Według Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) na świecie 870 mln ludzi głoduje, a ponad 2 mld jest niedożywionych. W tym samym czasie w koszach mieszkańców tzw. krajów rozwiniętych, lądują ogromne ilości jedzenia. Ludzkość produkuje tyle żywności, aby głodny nie był nikt. Nierównomierny rozkład dóbr sprawia, że dzieje się inaczej. Zapoczątkowana w 2012 r w Niemczech idea foodsharingu ma zapobiegać marnotrawieniu jedzenia, na zasadzie: nie zjesz, daj innym. Już za kilka tygodni Wieruszów przestanie być białym punktem na mapach jadłodzielni. Póki co jako jedyny w naszym regionie.
Jak przyznaje Małgorzata Burak, kierownik wieruszowskiego Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, na pomysł umiejscowienia jadłodzielni w Wieruszowie wpadł burmistrz miasta Rafał Przybył. Podobną inicjatywę podpatrzył w Ostrzeszowie. Tam takie samo miejsce powstało obok parafii. MGOPS koordynuje wcielania zamysłów w czyn.
- Wpisujemy się w można powiedzieć ogólnopolski trend. W Ostrzeszowie, na którym się wzorujemy jadłodzielnia działa od miesiąca. Ale przecież nie tylko tam, bo w wielu miejscach pochylają się nad sposobami, dzięki którym ma się marnować mniej jedzenia – komentuje kierowniczka.
A chodzi o to, aby w takich miejscach lądowała żywność, która inaczej pewnie wylądowałaby w koszu, choć jest pełnowartościowa.
- Możemy kierować się różnymi hasłami, np. dziel się tym co masz czy nie możesz zjeść, przyjdź i zostaw – podaje Burak.
W tej chwili w MGOPS-ie opracowują regulamin jadłodzielni.
- Każda z nich funkcjonuje w oparciu o własne wytyczne, ale jest kilka zasad, które powinny obowiązywać wszędzie. Naczelna mówi, aby przynosić tylko takie produkty, które zjadłoby się samemu albo chciałoby się dostać. Nie zostawiamy surowego mięsa ani jaj. Jak też potraw, które takie zwierają. Np. tatar odpada – zaznacza kierowniczka.
Wszystkie potrawy, które lądują w jadłodzielni muszą być szczelnie zapakowane i opisane.
- Na przykład ktoś ugotował zupę, ale nie chce jej jeść kolejnego dnia. Powinien ją przelać do słoiczka, zakręcić i opisać z czego i kiedy była przygotowywana – akcentuje Małgorzata Burak.
W jadłodzielni można zostawić niemal wszystko, od dań obiadowych po desery. Mogą tu też trafić serki jogurty czy wędliny. Żywność musi być zdatna do spożycia i szczelnie zapakowana. Absolutnie nie można przynosić nieświeżego jedzenia.
Jadłodzielnie to stosunkowo nowy twór, dlatego nie ma żadnych przepisów, które regulowałyby ich działalność. Również sanepid nie ma podstaw prawnych, aby je kontrolować. Działają w oparciu o umowę społeczną, która zakłada, że zarówno przynoszący produkty, jak i korzystający z zawartości, będą przestrzegać regulaminu.
Wieruszowska jadłodzielnia będzie się mieściła przy Szkole Podstawowej nr 1 im. Janusza Korczaka.
- Pani dyrektor wyznaczy jedną osobę, która będzie zaglądała i sprzątała, aby ewentualnie usuwać produkty zepsute czy takie które nie powinny się tam znaleźć – informuje Burak.
- Przedsiębiorca z naszego terenu konstruuje odpowiednią szafę, a za lodówkę zapłaci powiat wieruszowski – dodaje.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze