Gmina Mokrsko, a zarazem powiat wieluński wzbogaciły się o kolejną atrakcję, jaką jest tradycyjna kuźnia. Jej uroczyste otwarcie nastąpiło w sobotę, 3 czerwca. Kuźnia zajmuje jedno z pomieszczeń w zabytkowym dworku w Mokrsku.
Inicjatorem jej utworzenia jest Rajmund Kieler, prezes Klubu Pasjonatów Historii Wsi Mokrsko. Z zawodu jest kowalem, dlatego tak bardzo zależało mu na odtworzeniu starej kuźni. Eksponaty, które w niej zgromadził, pochodzą w zdecydowanej większości z kuźni jego dziadka. To on, już od dzieciństwa, uczył pana Rajmunda kowalstwa.
- Pomysł odtworzenia kuźni rodził się w mojej głowie już od kilku lat – opowiada prezes Kieler. - Ale pomieszczenie w dworku, w którym chcieliśmy ją zrobić, było zawilgocone i w bardzo złym stanie. Wymagało remontu. Trzeba było skuć tynk, położyć folię, zrobić wiele innych prac. Robiliśmy to wszystko własnymi siłami. Dużo pomógł mój syn, który ma firmę budowlaną. Zrobił prace murarskie, tynki, malowania, posadzkę, sufit. Reszta pracy jest moja. W wykończeniu pomagali mi członkowie Klubu Tomek Baranowski i Maciej Stępień. Wszystko wymagało dużo wyrzeczeń, ale efekt jest. Moje marzenie, jakim była ta kuźnia, spełniło się. Bo nasza rodzina z dziada pradziada z kowali słynęła.
Samo otwarcie tego obiektu poprzedziła prelekcja na temat historii i tradycji kowalstwa na Ziemi Wieluńskiej. Wygłosił ją Tomasz Spychała, etnograf z wieluńskiego muzeum. A potem nastąpiła długo wyczekiwana chwila – oficjalne oddanie obiektu do użytku. Jego symbolicznym momentem było przybicie na wrotach żelaznego napisu „kuźnia”. Dokonali tego zaproszeni goście i najmłodsi uczestnicy wydarzenia, z myślą o których kuźnia powstała. Litery i gwoździe wykuł sam Rajmund Kieler.
Po otwarciu wierzei wszyscy zobaczyli tętniące życiem wnętrze kuźni sprzed wielu lat. Przy kowadle stał kowal, przy miechach jego pomocnik, a dwie sąsiadki prowadziły ożywioną dyskusję. Tę scenkę odtworzyli Grażyna Hadryś, Jolanta Gardyan, Czesław Korczewski i Mateusz Szczepański. Całemu wydarzeniu towarzyszyły warsztaty kowalskie, które prowadziły Kuźnia Barbarian z Nysy i Kuźnia Stalowego Wilka z Bochni. Oczywiście włączyła się w nie również Kuźnia Tradycyjna w Mokrsku. Każdy mógł sobie coś tu wykuć albo kupić.
- Myślę, że ten odtworzony obiekt to bardzo fajna sprawa – mówi Maciej Stępień z Mokrska. - Zgromadzono tu sprzęty z duszą, oryginalne, takie, które pracowały kiedyś na naszych ziemiach, w naszym regionie. Teraz dobrze by było, aby odbywały się tu różne imprezy kowalskie, żeby ludzie kojarzyli nasze Mokrsko właśnie z tym rzemiosłem. Według mnie to bardzo pozytywne przedsięwzięcie.
Reklama
To piękne i tak owocne dla miejscowych tradycji popołudnie, zamknął występ Zespołu Śpiewaczo – Obrzędowego z Ożarowa. W ten sposób tradycyjna kultura sprzęgła się z tradycyjnym rzemiosłem.
- Cieszę się, że wszystko udało się – podsumowuje całe zadanie Rajmund Kieler. - A teraz zapraszamy do odwiedzania naszej kuźni. Warto przed przyjazdem umówić się telefonicznie. Wtedy rozpalimy ogień w piecu, będziemy kuć i pokazywać dawne techniki kucia. Dla mnie szczególnie ważne jest, aby przyjeżdżała tu młodzież. Może ktoś odkryje w sobie bakcyla do kowalstwa i zacznie się tu uczyć na kowala. Kuźnia to dalszy ciąg naszej izby tradycji. Mamy już kolejne plany jej rozwoju, ale jakie, na razie niech pozostanie tajemnicą.
Reklama
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze