Część użytkowników odnawialnych źródeł energii nie jest z poczynionych inwestycji zadowolona. Urządzenia mają wyłączać się w najbardziej słonecznych porach dnia, przez co systemy stają się zbyt mało efektywne, a prosumenci, mimo zaangażowania środków w eko-rozwiązania, nie są w stanie zmniejszyć rachunków za prąd w takim stopniu, w jakim by chcieli. Na ogromny problem zwróciła uwagę m.in. mieszkanka Jodłowca.
W grudniu biegłego roku Maria Pojda, mieszkanka Jodłowca, założyła na dachu panele fotowolaticzne. Skorzystała z programu zaoferowanego przez gminę Wieluń. Ta zaś na inwestycje w OZE zdobyła fundusze zewnętrzne. Podobnie jak inni biorący udział w projekcie, kobieta czekała wiele miesięcy, aż rozstrzygną się formalności, związane z przetargiem na dostarczenie i montaż urządzeń.
- Miało być na początku roku, było na końcu – komentuje Pojda.
- Zapisałam się na program i strasznie długo czekałam. Znajomi z gminy Wierzchlas zapisali się dwa lata po mnie, a mieli instalację rok wcześniej – relacjonuje.
Reklama
Nasza czytelniczka jako ekolożka i biolog liczyła, że będzie mogła dzięki bezemisyjnej formie pozyskiwania energii unowocześnić własne gospodarstwo domowe. W planach miała nabycie pieca elektrycznego, teraz aby się ogrzać i przygotować jedzenie wykorzystuje tradycyjną angielkę. Te zamiary postawiła jednak teraz pod dużym znakiem zapytania. A to dlatego, że urządzenia, które miały produkować prąd, według niej nie działają tak, jak powinny.
- Postanowiłam, że jeśli to będzie świetnie działać, to zrezygnuje z kopciucha – opowiada Maria Pojda.
Reklama- Niestety to w ogóle nie działa. Nie zostałam poinformowana przez wydział inwestycji, że to może wcale nie działać. Podobno mam się cieszyć, że się na to załapałam. Nie wiem, czy mam się cieszyć, że wdałam 3,5 tys. przy mojej skromnej emeryturze na coś, co nie działa. Chyba tylko z tego że nie wydałam więcej – nie ukrywa irytacji.
Jak relacjonuje prosumentka jej instalacja działa i produkuje prąd rano i po południu, natomiast w okolicach południa, kiedy nasłonecznienie jest największe, urządzenia nie działają.
- Falownik wtedy nie odbiera, myślę, że latem instalacje nie będzie pracowała wcale – przewiduje Pojda.
- W rejonie energetycznym Wieluń słyszę, że nic się nie da zrobić – rozkłada ręce.
- Zamontowałam w dobrej wierze, a to nie działa. Urządzenia są sprawne, teoretycznie powinny działać, dzwoniłam do firmy która to montowała i nie ma wady. Nawet mnie straszyli, że obciążą mnie kosztami przyjazdu, jeśli wezwę ich jeszcze raz bez potrzeby.
Maria Pojda rozmawiała z mieszkańcami innych gmin, którzy są użytkownikami fotowoltaiki i szybko okazało się, że problem nie dotyczy tylko jej domostwa.
- Wszędzie jest to samo, czy w Wierzchlesie, czy Czarnożyłach, czy Masłowicach. Współczuję tym, którzy mają pompy ciepła, a ta instalacja im nie działa. Wiem, że musieli po kilka tys. zł dopłacać mając fotowoltaikę – opowiada.
Pojda zdecydowała o założeniu siedmiu ogniw licząc, że taka ilość pokryje jej zapotrzebowanie.
- Teraz nie wiem czy mam to oddać, czy sądzić gminę, że zamontowali mi bubel, który nie działa, oprócz tego, że zapłaciłam za część tej instalacji, to musiałam też ubezpieczenie zapłacić – zaznacza.
Reklama
W ten sposób gmina zabezpiecza się przed ewentualnym odszkodowaniem, bowiem przez pięć lat instalacja, zgodnie z zasadami programu, pozostaje własnością gminy.
- Być może powinni sobie zabrać, bo to nie działa – zastanawia się.
- W dobrej wierze udostępnił dach, chcieli na nowym mi to montować. Tam było swoją drogą kilku podwykonawców, kto inny kwalifikował dom, kto inny montował. Mam wrażenie, że to po to, by powiedzieć w razie czego „to nie moja wina, tylko innej firmy”.
Maria Pojda domyśla się, że za jej problemem może stać kwestia niezmodernizowanej linii energetycznej, przez co niemożliwy jest odbiór prądu w porze, kiedy produkcja jest zwiększona.
- Ale po co w takim razie proponowali ten program? – zastanawia się.
- Trzeba było zacząć on inwestycji w infrastrukturę. Nie rozumiem dlaczego na starość nie mogę skorzystać z dobrodziejstw nowoczesności.
Prosumentka o swoim problemie próbowała rozmawiać w PGE.
- Jeszcze mi energetyka powiedziała „my nie mamy obowiązku odbierać od pani prądu, my zgodzili się na przyłączenie” – podaje.
- Człowiek się robi coraz straszy i chciałby trochę luksusu, a tu nie ma – kwituje.
Rzecznik Prasowy PGE Dystrybucja Ewa Wiatr podkreśla, że falowniki, czyli urządzenia do transformacji prądu stałego, a więc energii pozyskanej z paneli fotowoltaicznych, na prąd zmienny, taki używany do zasilania domowych urządzeń, reagują na podwyższony stan napięcia w sieciach. Wyłączają się więc dla bezpieczeństwa. A dzieje się to w sytuacji, kiedy pobór mocy jest zbyt mały w stosunku do wyprodukowanej ilości energii.
- Prosumenci muszą pamiętać też, że zgodnie z przepisami wielkość ich instalacji powinna być dostosowana do potrzeb gospodarstw domowych, nie powinni z góry zakładać, że będą produkowali nadwyżki – podkreśla rzeczniczka.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
mam poczucie ze bardzo duzo zalezy od firmy ktora montowala fotowoltaike, jakich uzyli materialow i jakiej klasy sa to komponenty. ja zdecydowalam sie na hymon i nie mam zadnych problemow z panelami, ani pompa ciepla
Przyczyną jest zbyt wysokie napięcie w sieci, które przy 253 V. wyłącza (blokuje) falowniki.Najgorzej jest jak blisko siebie, jest kilka takich instalacji. Energetyka nie chce obniżyć napięcia tłumacząc się, że na końcu lini będzie za niskie. Ale jak w sieci było 215 V. to na końcu nie było za niskie? Teraz nie spada nawet poniżej 230.Celowe działania bo za mało zysku by mieli.
Ja mieszkam na końcu lubi i napięcie ciągle ponad 254 od godz.9 do 15 nic nie produkuje. czasami gdy pada deszcz instalacja więcej wyprodukuje niż jak święci słońce.
Co za klikbajtowy artykuł, który nic nie wnosi. Problem z wylonczaniem falowników z powodu napięcia powyżej 253V jest znany i opisany na wszelkich grupach od fotowoltaiki. Wystarczy zgłosić do ZE ze jest za wysokie napięcie rano kiedy jeszcze instalacje nie produkują (Można to odczytać i zapisać z danych z falownika, np SOFAR) i ZE powinno przyjechać i na okres letni obniżyć napięcie do takiej wartości aby w momencie szczytu produkcji nie podchodziło powyżej 253 V.
mam poczucie ze bardzo duzo zalezy od firmy ktora montowala fotowoltaike, jakich uzyli materialow i jakiej klasy sa to komponenty. ja zdecydowalam sie na hymon i nie mam zadnych problemow z panelami, ani pompa ciepla
Przyczyną jest zbyt wysokie napięcie w sieci, które przy 253 V. wyłącza (blokuje) falowniki.Najgorzej jest jak blisko siebie, jest kilka takich instalacji. Energetyka nie chce obniżyć napięcia tłumacząc się, że na końcu lini będzie za niskie. Ale jak w sieci było 215 V. to na końcu nie było za niskie? Teraz nie spada nawet poniżej 230.Celowe działania bo za mało zysku by mieli.
Ja mieszkam na końcu lubi i napięcie ciągle ponad 254 od godz.9 do 15 nic nie produkuje. czasami gdy pada deszcz instalacja więcej wyprodukuje niż jak święci słońce.