskę lub kaszankę, o które postarali się organizatorzy.
W czasie tego urodzinowego spotkania zbierane były również pieniądze na zakup książek dla Gminnej Biblioteki Publicznej w Mokrsku i jej filii.
- Jeśli nazbieramy osiem tysięcy złotych, to Biblioteka Narodowa dołoży nam drugie tyle – zachęca do wzięcia udziału w zbiórce pani sołtys.
- I za te szesnaście tysięcy kupimy książki dla naszej biblioteki. Na razie nazbierane mamy tysiąc pięćdziesiąt złotych, więc jeszcze sporo nam brakuje.
Brzezinianie byli zadowoleni z zorganizowania urodzin swojej wioski.
- Bardzo mi się podobało – przyznaje Irena Sobczyk, która mieszka tu od 1969 r.
- Nie myślałam, że będzie aż tyle ludzi, bo we wsi jest nas mało. Ale jesteśmy ze sobą bardzo zżyci. Było naprawdę fajnie.
Ela Wodecka
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze